Brytyjski rząd odtajnia raport "Yellowhammer". Brexit bez umowy to problemy z żywnością, lekami i paliwem

Brytyjski rząd opublikował tajny do tej pory raport dotyczący skutków bezumownego wyjścia Wielkiej Brytanii z UE. Autorzy dokumentu nie mają wątpliwości, że mieszkańcy najboleśniej odczują problemy z dostawami żywności, paliwa, leków. Problemów jest jednak więcej.
Zobacz wideo

Brexit bez umowy jest na tyle realnym scenariuszem, że brytyjski rząd od dawna się na niego przygotowuje. Przypomnijmy - 31 października Wielka Brytania opuści Unię Europejską. Dziś nie ma jednak żadnej umowy, która by warunki opuszczenia wspólnoty regulowała. Oznacza to, że przewóz wszelkiego rodzaju towarów będzie musiał odbywać się tak jak pomiędzy krajami trzecimi.

Władze Wielkiej Brytanii opublikowały właśnie dokument o nazwie  opisujący skutki wyjścia ze wspólnoty bez zawierania porozumienia. 

"W październiku 2019 roku wszystkie prawa i relacje dwustronne z Unią Europejską zakończą się" - czytamy we wstępie do opracowania. 

Brexit to problemy z lekami, żywnością, paliwem

Raport, o którym nieoficjalnie słychać było już kilka tygodni temu na skutek przecieków, jako główne skutki pożegnania z UE wskazuje problemy z dostawami. Zabraknąć może zarówno paliwa, żywności jak i leków.

Autorzy raportu, który w mediach funkcjonuje pod nazwą "Yellowhammer" wskazują na możliwe "niedobory pewnego rodzaju towarów spożywczych", wyjaśniają też na "krytyczne znaczenie łańcucha dostaw" - brak jednego tylko składnika może spowodować, że na sklepowych półkach zabraknie znacznie więcej towarów - wyjaśnia BBC

Pół roku chaosu przez brexit?

Chaos komunikacyjny sprawi, że kanał La Manche stanie się "wąskim gardłem", przez które, na skutek znacznie dłuższych formalności, towary przechodzić będą znacznie wolniej niż dziś. Ciężarówki będą musiały bowiem stać w kolejce nawet 2,5 dnia. Zmiany mogą też dotknąć zwykłych kierowców, którzy mają zostać poddani "wzmożonej kontroli" podczas podróży zagranicznych. Problemy te mogą ciągnąć się nawet pół roku.

Brexit bez umowy to "twarda granica" pomiędzy Irlandią a Irlandią Północną

Równie drażliwa jest kwestia granicy pomiędzy Irlandią a Irlandią Północną. Pierwszy z krajów jest w pełni niezależny, katolicki, posługujący się euro. Drugie terytorium jest częścią Wielkiej Brytanii. "Yellowhammer" przewiduje, że twardy brexit doprowadzi do pojawienia się twardej granicy między Irlandiami, bo "brak kontroli na dłuższą metę jest nie do utrzymania".

Kwestia granicy pomiędzy Irlandią a Irlandią Północną jest jedną z głównych spornych kwestii w negocjacjach Wielkiej Brytanii i Unii. Theresa May wynegocjowała bowiem okres przejściowy. Ma w nim działać tzw. backstop - brak twardej granicy i jednoczesne czasowe ograniczenie skutków brexitu na terenie Irlandii Północnej. Boris Johnson od początku odrzuca ten punkt umowy z UE twierdząc, że de facto blokuje on Wielkiej Brytanii możliwość zawierania porozumień handlowych. 

Społeczeństwo niegotowe na brexit, mały biznes ucierpi

W dokumencie podkreślono, że nie opisuje on "czarnego scenariusza" a najbardziej realistyczną wizję skutków opuszczenia unijnej wspólnoty bez kontraktu. 

Autorzy dokumentu nie mają też wątpliwości, że społeczeństwo,a  co gorsza biznes, nie są gotowi na brexit. Przy czym większe korporacje mają sobie poradzić z opuszczeniem wspólnoty znacznie lepiej niż mały biznes, który nie ma zasobów finansowych i organizacyjnych umożliwiających mu łagodne przejście przez kryzys.

Część ekspertów w Wielkiej Brytanii uważa, że brexit bez umowy będzie musiał doprowadzić do wzrostu cen. Powody? Niektórych towarów zabraknie, a koszty produkcji innych wzrosną. 

Czytaj też: Brexit. Sąd uznał zawieszenie prac parlamentu przez Borisa Johnsona za bezprawne

Scenariusz opisywany przez autorów raportu nie musi się ziścić. Boris Johnson wciąż ma bowiem czas, by bezumowne wyjście swego kraju odsunąć. Może wynegocjować nowy kontrakt, zaakceptować umowę Theresy May lub poprosić wspólnotę o przesunięcie daty wyjścia z UE. Brytyjski parlament właśnie do takiego ruchu zobowiązał szefa rządu, o ile nie uda mu się dojść do porozumienia ze wspólnotą do 19 października. Johnson twierdzi jednak, że woli "paść trupem" niż prosić Unię o kolejną zmianę daty brexitu.

Więcej o: