Brexit. Według eksperta "Boris Johnson okłamał królową". Premier "zrezygnuje i to bardzo szybko"

Sąd w Szkocji uznał, że Boris Johnson zawiesił prace brytyjskiego parlamentu bezprawnie. Zdaniem prawnika opinia sądu oznacza, że premier okłamał królową lub co najmniej wprowadził ją w błąd.

Szkocki sąd cywilny najwyższej instancji (Court of Session ) orzekł wczoraj, że zawieszenie prac brytyjskiego parlamentu, wprowadzone przez królową na wniosek Borisa Johnsona, było bezprawne. Sędziowie stwierdzili, że motywacją premiera była jedynie chęć uniknięcia przejęcia kontroli nad sposobem, w jaki przeprowadzany jest brexit.

Johnson od początku zaprzeczał, że przerwa w pracy parlamentu ma z brexitem cokolwiek wspólnego. Argumentował, że czasu na ustalenie warunków rozstania z UE będzie dość, a jego rząd potrzebuje czasu na zajęcie się kwestiami edukacji i zdrowia. I w ten sposób motywował swoją prośbę zwracając się do królowej. 

"Boris Johnson okłamał królową"

Opozycja i część mediów premierowi nie uwierzyła twierdząc, że robi po prostu wszystko, by zaplanowany na 31 października brexit nastąpił. Plan brytyjskiego premiera nie do końca się sprawdził, bo jego polityczni przeciwnicy przeprowadzili przez parlament ustawę, która zabrania premierowi opuszczania wspólnoty "na twardo". Bunt wewnątrz partii kosztował premiera większość. 

David Allen Green, ekspert prawny, twierdzi, że w obliczu wyroku szkockiego sądu wyjaśnienia premiera dotyczące motywów zawieszenia parlamentu mogą okazać się nieprawdą.

Szkocki sąd stwierdził jednogłośnie, że premier wprowadził w błąd brytyjską królową. Tym samym orzekł więc, że Boris Johnson okłamał ją, aby uzyskać prorogację

- stwierdził ekspert cytowany przez "Daily Mirror". 

Narrację prawnika podchwycił Dominic Grieve - do niedawna partyjny kolega premiera, dziś jego przeciwnik, który poparł ustawę Benna zakazującą twardego brexitu. 

Jeśli okaże się, że rząd wprowadził królową w błąd to byłaby to naprawdę poważna sytuacja. Moim zdaniem nadszedł moment, w którym pan Johnson zrezygnuje. I to bardzo szybko.

- stwierdził cytowany przez "Daily Mirror". 

Grieve nie pierwszy raz staje w polityczne szranki z premierem. To z jego inicjatywy ujawniono raport "Yellowhammer" opisujący bolesne dla Brytyjczyków skutki bezumownego opuszczenia UE. 

Czytaj też: ZUS od dochodów. Doradca podatkowy: To nie byłaby podwyżka razy 3, ale razy 100. To nie mieści się w głowie

Twierdzenia politycznych oponentów Johnsona można uznać za przedwczesne. Rząd odwołał się bowiem od wyroku szkockiego sądu. Sprawę rozstrzygnie londyński Sąd Najwyższy. Dopiero jego stanowisko może być dla brytyjskiego premiera problematyczne. Wciąż zatem nie wiadomo, czy Johnson sposób w jaki motywował potrzebę przerwy prac w parlamencie będzie go kosztował dalszymi problemami. 

Więcej o: