Dr Sławomir Dudek, główny ekonomista Pracodawców RP, a wcześniej dyrektor Departamentu Polityki Makroekonomicznej w Ministerstwie Finansów, opublikował prognozę dotyczącą średniej pensji w Polsce. Prezydent Andrzej Duda, ubiegający się o reelekcję, zapowiedział bowiem, że w ciągu najbliższych pięciu lat przeciętne wynagrodzenie w naszym kraju wynosić będzie co najmniej 2000 euro.
Zdaniem eksperta osiągnięcie takiego poziomu wynagrodzeń w roku 2025 wymagałoby wzrostu wydajności do poziomów nienotowanych w najbardziej rozwiniętych technologicznie gospodarkach świata. Co więcej, żadna z prognoz, nawet najbardziej optymistyczna, jak do tej pory takiego tempa wzrostu nie zakładała.
Przewidywania Ministerstwa Finansów również są znacznie bardziej powściągliwe, niż deklaracje prezydenta.
Czytaj też: Duda zapowiada 2000 euro pensji za pięć lat. Ekspertka: Zachód możemy dogonić za 100 lat
- Ostatnie wytyczne MF przygotowywało jeszcze przed kryzysem, jesienią 2019 r. wraz z Ustawą Budżetową. Zgodnie z tą prognozą w 2025 r. płaca średnia będzie o 1/5 niższa niż 2000 EUR. Ten poziom będzie osiągnięty dopiero pod koniec obecnej dekady, tj. w 2029 r. - zauważa dr Dudek.
Ekspert szybko jednak dodaje, że nominalnego wzrostu płac nie można oceniać bez odniesienia do inflacji. Ważna jest więc realna siła nabywcza wynagrodzenia. - Uwzględniając dzisiejszą siłę nabywczą, poziom 2000 EUR wg. prognozy Ministerstwa Finansów byłby osiągnięty dopiero w 2037 r. - zauważa ekonomista.
Sytuację może jednak skomplikować epidemia koronawirusa. Uwzględniając nowe dane Ministerstwo Finansów, prognozy bowiem zmieniło. Średnia płaca na koniec 2023 r., będzie niższa o 7 proc. od prognozowanej na ten rok przed kryzysem.
Oznaczałoby to, że poziom 2000 euro polskie pensje przekroczą dopiero w roku 2031. Ale jeśli wziąć pod uwagę realną siłę nabywczą urzeczywistnienie marzenia prezydenta Dudy zajmie Polsce 20 lat - poziom wynagrodzeń ma wzrosnąć do poziomu 2000 euro dopiero w roku 2040.
Czytaj też: Trzaskowski: Rząd "coś ukrywa". Po zaprzysiężeniu Rada Gabinetowa ws. stanu finansów państwa
Prof. dr hab. Joanna Tyrowicz z Uniwersytetu Warszawskiego i ośrodka badawczego GRAPE w rozmowie z Gazeta.pl oceniła szansę na uzyskanie średniej pensji na poziomie 2000 euro w ciągu pięciu najbliższych lat.
- Urzeczywistnienie marzenia pana prezydenta wymagałoby przy dzisiejszym kursie wzrostu wynagrodzeń o niemal 100 proc. w pięć lat. Czy to możliwe? W okresie najszybszego wzrostu wydajności i wynagrodzeń w latach 90 odnotowaliśmy średnio 25 proc. wzrostów w pięć lat, czyli cztery razy mniej. Historycznie nie było takiego przypadku, nawet w okresach najdynamiczniejszego wzrostu azjatyckich tygrysów - wyjaśnia ekspertka.
Dodaje, że według założeń naukowych tempo doganiania poziomu życia Europy Zachodniej przez kraje naszego regionu szacuje się na mniej więcej 2 proc. rocznie.
- Oznacza to, że przez 50 lat zmniejszamy lukę o połowę. Rozsądnie i konsekwentnie prowadzona polityka gospodarcza, może skrócić czas doganiania ze 100 lat do 70 lat i tego typu historie miały miejsce w Europie, Szwecja i Irlandia to doskonałe przykłady krajów, które z głębokiego ubóstwa osiągnęły wysoki poziom ubóstwa na przestrzeni trzech pokoleń, ale historia nie zna przypadku konwergencji w okresie jednej kadencji - wyjaśniła Tyrowicz.