Orban na konferencji z Morawieckim: Były próby edukowania nas, czym powinny być rządy prawa

Jest porozumienie w sprawie pakietu finansowego dla Unii Europejskiej. Porozumienie osiągnęli przywódcy 27 krajów piątego dnia negocjacji na szczycie w Brukseli. Uzgodniony został zarówno budżet Unii na najbliższych 7 lat, jak i fundusz odbudowy po pandemii. Premier Mateusz Morawiecki na wspólnej konferencji z premierem Węgier Viktorem Orbanem mówił o "wielkim sukcesie od strony finansowej".

- Musimy z radością stwierdzić, że przełamaliśmy różne kryzysy, które po drodze groziły w całej Unii Europejskiej związane z uzgodnieniem lub brakiem uzgodnieniem budżetu dotyczącego wieloletnich ram finansowych i funduszu odbudowy - skomentował premier Mateusz Morawiecki na wtorkowej porannej konferencji z premierem Węgier Viktorem Orbanem.

Budżet został uzgodniony na poziomie 1,074 bln euro, fundusz odbudowy opiewa na 750 mld euro. Kompromis wymagał cięć przede wszystkim w bezzwrotnych grantach. Z 0,5 bln dotacji pierwotnie zaplanowanych, zostało 390 miliardów euro.

Najwięcej Polska straci na ograniczeniu funduszu na transformację energetyczną. Była jego największym beneficjentem, ale został on zmniejszony. Z 30 miliardów euro pierwotnie przeznaczonych zostało 10 miliardów euro. Zmienione natomiast zostały reguły dostępu do funduszu, jak chciała Polska. Nie ma wymogu, by kraje deklarowały w swoich planach narodowych osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 roku. Mowa jest o ogólnym celu całej Unii Europejskiej.

- Ponad 124 mld euro w bezpośrednich dotacjach, to kwota, której nigdy wcześniej nie było w poprzednich okresach negocjacyjnych. Te dotacje wraz z pożyczkami uprzywilejowanymi to blisko 160 mld euro, w cenach bieżących to powyżej 700 mld zł, nawet ok. 750 mld zł.  To będzie bardzo dobry zastrzyk rozwojowy na cele infrastrukturalne, zwiększone kwoty dotacji na rolnictwo

- mówił szef rządu. Dodał, że w ostatniej rundzie stronie polskiej udało się wynegocjować 600 mln euro na rozwój infrastruktury w biedniejszych regionach.

Szef rządu przyznał jednocześnie, że udział Polski w funduszu dotacyjnym został ograniczony o 3 proc. (cały funduszu ograniczono o 22 proc.).

- Wspólna praca Grupy Wyszehradzkiej, koordynacja naszych działań między Węgrami i Polską doprowadziła do tego wielkiego sukcesu. To wielki sukces od strony finansowej, od strony architektury nadzoru nad środkami budżetowymi

- mówił o ustaleniach na szczycie w Brukseli polski premier.

Zobacz wideo

Jak dodał, "nie ma bezpośredniego połączenia pomiędzy tzw. praworządnością, a środkami budżetowymi, o których jest mowa". - Jak uzgodniliśmy to ze służbami prawnymi, ten mechanizm, który będzie wypracowany, będzie podlegał walidacji Rady Europejskiej. Rada Europejska to jednomyślność: bez zgody Węgier, bez zgody Polski, bez zgody Grupy Wyszehradzkiej nic się tutaj nie zadzieje - przekonywał Morawiecki.

Jak wyjaśniał na Twitterze wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński, mechanizm jest zatwierdzany najpierw przez Radę Unii Europejskiej większością kwalifikowaną, a następnie przez Radę Europejską, gdzie obowiązuje jednomyślność.

"Dopóki Rada Europejska (jednogłośnie – art. 15 TUE) nie wynegocjuje wszystkich szczegółów, dopóty nie ma mechanizmu powiązania funduszy z "praworządnością" - podkreślił.

Szczyt w Brukseli. Viktor Orban: Każdy chciałby dziś być Polakiem

Na konferencji prasowej głos zabrał również premier Węgier Viktor Orban, który stwierdził, że "każdy w Europie, kto rozumie matematykę, chciałby być dzisiaj Polakiem".

- Prawda jest taka, że Węgry również odniosły sukces, ale daliśmy radę odnieść ten sukces razem. To dzięki temu, że Mateusz był dowódcą naszego zespołu, mamy ogromne szczęście, że lider Grupy Wyszehradzkiej jest tak doświadczonym ministrem finansów - mówił o Mateuszu Morawieckim.

- Zaczęliśmy razem w czwartek wieczorem i robiliśmy, co mogliśmy przez tych pięć dni. Teraz razem kończymy. Jeśli stajemy ramię w ramię, to nie ma wroga, który mógłby nam zagrozić - stwierdził Orban.

- Były próby edukowania nas, czym powinny być rządy prawa. Obroniliśmy dumę naszych krajów, powiedzieliśmy jasno, że jest to nie do przyjęcia, aby ktokolwiek, szczególnie ci, którzy odziedziczyli rządy prawa, mieli krytykować nas, którzy walczyli o wolność, przeciwko komunizmowi, w imię rządów prawa - podkreślił.