Były prezes koncernu Boeing odchodzi jednak bez odprawy. Ale i tak dostanie ponad 60 mln dolarów

Boeing po dwóch katastrofach lotniczych maszyn 737 MAX i doniesieniach dotyczących ich przyczyn znajduje się w głębokim kryzysie. Firmę musiał opuścić jej prezes, Dennis Muilenburg. Początkowo mówiło się o ogromnej odprawie, teraz okazuje się, że były już szef producenta samolotów jej nie dostanie. Ale to wcale nie znaczy, że odchodzi z pustymi rękami.

Dennis Muilenburg nie poradził sobie z kryzysem w zarządzanej przez siebie firmie - największym w jej historii. W grudniu został więc zwolniony ze stanowiska prezesa. Boeing informował wtedy, że musi "przywrócić zaufanie" i "naprawić stosunki z regulatorami, klientami i wszystkimi innymi stronami". 

Boeing. Prezes odszedł bez wielkiej odprawy. Ale nie bez pieniędzy

Początkowo pojawiły się doniesienia, że będzie mu przysługiwać ogromna odprawa w wysokości 20 mln dolarów. Okazało się, że jej nie dostanie. Boeing poinformował, że Muilenburg dostał świadczenia, "do których był uprawniony na mocy umowy", ale nie otrzymał "żadnej odprawy ani rocznej premii w 2019 r.".

Te inne świadczenia to wcale nie są małe pieniądze. Jak wylicza CNN, składa się na nie 29,4 mln dolarów rekompensaty w postaci akcji (podana wartość dotyczy ceny z zamknięcia w czwartek 9 stycznia). Do tego dochodzą dodatkowe akcje o wartości 4,3 mln zł. Muilenburg dostanie też 28,5 mln dolarów wypłaty emerytalnej oraz zaległej rekompensaty. Razem ponad 62 mln dolarów.

A to nie wszystko. Były prezes ma jeszcze prawo wykupić 72,969 akcji Boeinga, które są warte obecnie około 24 mln dolarów - za jedyne 5,5 mln dolarów. Łącznie dawałoby to około 80 mln dolarów.

Boeing. Były prezes Dennis Muilenburg.Boeing. Były prezes Dennis Muilenburg. Fot. Andrew Harnik / AP Photo

Boeing w tarapatach. Co chwilę kolejne niepokojące doniesienia

Kłopoty Boeinga zaczęły się od uziemienia samolotów 737 MAX w marcu 2019 roku. Zdecydowano się na ten krok po dwóch katastrofach lotniczych, do których doszło w odstępie pięciu miesięcy. Pierwsza wydarzyła się w Indonezji, druga w Etiopii. Zginęło w nich 346 osób. Pod koniec ubiegłego roku koncern zdecydował się wstrzymać produkcję tego modelu.

Za bezpośrednią przyczynę wspomnianych katastrof uznano nieprawidłowe działanie systemu MCAS. System ten chroni samolot przed przeciągnięciem, czyli przed utratą siły nośnej. Co jakiś czas pojawiają się jednak inne niepokojące informacje. W ubiegłym tygodniu Boeing ujawnił też setki wewnętrznych informacji wymienianych przez pracowników firmy. Wśród nich znalazł się komentarz określający 737 MAX jako samolot "zaprojektowany przez klaunów, którzy z kolei zarządzani są przez małpy".

>>>Zobacz też: Robot bezpiecznie wylądował ogromnym boeingiem. W przyszłości ma zająć miejsce drugiego pilota 

Zobacz wideo