Wybory prezydenckie. Prezes Kaczyński boi się kryzysu? "Jesienią ludzie mogą być rozgoryczeni i częściowo bez pracy"

Głosowanie korespondencyjne dla wszystkich to pomysł PiS na zorganizowanie wyborów prezydenckich pomimo epidemii koronawirusa. Dlaczego prezes Jarosław Kaczyński tak bardzo nalega na wybory 10 maja? - Bolesne może być to, że pomoc rządu będzie zbyt mała. Według mnie już teraz jest za mała - mówi analityk Piotr Kuczyński.

Łukasz Kijek: O co chodzi prezesowi Kaczyńskiemu? PiS boi się kryzysu i chce przeprowadzić wybory za wszelką cenę teraz? To jest zwykła, prosta kalkulacja?

Piotr Kuczyński: Według mnie, jeśli spojrzy się od strony gospodarki, ta kalkulacja jest jasna. Sytuacja będzie się co prawda szybko pogarszała, ale na początku maja najprawdopodobniej nadal będzie obowiązywała zasada "skupiania się wokół flagi", czyli popieranie rządzących w okresach trudnych dla narodu. Jesienią z tego już nic nie zostanie, a ludzie mogą być rozgoryczeni, zmęczeni i częściowo bez pracy i pieniędzy, jeśli okres pandemii się przedłuży. To zmniejszy szanse na wygraną obecnego prezydenta.

W Polskim Radiu prezes Kaczyński mówił właśnie o kryzysie. "Za rok będziemy pewnie w fazie takiej bardzo być może bolesnej walki z tym kryzysem, i to też pewnie jest wzgląd, który jest brany pod uwagę przez opozycję. Chodzi o to, że wtedy ludzie zawsze mają jakieś pretensje do władzy". Prezes boi się pretensji do władzy?

Oczywiście, że rządzący mogą się tego pogorszenia nastrojów bać, ale za rok możemy równie dobrze być w fazie zapominania o kryzysie, jeśli pandemia zakończy się np. w maju. Prezes Kaczyński po prostu wie, że stawianie na wynik wyborów za rok jest ryzykowne. Teraz ma pewniaka.

Co może oznaczać, że będziemy w "bolesnej walce z kryzysem"? Jakie decyzje będzie musiał podejmować?

Według mnie powinniśmy po prostu znacznie zwiększyć zadłużenie i pomóc ludziom i firmom przetrwać trudny okres po to, żeby potem nastąpił jump start gospodarki. Bolesne może być to, że pomoc rządu będzie zbyt mała. Według mnie już teraz jest za mała.

PiS nigdy nie rządził w czasie spowolnienia gospodarczego. Może to mieć znaczenie?

To prawda. Ta partia zawsze miała szczęście i rządziła w doskonałym okresie dla gospodarki. Jednak najlepiej uczyć się na błędach innych, a przecież zawsze była ona w parlamencie i zacięcie krytykowała rządzących. Powinna teraz wykorzystać tamtą własną krytykę w czasie kryzysu.

Zobacz wideo Dlaczego zwolnienia z ZUS nie obejmą dużych firm?

Nadchodzi odpływ. Co zatem może obnażyć najbardziej nadchodzący kryzys. Jaki wystawić rachunek PiS-owi?

Wszystko zależy od tego, czy rząd uruchomi potężne środki, które zdobyć może dzięki zadłużeniu. Uważam, że można zwiększyć zadłużenie o np. 3 proc. PKB ponad "tarczę", czyli o ponad 60 mld zł, emitując obligacje detaliczne (pięć lat, wysokie oprocentowanie). Odsetki wróciłyby do gospodarki, a do tego emisje można byłoby ubrać w patriotyczną szatę pt. "Polacy pomagają gospodarce". Obniżyłyby się poza tym ceny mieszkań kupowanych obecnie za gotówkę.

Czy zagrożone są programy 500 plus, 13. i 14. emerytura?

Program 500 plus według mnie nie jest zagrożony. To sztandarowy program PiS. Trzynasta emerytura to klasyczna i bardzo droga kiełbasa wyborcza, ale jest już teraz wypłacana, więc nie da się jej zatrzymać. Za rok zobaczymy, jaki będzie stan finansów państwa. Czternasta emerytura jest już zupełnym absurdem.

A może okaże się, że tarcza, którą premier nazywał "bazooką", jest tak naprawdę kapiszonem?

Jest czymś pośrodku. Przedsiębiorcy skarżą się, że jest ograniczona do bardzo małych firm, nie jest hojna. Wręcz można powiedzieć, że jest skromna, bo olbrzymia większość to kredyty, gwarancje i odroczenia, a wydanie 170-stronicowej książeczki wyjaśniającej, jak stosować ustawę, pokazuje, że procedura jest stanowczo zbyt skomplikowana.

Dzięki mojemu pomysłowi można by przyjąć rozwiązania brytyjskie (bardzo chwalone przez noblistów): wakacje podatkowe dla firm, 80 proc. dopłaty do pensji, kredyty z zerowym oprocentowaniem (oprocentowanie płaci państwo) itp. Dlaczego rząd tego nie robi? Zapewne boi się krytyki pt. "wydaliście 100 mld złotych na programy socjalne, a teraz zadłużacie kraj". Ten strach jest szkodliwy.

Czy jeśli PiS i prezydent Duda wygrają wybory, to będą mogli spokojnie np. omijać regułę wydatkową albo nawet majstrować przy progach ostrożnościowych i konstytucyjnych.

Reguła wydatkowa w czasach tak dużego kryzysu nie powinna być przestrzegana, jeśli nie pozwoli na duże zwiększenie zadłużenia. Progu konstytucyjnego (60 proc. zadłużenia do PKB) za wszelką cenę bym nie ruszał. Po czasach pandemii pojawi się kryzys zadłużenia i wygrane będą kraje stosunkowo mało zadłużone. Polska może bez problemu zwiększyć zadłużenie do 53-54 proc. PKB. Prezes Paweł Borys mówi, że tarcza zwiększy zadłużenie jedynie do 50 proc. PKB.

Więcej o:
Komentarze (227)
Wybory prezydenckie. Prezes Kaczyński boi się kryzysu? "Jesienią ludzie mogą być rozgoryczeni i częściowo bez pracy"
Zaloguj się
  • starsza10

    Oceniono 102 razy 102

    Kaczyński ma swoje lata. Nie ma bliskiej rodziny. Przyjaciół zapewne też nie. Zostały sługusy, przestawiane, poniewierane, czasem głaskane z włosem. Nigdy nie wiadomo, który i kiedy skoczy do gardła. On się niczego nie boi, bo nie ma nic do stracenia.

  • eleprojp

    Oceniono 73 razy 71

    Jeszcze rano Kaczyński grzmial. "Wybory 10 maja muszą być bo złamiemy Konstytucję". A teraz PISlam popiera wniosek Gowina. Kłamcy , obłudnicy, przestępcy

  • wolak007

    Oceniono 48 razy 44

    Za rok, będzie mniej o 300-400 tysięcy zwolenników PiS (zgony naturalne). Kryzys gospodarczy. Jeszcze starszy Pan, który będzie coraz mniej ogarniał temat!...

  • corvelinho

    Oceniono 32 razy 28

    Ten obłąkany karzeł bez mrugnięcia okiem poświęciłby nas wszystkich dla utrzymania się przy władzy. Dla tej kreatury tylko to się liczy..
    Co ja gadam "poświęciłby"... on to właśnie teraz robi tylko skutki odczujemy za jakiś czas.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX