Projekt CPK utonie w protestach, a pensje zarządu są grubo przesadzone? Horała: Wręcz przeciwnie

Centralny Port Komunikacyjny to jeden z najgłośniejszych projektów infrastrukturalnych rządu PiS. Do tej pory na budowę megalotniska rząd przeznaczył 300 milionów złotych. Na co poszły te pieniądze? Czy pensje wszystkich członków zarządu na poziomie 2 mln zł brutto rocznie to odpowiednie wynagrodzenie? Na te pytania odpowiadał w "Studiu Biznes" Marcin Horała, pełnomocnik rządu ds. CPK.

Do tej pory zgłoszono ponad 7 tysięcy uwag dotyczących projektu Centralnego Portu Komunikacyjnego i linii kolejowych dużych prędkości. Protestują nie tylko właściciele części nieruchomości, gdzie ma powstać lotnisko, lecz także mieszkańcy wielu gmin, którzy mieszkają w pobliżu planowanych torów kolejowych. - Przedstawione warianty są dla nas nie do przyjęcia. Rozważaliśmy wskazanie miejsca, którymi ta trasa mogłaby przebiegać w polach poza zabudowaniami naszych mieszkańców i pod warunkiem, że powstanie stacja w tutejszej okolicy - mówi Tomasz Gwizdała, wójt gminy Jerzmanowice-Przegini cytowany przez "Dziennik Polski".

Protesty związane są z konsultacjami prowadzonymi właśnie przez władze spółki, która w 2019 roku została dofinansowana przez rząd kwotą 300 milionów złotych. Na co poszły te pieniądze? W "Studiu Biznes" na to pytanie odpowiadał Marcin Horała, pełnomocnik rządu ds. CPK. Poseł PiS zapowiedział też, że wkrótce na CPK mogą iść miliardy złotych. Co generuje tak duże koszty? Ile zarabia sam Marcin Horała? Czy pensje zarządu spółki można uznać za wysokie? Posłuchaj rozmowy.

Polecane dla Ciebie