Pierwszy wyrok ws. frankowiczów po orzeczeniu TSUE. Sąd nie uznał argumentów banku

Warszawski sąd wydał wyrok, w uzasadnieniu którego po raz pierwszy pojawia się wydane w zeszłym tygodniu orzeczenie TSUE. Frankowicze rozstrzygnięcie z pewnością uznają za dobry prognostyk, chociaż nie jest ono jeszcze prawomocne.
Kantor wymiany walut
Fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl
Zobacz wideo

Jest pierwszy wyrok, który powołuje się na wydane tydzień temu orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). Jak czytamy w "Rzeczpospolitej" Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia stwierdził, że klauzula w umowie kredytowej, która jest abuzywna (niedozwolona), nie może zostać zastąpiona "ogólnymi zasadami prawa polskiego".

To niezwykle istotna kwestia, bo decyduje o tym, co ma się stać z kredytem, jeśli część umowy zostanie uznana za nieważną. Bank chciał, by w tym wypadku raty przeliczyć według średniego kursu NBP. Sąd z argumentacją się nie zgodził, nakazał zwrot kapitału w ratach według stopy LIBOR - czyli frankowej. Takie rozliczenie jest dla kredytobiorców znacznie bardziej korzystne.

Pierwszy wyrok po orzeczeniu TSUE. Frankowicze mają powody do zadowolenia

Frankowicze wyrok warszawskiego sądu z pewnością przyjmą za dobrą monetę, chociaż pamiętać trzeba, że zapadł on w pierwszej instancji. Bank zapowiedział natomiast odwołanie.

Jakie będzie orzeczenie sądu apelacyjnego? Dziś trudno to przewidzieć, ale odpowiedź na to pytanie możemy poznać w ciągu miesięcy. Sądy drugiej instancji prowadzą bowiem kilkaset sporów pomiędzy frankowiczami a bankami. Procesy zostały zawieszone do czasu wydania wyroku przez TSUE. Teraz wrócą na wokandę i tak naprawdę dopiero te rozstrzygnięcia pozwolą więcej powiedzieć o tym, kto w boju o kredyty frankowe ma większe szanse.

Warto podkreślić, że według ekspertów wyrok TSUE jest jednak korzystny dla tych, którzy zaciągnęli zobowiązania w szwajcarskiej walucie.

Banki ostrzegają: frankowicze też mogą otrzymać pozew

Frankowicze muszą jednak pamiętać, że korzystne orzeczenie unijnego Trybunału nie oznacza, że banki łatwo poddadzą się w walce o pieniądze. Zdaniem Związku Banków Polskich, w wypadku unieważnienia przez sąd umowy kredytu frankowego, banki też mogą wystąpić z roszczeniem.

Czytaj też: Wyrok TSUE korzystny dla frankowiczów. Kredytobiorcy zyskali potężny oręż w walce z bankami

Te z kolei mogłoby kosztować frankowiczów więcej niż spłata kredytu. Banki mogą bowiem wysunąć argument, że przysługuje im wynagrodzenie za korzystanie z kapitału. "Przez czas ustalony w umowie, kredytobiorca mógł bowiem korzystać z oddanego mu kapitału, natomiast bank nie mógł żądać jego zwrotu przed nadejściem terminu określonego w umowie" - twierdzi ZBP.

Należy też spodziewać się, że wyrok w drugiej instancji nie zakończy sporu z bankiem, a kwestię będzie musiał rozstrzygać i Sąd Najwyższy. Prawna batalia w sprawie kredytu frankowego może więc zająć lata.

Więcej o: