Amerykanie idą drogą Grecji? Dług publiczny w USA wkrótce będzie większy niż po II Wojnie Światowej

Cięcia podatków wprowadzone przez Donalda Trumpa powodują, że znowu gwałtownie rośnie amerykański deficyt budżetowy. W przyszłym roku w kasie rządu USA zabraknie już 1 bln dol.

Najnowsze wyliczenia Kongresowego Biura Budżetu (CBO) mogą niepokoić. Deficyt rządu federalnego w tym roku fiskalnym, który kończy się 30 września sięgnie 960 mld dol., a w przyszłym roku fiskalnym dobije do 1 bln dol.

To wyraźnie więcej niż CBO prognozowało jeszcze w maju. Wtedy zakładano deficyt budżetowy w tym roku na poziomie 896 mld dol. i 892 mld dol. w przyszłym.

Kongresowa Biuro Budżetu przewiduje poza tym, że dziura w kasie amerykańskiego państwa będzie rosła w kolejnych latach aż do 2023 roku, przez co za 10 lat dług publiczny osiągnie najwyższy poziom w historii, czyli przekroczy wysokość 117,5 proc. Taki dług Amerykanie mieli zaraz po zakończeniu II Wojny Światowej.

Teraz do tego poziomu nie brakuje im już wiele. Na koniec 2018 roku dług publiczny USA wynosił 106 proc. PKB. Sporo, biorąc pod uwagę, że w 2001 r., czyli na początku rządów George'a W. Busha, wynosił 56,4 proc. PKB. W 2009 r. - w pierwszym roku prezydentury Baracka Obamy – sięgnął już 84,2 proc. PKB. A w 2016 r., kiedy Trump doszedł do władzy, dobił do 105,6 proc. PKB. Teraz licznik długu znowu przyspiesza.

I co tu bardzo ważne, dzieje się to inaczej niż w przeszłości – dotąd zwykle amerykański dług publiczny rósł w czasach dekoniunktury i dużego bezrobocia. Bush i Obama musieli pobudzać gospodarkę, kiedy za oknem szalał największy kryzys od lat 20. ubiegłego wieku. Teraz gospodarka USA jest niemal na szczycie, a stopa bezrobocia jest rekordowo niska.

>>>Trump o wojnie handlowej: Ktoś musiał to zrobić. Jestem wybrańcem. Zobacz nasz materiał wideo: 

Zobacz wideo

Kosztowne cięcia podatków

Przyczyna szybko rosnącego teraz długu jest oczywista. To poważne cięcia podatkowe, które wprowadził Donald Trump w 2017 roku.

Obniżył wtedy podatki dochodowe od firm i osobiste. W efekcie w latach 2018-2019 do federalnej kasy wpłynęło o ponad 430 mld dol. mniej niż prognozowało CBO latem 2017 roku, przed reformą podatkową.

Smaczku całej historii z amerykańskim długiem publicznym i deficytem rządu federalnego dodaje spostrzeżenie, że Trump w ogóle się tym nie przejmuje i ma nawet kolejne pomysły na cięcia podatkowe.

Ostatnio wspomniał np. o zmniejszeniu danin od zysków kapitałowych – gdyby to przeszło wpływy podatkowe zmniejszyłyby się 100 mld dol. w ciągu najbliższych 10 lat.

Mówił też o obniżeniu podatków od wynagrodzeń, co może „kosztować” amerykańskie państwo ubytek na kwotę 75 mld dol. rocznie za każde cięcie jednego procenta dotychczasowych stawek podatkowych.

Być może to tylko pomysły, które nie zostaną przyjęte. Gdyby jednak prezydent je przeforsował, wtedy świat miałby kolejny problem na głowie. Ekstremalnie zadłużona Ameryka, to jednak nie brzmi dobrze.