Zamiast pasażerów paczki na fotelach. Linie lotnicze odkryły nowy biznes

Pasażerowie przez koronawirusa siedzą w domach. Ponad 90 proc. połączeń zostało anulowanych. Część linii lotniczych próbuje się ratować, przewożąc towary zwykłymi samolotami pasażerskimi.
Zobacz wideo Biznes Walczy. Znana restauracja zdradza nam swój przepis.

W środę 15 kwietnia rano na poznańskim lotnisku Ławica wylądował Boeing 787 Dreamliner LOT-u. Tym razem jednak na jego pokładzie nie było pasażerów, tylko maski, kombinezony, gogle oraz przyłbice - wszystko do walki z koronawirusem.

Ładunek dostarczony do Poznania to część dużego zamówienia z Chin medycznych środków ochronnych o wartości 20 mln zł sfinansowanego przez Kulczyk Foundation. W sumie za te pieniądze kupione zostało 57 ton sprzętu medycznego. Do Polski przywiezie go LOT i w tym celu wykona cztery loty z Chin. Ten w środę był pierwszym z nich.

LOT stara się teraz takich zamówień realizować jak najwięcej. Transport towarów pozwala choć w części pokryć straty związane z niemal całkowitym zablokowaniem pasażerskiego ruchu lotniczego. W tym pomaga mu rząd.

- Obecnie akcję #LotDoDomu przekształcamy w #CargoDlaPolski. W ramach utworzonego mostu powietrznego między Rzeczpospolitą Polską a ChRL transportujemy niezbędne materiały służące w walce z pandemią oraz sprzęt zapewniający bezpieczeństwo polskim służbom medycznym - napisał już 5 kwietnia na Twitterze szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyk.

LOT ze swoimi lotami cargo realizowanymi zwykłymi samolotami pasażerskimi nie jest jednak wyjątkiem. Tą ścieżką próbuje teraz iść więcej linii lotniczych specjalizujących się dotąd w przewozach pasażerskich - zamówień na transport ładunków drogą lotniczą jest teraz na rynku więcej niż w przeszłości.

Płaci Amazon i rządy

Transport lotniczy towarów stał się teraz bardzo opłacalnym zajęciem. Z danych firmy FreightWaves zbierającej dane o usługach lotniczych wynika np., że stawki za przewiezienie samolotem paczek z Frankfurtu do Stanów wzrosły o ponad 60 proc., a z Szanghaju do USA o niemal 80 proc. Duże skoki stawek za usługi lotniczego cargo obserwowane są też na wielu innych trasach.

Dzieje się tak, bo dynamicznie wzrósł popyt na transport towarów drogą lotniczą - z trzech powodów. Po pierwsze, to efekt zamówień rządowych na transport materiałów medycznych z Chin. Po drugie, koronawirus spowodował boom w handlu internetowym - towary, w tym np. elektronika, muszą szybko trafić do klientów. No i po trzecie transport lotniczy czasem wydaje się teraz jedyną formą szybkiej dostawy towarów. Inne spotykają spore utrudnienia.

Dlatego też przewozami cargo zajęły się teraz linie, które nigdy wcześniej lub dawno tego nie robiły, albo takie, dla których był to wcześniej margines. Wśród nich jest np. nasz LOT, jest Wizzair oraz Swiss International Air Lines, są amerykańskie linie Delta Air Lines i American Airlines.

Czytaj też: Kanada. Linie lotnicze wymontowują fotele z samolotów pasażerskich. Więcej miejsca na ładunek medyczny

Nie ma tylu samolotów transportowych

Transport towarów drogą lotniczą relatywnie rzadko odbywał się za pomocą specjalnych samolotów transportowych. Większość ładunków na popularnych trasach przewoziły zwykłe samoloty pasażerskie w swoich ładowniach pod pokładem. W ten sposób przewożono około 80 proc. towarów w transporcie lotniczym pomiędzy Europą a Stanami Zjednoczonymi. Teraz ta praktyka trwa, tyle tylko, że w samolotach pasażerskich lecą same paczki - nie ma pasażerów.

Linie lotnicze próbują przy tym część ładunku umieścić na fotelach i między nimi, najpierw owijającej je w celach ochronnych folią lub gąbką, potem zabezpieczając towary siatką, by się nie przesuwały.

Niektóre próbują zdemontować fotele i w ten sposób zyskać więcej miejsca. Ale to nie jest łatwa przeróbka, nie zawsze jest możliwa, wymaga też czasu, w niektórych samolotach może ona trwać nawet kilka miesięcy.

Tekst pochodzi z bloga PortalTechnologiczny.pl.