Niemiecki Condor pod polskimi skrzydłami? Kłopotowski: Utrzymanie biznesu to gigantyczne wyzwanie dla LOT-u

Co najmniej miliard sześćset trzydzieści milionów złotych - tyle zapłaci Polska Grupa Lotnicza (PGL) za ikoniczną niemiecką spółkę Condor. Gdyby założyć, że wydajemy 1 zł co sekundę, to wydanie takiej kwoty zajęłoby nam ponad 51 lat. Ale czy to znaczy, że to dużo? W swoim specjalnym komentarzu dla Next.gazeta.pl m.in. na to pytanie odpowiada publicysta lotniczy Eryk Kłopotowski.

Condor obecny jest na niemieckim rynku od 1955 roku. W Niemczech jest to doskonale znana marka i przedsiębiorstwo, które było trwale rentowne przez ostatnie lata, a jego roczne wypracowane zyski oscylowały na poziomie 40 milionów euro. Dlaczego zatem spółka znalazła się w trudnej sytuacji i poszukiwała inwestora? Wszystko przez upadek największego i najstarszego biura podróży z Wielkiej Brytanii – Thomas Cook. Firma kupiła Condora kilka lat temu i… wydrenowała spółkę z gotówki. Zmieniająca się sytuacja na rynku i zbyt duże inwestycje doprowadziły do niewypłacalności Thomasa Cooka, co pociągnęło za sobą trudności finansowe wszystkich spółek zależnych, w tym linii lotniczej Condor. 

Condorowi udało się pozyskać finansowanie w kwocie 380 milionów Euro (1,630 mld PLN) i to właśnie ta kwota jest kosztem, jaki poniesie PGL przy zakupie spółki.

Jak będzie dokładnie wyglądało finansowanie? 

PGL z własnych środków zapłaci 120 milionów euro. Kolejne 120 milionów spółka pozyska z finansowania zewnętrznego, zapewnionego przez działy kredytowo-inwestycyjne spółek: PKO, PEKAO i PZU. Brakującą kwotę pokryje Condor z przychodów z prowadzonej działalności. 

Condor to linia obsługująca głównie niemiecki rynek czarterowy. To, co dla LOT-u stanowi jedynie skrawek przychodów, dla Condora jest podstawowym elementem funkcjonowania. Rynek niemiecki jest dużo bardziej dojrzały od polskiego, stabilniejszy, mniej sezonowy i zdecydowanie lepiej rozwinięty (co pokazuje siatka połączeń Condora). 87 kierunków i takie destynacje jak Hawaje czy Alaska, wskazują, jak bardzo rozwinięty jest to rynek. 

Spółka obecnie przygotowuje się do sezonu letniego i wejście inwestora spowoduje zwiększenie zaufania i zwiększenie sprzedaży, co powinno zapewnić spółce duży dopływ gotówki. Rynek niemiecki czekał na informacje, co stanie się z Condorem, a sytuacja finansowa spółki zapewniała jej bezpieczne funkcjonowanie do końca sezonu zimowego (do końca marca). Pojawienie się PGL i ogłoszenie przejęcia spółki, wg danych, które udało mi się pozyskać, zwiększyło sprzedaż biletów o 100 proc. w relacji tydzień do tygodnia. 

>>> Zobacz też wideo: Sen o potędze LOT. Po co kupuje niemieckiego Condora? W tej operacji może być kilka raf

Zobacz wideo

PLL LOT zamierza przejąć Condora. Jakie są wyzwania i szanse?

Największe wyzwania, jakie stoją przed PLL LOT, to przede wszystkim kwestie kulturowo-socjalne oraz te związane z utrzymaniem biznesu. 

