Brexit. Ruszył system rejestracji obywateli UE. Każdy, kto chce zostać, musi się zapisać

W sobotę 30 marca w Wielkiej Brytanii zaczął działać system rejestracji obywateli innych krajów unijnych, w tym Polaków. Każdy, kto po brexicie będzie chciał mieszkać i pracować na Wyspach, musi z niego korzystać. Trzeba zadeklarować m.in., że nie jest się przestępcą.
Zobacz wideo

Nie wiadomo jeszcze, kiedy zacznie się faktyczny brexit, na jakich zasadach Wielka Brytania wyjdzie z Unii Europejskiej, a tak naprawdę nawet czy w ogóle do tego dojdzie. Mimo to ruszył system rejestracji unijnych obywateli. To aplikacja na telefony, z której skorzystać musi każdy obywatel unijnego państwa, który chce zostać w Wielkiej Brytanii, kiedy (jeśli?) brexit stanie się faktem.

Wielka Brytania: imigranci do rejestracji

Rejestrując się trzeba udowodnić tożsamość, to, że nie popełniło się poważnego przestępstwa i fakt, że mieszka się w Wielkiej Brytanii na stałe. Brytyjski rząd zapewnia, że nie będzie sprawdzać zeznań podatkowych. Czas na rejestrację jest do czerwca 2021 roku - jeśli Wielka Brytania wyjdzie z UE z umową określającą warunki rozwodu (na razie wciąż nie zaakceptowaną przez Izbę Gmin, która ją już trzy razy odrzuciła). Gdyby miało dojść do rozwodu Londynu z Brukselą bez umowy, czyli do tak zwanego twardego brexitu, rejestrować trzeba się do grudnia przyszłego roku.

Obywatele krajów unijnych, którzy mieszkają w Wielkiej Brytanii od przynajmniej pięciu lat, dostaną status osoby osiedlonej. Ci z krótszym stażem status tymczasowy, do czasu wypełnienia wymogu pięciu lat zamieszkania.

Sposób rejestracji - poprzez aplikację w telefonie lub smartfonie - budzi obawy niektórych organizacji pomocowych. Może on bowiem wykluczyć na przykład osoby bezdomne, starsze i słabo mówiące po angielsku. Rodzice muszą też pamiętać o rejestracji dzieci. Do tego dochodzi kwestia braku namacalnego dowodu rejestracji (innego niż ślad cyfrowy), na którą uwagę zwróciła parlamentarna komisja praw człowieka.

Co z tym brexitem?

W piątek Izba Gmin po raz trzeci odrzuciła umowę brexitową, którą premier Theresa May wynegocjowała z Unią Europejską. Tym razem głosowana była tylko część porozumienia May - sam traktat, bez towarzyszącej deklaracji politycznej. Ten wybieg miał umożliwić rządowi w ogóle złożenie wniosku o głosowanie.

O tym, dlaczego premier tak zrobiła, więcej pisaliśmy tutaj: Do trzech razy sztuka? Sądny dzień dla brexitu. Theresa May wraca ze swoją umową do Izby Gmin

Theresa May, walcząc o poparcie dla umowy, położyła nawet na szali swoje stanowisko, deklarując gotowość podania się do dymisji - niewiele to pomogło. Wielka Brytania pogrąża się w chaosie politycznym, bo ani rząd, ani sam parlament nie jest w stanie znaleźć rozwiązania brexitowego impasu. Brytyjczycy tracą zaufanie i do premier i do posłów. Coraz więcej mówi się o konieczności przeprowadzania przedterminowych wyborów - byłaby to trzecia elekcja w ciągu czterech lat. Jeśli chodzi o sam brexit, to, zgodnie z uzgodnieniami ostatniego unijnego szczytu, do 12 kwietnia Brytyjczycy muszą powiedzieć Brukseli, czy chcą dalszego opóźnienia, czy może wyjścia bez umowy - czyli twardego brexitu.

Czytaj też: Brexit. Co dalej po trzeciej porażce May? Ekspert: "To krok ku pozostaniu Wielkiej Brytanii w Unii"

Zobacz wideo
Więcej o: