Sasin: 97 procent zarażonych na Śląsku nie ma objawów. "Wychorują" się i przestaną zarażać

Jacek Sasin, minister, który nadzoruje państwowe spółki, w tym kopalnie, wyjaśnił, dlaczego kopalnie zostają zamknięte akurat na trzy tygodnie. Wyjaśnił też, w których kopalniach ruszają masowe badania na obecność COVID-19.

Na początku tygodnia Jacek Sasin, minister aktywów państwowych, któremu podlega m.in. górnictwo, ogłosił, że 12 kopalni należących do Polskiej Grupy Górniczej i Jastrzębskiej Spółki Węglowej, wstrzyma wydobycie węgla na trzy tygodnie.

Powodem działań rządu jest epidemia. - Te czasowe działania, które chcielibyśmy podjąć to czasowe wyłączenie w tych kopalniach, w których odnotowujemy zakażenia koronawirusem, a których załogi nie zostały w pełni przebadane na obecność koronawirusa - wyjaśniał minister.

Jacek Sasin zapewnia, że chorujący na Śląsku nie mają objawów

Na antenie Radia Maryja Sasin zdradził, dlaczego przestój w kopalniach będzie trwał akurat trzy tygodnie.

Te trzy tygodnie to jest okres, kiedy właściwie każdy zarażony - bo przecież 97 procent tych zarażonych na Śląsku nie ma żadnych objawów - po prostu się "wychoruje" i przestanie już kogokolwiek zarażać

- stwierdził.

Wyjaśnił, że decyzja o wstrzymaniu wydobycia węgla została podjęta ze względu na bezpieczeństwo górników i ich rodzin, "przede wszystkim osób starszych w tych rodzinach"

Zdaniem Sasina trzytygodniowy przestój wystarczy, by problem koronawirusa w kopalniach rozwiązać. - Będziemy mogli mówić o tym, że te ogniska zostały po prostu zlikwidowane

Sasin wyjaśnił też, że w kolejnych kopalniach ruszają badania przesiewowe na obecność COVID-19. Jedną z nich jest kopalnia Bolesław Śmiały  - tu testy mają zakończyć się w najbliższą sobotę.

Zobacz wideo Gość programu 'Studio Biznes' zdziwiony decyzjami rządu. Te kopalnie, w których wykryto wiele przypadków COVID-19, pracują

Kopalnie, w których jest najwięcej przypadków COVID-19, nadal pracują

Dawid Czopek, zarządzający w POLARIS FIZ i gość Łukasza Kijka w programie "Studio Biznes", zauważył, że decyzje, które podejmuje rząd w sprawie zamykania kopalni, nie są spójne z wcześniejszymi deklaracjami.

- Te kopalnie, w których występują największe ogniska koronawirusa, a zamknięto kopalnie, gdzie właściwie po przebadaniu wielu górników występowanie tego wirusa jest naprawdę rzadkie - stwierdził.

Kopalnie, gdzie jest najwięcej przypadków, nadal prowadzą wydobycie

Z danych opublikowanych przez Polską Grupę Górniczą i Jastrzębską Spółkę Węglową wynika, że w tych kopalniach, w których COVID-19 wykryto u największej liczby górników, wydobycie trwa najlepsze. Pniówek (1589 zakażonych), Ruch Zdrojówka (1164), czy nowe ognisko, Jastrzębie-Bzie (226), pracują. Zamknięto natomiast kopalnie Budryk i Knurów-Szczygłowice. W pierwszej stwierdzono 19 przypadków, w drugiej zero.

Czytaj też: Premier w maju zapewniał, że sytuacja jest opanowana. Tymczasem w samej JSW jest 2,3 tys. przypadków więcej

W Polskiej Grupie Górniczej wśród kopalń, w których górnicy nadal wydobywają węgiel, również znalazły się te z największą liczbą potwierdzonych zakażeń. Jankowice (672 przypadki), Sośnica (460), Murcki-Staszic (236) prac nie przerwały, a Ziemowit (22 chorych), Bolesław Śmiały (15) i siedem innych placówek, w których zakażonych jest "od jednego do kilku" zamknięto.