Donald Tusk ma nowy pomysł na brexit. "Flextension" czyli "elastyczne" opóźnienie wyjścia o rok

Szef Rady Europejskiej ma nowy pomysł: opóźnienie wyjścia Wielkiej Brytanii z UE na 12 miesięcy, ale z możliwością wcześniejszego brexitu - o ile brytyjscy politycy osiągną porozumienie w tej sprawie - podaje BBC. Wielka Brytania wciąż nie wie, czego chce i istnieje ryzyko rozwodu bez umowy, czyli twardego brexitu.
Zobacz wideo

Po tym, jak brexit nie wszedł w życie 29 marca, zgodnie z pierwotnymi planami, rośnie ryzyko, że i w kolejnym terminie - 12 kwietnia - się to nie uda, a w każdym razie nie uda się porozumieć w sprawie umowy brexitowej Londyn-Bruksela. Problemem nie jest tutaj Unia Europejska, a Izba Gmin. Brytyjscy posłowie nie chcą poprzeć umowy wynegocjowanej przez Theresę May ani też znaleźć parlamentarnej większości dla innego rozwiązania.

Czytaj też: Wielka Brytania już płaci za brexit. Agencja ratingowa straty dla gospodarki szacuje na 66 miliardów funtów

Donald Tusk ma nowy pomysł na brexit

Jedno jest pewne - większość nie chce twardego brexitu, czyli chaotycznego wyjścia bez jakiejkolwiek umowy. Nie chce jej i Unia, bo taki scenariusz może grozić poważnymi negatywnymi konsekwencjami dla gospodarki.

Donald Tusk, przewodniczący Rady Europejskiej, miał zasugerować plan "elastycznego" opóźnienia brexitu na 12 miesięcy - tak podała dziennikarka BBC, powołując się na swoje anonimowe źródło - wysoko postawionego unijnego oficjela. Opcję "flextension" (od ang. "flexible" - elastyczny i "extension " - przedłużenie) Tusk ma zaproponować unijnym liderom na szczycie 10 kwietnia. Nie ma oczywiście pewności, że się na nią zgodzą, ale według przewodniczącego Rady, jest to sugestia, która ma szanse pogodzić interesy większości.

Elastyczność ma polegać na tym, że Wielka Brytania będzie mogła wyjść przed upływem roku - jak tylko brytyjski parlament zatwierdzi i ratyfikuje umowę brexitową. Unia Europejska chce uniknąć kolejnego krótkiego wydłużenia i kupowania czasu przez premier Theresę May, zapewne dlatego, że jak do tej pory takie zabiegi nie podziałały.

Theresa May rozmawia z opozycją

Brytyjskiej premier zależy na krótkim przedłużeniu brexitu, między innymi dlatego, by Wielka Brytania nie musiała przeprowadzać wyborów do Parlamentu Europejskiego. Na przyszłotygodniowy szczyt Theresa May chce przywieźć - znowu - konkretne propozycje w sprawie rozwiązania impasu. By te propozycje miały szanse przejść w parlamencie - co, przypomnijmy, już trzy razy się nie udało - premier negocjuje je z liderem opozycji Jeremym Corbynem. W czwartek odbyła się kolejna runda rozmów, jak na razie nie przynoszą one przełomu.

Zgodnie z ustaleniami poprzedniego unijnego szczytu, Wielka Brytania musi do 12 kwietnia zdecydować, czy chce kolejnego przedłużenia brexitu. Premier May zapowiedziała już, że o niego poprosi. Także Izba Gmin w nietypowym jak na brytyjski parlamentaryzm głosowaniu zatwierdziła (choć ledwo) wniosek opozycji, który ma zmusić Theresę May do poproszenia UE o opóźnienie wyjścia.

Zobacz wideo
Więcej o: