Białoruś. Pracownicy największych zakładów na ulicach. "Nie jesteśmy bydłem, nie jesteśmy owcami"

Rafineria ropy w Nowopołocku, zakłady nawozów sztucznych w Grodnie i Mińskie Zakłady Traktorowe - to tylko część dużych fabryk i zakładów, których pracownicy wyszli w piątek na ulice stolicy Białorusi. Strajkujący domagają się m.in. dymisji Łukaszenki i ponowienia wyborów prezydenckich.

Pracownicy Mińskiej Fabryki Traktorów zorganizowali w piątek przemarsz w kierunku centrum stolicy. Strajkujący domagają się uwolnienia wszystkich więźniów politycznych, dymisji prezydenta Aleksandra Łukaszenki i nowych wyborów prezydenckich. Jak podał Biełsat, strajk rozpoczął się przerwaniem pierwszej zmiany w fabryce i utworzeniem kilkudziesięcioosobowego komitetu strajkowego przez pracowników.

Białoruś. Protestują pracownicy największych zakładów

Zobacz wideo Mińsk. Białorusinki ustawiają się w żywe łańcuchy

Robotnicy niosą biało-czerwono-białe flagi i skandują "Odejdź!" - żądając od Łukaszenki ustąpienia z urzędu. Na banerze, który pracownicy fabryki niosą na przedzie pochodu, można przeczytać: "Nie jesteśmy bydłem, nie jesteśmy owcami, jesteśmy pracownikami MTZ (Minski traktarny zawod - red.), nie jest nas 20, jest nas 16 000".

Czytaj też: Majątek Alaksandra Łukaszenki. Oficjalnie nie posiada nawet domu ani oszczędności

Przejeżdżający obok kierowcy trąbią na znak solidarności. W innych częściach Mińska grupy ludzi tworzą tak zwane łańcuchy solidarności. Milicja jak dotąd nie dokonała próby pacyfikacji akcji strajkowych.

Mińska Fabryka Traktorów to białoruski holding przedsiębiorstw zajmujących się produkcją maszyn, przede wszystkim ciągników rolniczych pod marką Belarus oraz MTZ. Fabryka rozpoczęła swoją działalność w czasach ZSRR, w 1946 roku. Obecnie dyrektorem generalnym spółki jest Domotenko Fedor Aleksandrovich. 

Protestujący łączą się 

"Zgromadzenia odbywają się w Grodnie, Soligorsku, Witebsku. Strajkują największe firmy" - relacjonuje na Twitterze białoruski dziennikarz Franak Viacorka. Na profilu dziennikarza znalazło się również nagranie pokazujące dwie osobne kolumny pracowników z Mińska, łączące się w jedną. 

Jak podało przed kilkudziesięcioma minutami Euroradio, nauczyciele przybywający z Placu Niepodległości i pracownicy Mińskiej Fabryki Traktorów spotkali się pod Placem Zwycięstwa. Idą wspólnie Aleją Niepodległości i kierują się na Plac Niepodległości - do siedziby rządu i Centralnej Komisji Wyborczej.

Biełsat poinformował, że według kanału Eduarda Palczysa na komunikatorze Telegram, pojawiły się informacje o organizowaniu strajku w Mińskim Metrze. O gotowości do protestu poinformowali pracownicy Mińskiego Zakładu Ciągników Kołowych - producenta specjalistycznych platform jezdnych wykorzystanych m.in. w zbrojeniówce. Przeciwko wynikom wyborów wypowiadają się także pracownicy Mińskich Zakładów Elektrotechnicznych.

Strajkują nie tylko w Mińsku

Ustąpienia Łukaszenki i uwolnienia więźniów politycznych żądają również w innych regionach Białorusi. To m.in. pracownicy rafinerii ropy w Nowopołocku i zakładów nawozów sztucznych w Grodnie. W czwartek na ulice wyszli natomiast pracownicy Białoruskich Kolei, których przechodnie witali okrzykami "Mołodcy!" (pol. Zuchy).

Jak podaje Biełsat, protestują także pracownicy pierwszej białoruskiej elektrowni jądrowej, która ma wkrótce zostać uruchomiona na Grodzieńszczyźnie. Po terenie elektrowni jeżdżą ciężarówki trąbiąc klaksonami. W samym Grodnie strajkują również pracownicy miejscowych zakładów mięsnych, którzy wyrażają swoją dezaprobatę wobec Łukaszenki przed budynkiem zakładu.

Czytaj też: Dawne "500 dolarów dla każdego" to dziś temat memów. Manewr podatkowy Rosji uderza w Białoruś