Czy koronawirus z Chin może się ukryć w przesyłce z Aliexpress? GIS: Według aktualnej wiedzy nie ma ryzyka

Ponad 30 proc. zagranicznych przesyłek w ramach zakupów internetowych, jakie obsługuje Poczta Polska, pochodzi z Chin. Po tym jak w 11-milionowym, chińskim mieście Wuhan wybuchła epidemia groźnego koronawirusa, kupujący w internecie pytają o to, czy mogą wystawić się na ryzyko, zamawiając przesyłkę na przykład z Aliexpress.

Nowy koronawirus 2019-nCoV atakuje i doprowadza do śmierci przede wszystkim osoby o wyraźnie zaniżonej odporności. Aby przetrwać, potrzebuje żywego nosiciela. Jest więc wysoce nieprawdopodobne, aby przeżył w przesyłce z Chin.

Koronawirus w przesyłce z Chin? Lekarze uspokajają

Lekarze oraz Główny Inspektorat Sanitarny (GIS) uspokajają. "Okres wylęgania wirusa może trwać do 14 dni. Najczęściej 5-6 dni. (...) Według aktualnej wiedzy nie ma ryzyka zakażenia się wirusem poprzez towary zamawiane z Chin".

>>> Chiny prężą muskuły z okazji 70-lecia komunistycznej władzy

Zobacz wideo

GIS w komunikacie zwraca także uwagę na wrażliwość wirusa wobec powszechnie stosowanych środków dezynfekcyjnych oraz podstawowych czynności higienicznych. Inspektorzy wydali ponadto listę zaleceń dla podróżujących do Chin. Podróżni muszą liczyć się ze znacznie większym ryzykiem niż zamawiający towary poprzez Aliexpres lub Alibabę, dwa najpopularniejsze chińskie serwisy sprzedażowe o globalnym zasięgu.

Koronawirus 2019-nCoV jest wirusem osłonkowym, podatnym na działanie wszystkich rozpuszczalników lipidów. Należy pamiętać o częstym myciu rąk wodą z mydłem lub dezynfekować je środkiem na bazie alkoholu

- podał GIS.

Koronawirus pod lupą lotnisk

Najnowszy koronawirus z Chin może roznosić się drogą kropelkową. Lotniska na całym świecie rozpoczęły wzmożone kontrole i badania lekarskie osób przylatujących z Chin. W związku z tym na lotniskach na całym świecie prowadzone są wzmożone kontrole. Na lotniskach w Los Angeles, San Francisco i Nowym Jorku pasażerowie lotów z Wuhan poddawani są badaniom lekarskim. Podobnie zareagowały porty lotnicze w Hongkongu i Singapurze. Wzmożoną ostrożność deklaruje także lotnisko Chopina w Warszawie. Wprawdzie stołeczny port lotniczy nie ma bezpośredniego połączenia z Wuhan, gdzie wybuchła epidemia, ale lądują na nim samoloty z Azji, a konkretnie z Pekinu, Tokio, Seulu i Bangkoku. Póki co nie wprowadzono jednak kontroli stanu zdrowia pasażerów.