Koronawirus. MFW uruchamia 50 miliardów dolarów. Bankom centralnym może nie starczyć amunicji

Międzynarodowy Fundusz Walutowy uruchomił specjalny program, który ma wspomóc finansowo kraje walczące z koronawirusem. Wzywa też rządy do pobudzania gospodarek. Część banków centralnych zaczęła działać, choć pojawia się wątpliwość, czy będą w stanie dużo zrobić. A w Chinach PKB może się skurczyć pierwszy raz od kilkudziesięciu lat.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy będzie udzielać krajom pożyczek, w większości nieoprocentowanych. Wart 50 miliardów dolarów pakiet pomocowy przeznaczony jest na walkę z koronawirusem dla krajów biedniejszych i rozwijających się.

Koronawirus. MFW odpala program za 50 mld dolarów

MFW zakłada, że w pierwszej kolejności pieniądze będą wykorzystywane do wzmocnienia systemów ochrony zdrowia. W dalszej państwa mogłyby je przeznaczać na programy stymulacji fiskalnej. Fundusz sprawdza teraz potrzeby finansowe krajów. Jego szefowa, Kristalina Georgieva, zapewniała w rozmowie z telewizją CNBC, że będzie w stanie przekazać środki natychmiastowo.

"Uważamy, że nadszedł czas, aby wprowadzić środki zapobiegawcze w przypadku zaostrzenia sytuacji" - powiedziała Georgieva. Chodzi o działania wspierające gospodarki państw, którym grozi spowolnienie, na przykład zapewnienie dostępności kredytów na mniejszych firm. Wcześniej, w poniedziałek, Bank Światowy ogłosił program o wartości 12 mld dolarów, który ma pomóc uboższym państwom w walce z epidemią, zarówno w kwestiach zdrowotnych, jak i ekonomicznych.

Zobacz wideo Praca zdalna z powodu koronawirusa? Sejm przegłosował nowe przepisy

Chiny czeka spadek PKB?

Epidemia koronawirusa uderza w gospodarki krajów: wstrzymana produkcja, zatrzymana turystyka, zamknięte sklepy. Do tego ogromna zmienność na rynkach, które na doniesienia potrafią reagować dużymi spadkami. Pojawiły się poważne obawy o to, że niektóre państwa mogą zaliczyć spadek PKB lub recesję (technicznie recesja oznacza dwa kwartały spadku PKB z rzędu). Tak może się stać na przykład we Włoszech. Cała strefa euro według ekspertów ma rosnąć znacznie wolniej niż się spodziewano. Eksperci S&P ścięli swoją prognozę dla tego obszaru na 2020 rok o połowę - z 1 proc. do 0,5 proc. wzrostu.

Według niektórych skurczenie PKB dotyczyć może nawet Chin, których gospodarka rosła jak dotąd w tempie około 6 proc. Chińskie władze zarządziły zamknięcie fabryk w najbardziej dotkniętych wirusem regionach, by powstrzymać jego rozprzestrzenianie, ale z drugiej strony uderza to w aktywność gospodarczą w kraju.

Czytaj też: Koronawirus. Jeden wykres pokazuje, jak epidemia uderzyła w chińską gospodarkę

CNN przytacza słowa ekonomisty z Macquarie Group. Larry Hu sugeruje, że wzrost gospodarczy w Chinach w pierwszym kwartale tego roku może być znacznie niższy od prognozowanych wcześniej 4 proc. Już te 4 proc. oznaczałoby solidne spowolnienie z 6 proc. w czwartym kwartale ubiegłego roku. "Możliwe nawet, że władze ogłoszą negatywny wzrost [za pierwszy kwartał], pierwszy raz od czasu rewolucji kulturalnej" - uważa Hu.

Banki centralne w akcji

Chiński rząd wprowadza działania, które mają wspomóc gospodarkę. Działać zaczęły też niektóre banki centralne. W ubiegłym tygodniu kilka z nich ogłosiło, że w razie potrzeby podejmą zdecydowane kroki. I część z nich to zrobiła. We wtorek amerykański Fed obniżył stopy procentowe o 50 punktów, dzień później to samo zrobił bank centralny Kanady. Niższe stopy oznaczają tańsze kredyty, co może ożywić aktywność gospodarczą.

Pytanie tylko, jak dużo bankierzy mogą zrobić, szczególnie w czasie, kiedy niektóre z głównych banków centralnych już wcześniej ścięły stopy procentowe go bardzo niskich poziomów, a są takie, które mają już stopy ujemne - na przykład Europejski Bank Centralny i Bank Japonii. "Faktem jest, że wkraczamy w ten kryzys mają znacznie mniej amunicji na całym świecie. To nie tylko Europa czy Japonia, ale nawet w Chinach mają znacznie mniej amunicji niż poprzednim razem, kiedy musieli uruchomić pakiet stymulacyjny" - uważa Alex Wolf z J.P. Morgan Private Bank, cytowany przez CNBC.