Niemieckie związki zawodowe i przedstawiane przez nie oczekiwania socjalne są trudne do przyjęcia i dużo trudniejsze do opanowania niż te w Polsce. Gdyby w Niemczech zdarzył się taki konflikt ze związkami, jak kilkanaście miesięcy temu w PLL LOT, to rozwiązanie zastosowane wówczas w Polsce przez spółkę, doprowadziłyby tam do bardzo poważnego kryzysu. Różnice w płacach i opiece socjalnej mogą także mieć swój efekt w postaci zwiększenia aktywności związkowców i eskalacji żądań w Polsce. 

Utrzymanie biznesu to także gigantyczne wyzwanie dla LOT-u, ponieważ w Polsce nie ma kompetencji do prowadzenia wielkoskalowej działalności czarterowej. Rynek czarterów w Polsce od zawsze trawiony jest upadłościami i bankructwami. 

Kolejne wyzwanie to wiek floty.

PGL już dzisiaj musi myśleć o odnowieniu floty Condora na dalekich trasach, żeby w perspektywie kilku lat nie stracić tego rynku. Stare maszyny oznaczają częstsze i bardziej kosztowne serwisowanie, częstsze wyłączenia z operacji, a także zwiększenie odwołań rejsów, co pociąga za sobą negatywne skutki wizerunkowe i finansowe, bo w takim przypadku każdy z kilkuset pasażerów otrzymuje 600 euro odszkodowania. 

Gdzie zatem są szanse i czy to się opłaci? 

Condor dla PLL LOT jest usługą komplementarną. Dzisiaj LOT ma ciekawą siatkę połączeń europejskich i dobrą flotę krótkiego i średniego zasięgu, co oznacza, że może pełnić rolę dostawcy do hubów nie tylko w Warszawie czy Budapeszcie, jak robi to dzisiaj, ale także poprawić efektywność baz Condora we Frankfurcie czy Monachium. Dzisiaj połączenia do Niemiec w PLL LOT stanowią ok 20-25 proc. wszystkich połączeń. Po fuzji ta liczba zdecydowanie wzrośnie. 

Szansa to przede wszystkim przejście z małych do średnich linii lotniczych w Europie. PLL LOT rósł już od jakiegoś czasu, organicznie wykorzystując dołączane do floty kolejne samoloty, ale tak duży przeskok, połączony z przejęciem bardzo dużego rynku pod znaną marką, daje naszemu przewoźnikowi olbrzymie możliwości. Tak duże i szybkie zwiększenie skali działalności (liczby operacji, przewożonych pasażerów) daje o wiele lepszą pozycję negocjacyjną ze wszystkimi dostawcami. Zakładając tylko kilku procentowe oszczędności na paliwie, systemach sprzedażowych czy handlingu, mówimy o zaoszczędzonych setkach milionów złotych dla obu przewoźników. 

Można oczywiście oceniać ten zakup przez pryzmat polityki, przez chęć zaistnienia na rynku niemieckim i pokazania, że oto LOT, który przed kilkoma laty ledwo uniknął przejęcia przez Lufthansę, za grosze dzisiaj gra na nosie Niemcom, ale w mojej ocenie to transakcja z ogromnym potencjałem i przy skutecznym, ale i zrównoważonym zarządzaniu, połączonym z szacunkiem dla tamtej kultury pracy, ma ogromną szansę na sukces. A ponieważ obaj przewoźnicy mają dzisiaj solidne zyski, to wystarczy tego po prostu nie zepsuć. 

Czytaj też: "Sueddeutsche Zeitung": Lufthansa rozważa skargę do Komisji Europejskiej przeciw PLL LOT

Co dalej? 

Żeby transakcja doszła do skutku, muszą ją jeszcze zatwierdzić Urząd Ochrony Konkurencji Niemiec, Turcji i Cypru. PGL będzie także walczył z Lufthansą i zapewne innymi przewoźnikami, którzy chętniej widzieliby upadek linii lotniczej, niż wzmacnianie się konkurencji. Cały ten proces potrwa kilka miesięcy, ale możliwe, że w szczycie sezonu letniego niemieccy turyści będą już latali na wakacje samolotami Condor by LOT.