Członek RPP wskazuje na globalne skutki zagrożenia recesją w Stanach Zjednoczonych. Podkreślił, że z tego samego powodu banki centralne innych państw już zaczęły reagować, obniżając stopy procentowe w swoich krajach.
Uważam, że zagrożenie recesją, jakie płynie z USA jest tym czynnikiem, który powinien skłaniać do działania. Już zresztą teraz widzimy, że różne banki centralne, w tym Bank Korei Południowej a także np. Bank Australii i Bank Nowej Zelandii obniżają stopy procentowe. Widać, że coraz więcej przedstawicieli kierownictwa banków centralnych i to nie tylko z krajów dojrzałych, ale także wschodzących dostrzega zagrożenia skutkami recesji
- sugeruje Eryk Łon z RPP.
Ekspert przyznał, że być może teraz mniej to zagrożenie odczuwamy, gdyż sytuacja gospodarcza jest generalnie dobra. Przypomniał jednak rok 2009, kiedy także pod wpływem bessy na rynkach akcji oraz w związku z krachem na rynku nieruchomości nastroje konsumentów były kiepskie. Jak podkreślił, z jego punktu widzenia czynnikiem podstawowym jest obawa o skutki ewentualnej recesji jaka miałaby miejsce w USA, skutki dla gospodarki globalnej, w tym oczywiście przede wszystkim dla Polski.
Warto więc być przewidującym i już pomyśleć o szybkiej obniżce stóp procentowych NBP o 25 pkt bazowych. Chodzi o to, aby dać także uczestnikom życia gospodarczego do zrozumienia, że NBP czuwa i jest bardzo wrażliwy na ewentualne ryzyko recesji w USA, gdyż recesja ta może pogorszyć stan gospodarki światowej a w konsekwencji także pogorszyć perspektywy wzrostu eksportu polskich towarów w innych krajach
- zaznaczył Eryk Łon.
Czy USA wpadną recesję?
W chwili obecnej wydaje się, że USA nie muszą obawiać się recesji. Dane za drugi kwartał 2019 r. wskazują na wzrost PKB o 2,1 proc. kwartał do kwartału. Występuje jednak zauważalne spowolnienie w gospodarce, którą Donald Trump wyraźnie chciałby ożywić, naciskając na Fed (amerykański bank centralny), by mocniej ciął stopy procentowe.
Czynnikami, które komplikują dokładne prognozowanie stanu tamtejszej gospodarki z pewnością są wojna handlowa USA z Chinami oraz nadal pogarszająca się sytuacja na Bliskim Wschodzie, w której największym źródłem napięć jest trudna relacja na linii Waszyngton-Teheran.