UE szykuje sankcje ws. Białorusi. Zakaz wjazdu, zamrożenie aktywów. Mają nie ucierpieć zwykli ludzie

Ministrowie spraw zagranicznych 27 unijnych państw uzgodnili, że przygotowana zostanie lista osób, obywateli Białorusi, których obejmą sankcje. Chodzi o to, by restrykcje nie dotknęły zwykłych mieszkańców kraju, w którym od pięciu dni trwają protesty po wyborach prezydenckich.

Po tym, jak Alaksandr Łukaszenka został, według oficjalnego komunikatu centralnej komisji wyborczej, wybrany po raz szósty na prezydenta, Białorusini wyszli na ulice.

Białoruś. Masowe protesty, OMON tym razem nie reaguje

Protesty trwają od niedzieli, w ciągu kilku pierwszych dni były brutalnie tłumione, a setki osób, w tym kilku Polaków, trafiły do aresztu. 

Czytaj więcej na ten temat: Zatrzymani na Białorusi Polacy mówią o katowaniu. "Upadłem na twarz, zaczęto bić pałkami"

Dziś, w piątek 14 sierpnia, do demonstracji włączyli się pracownicy największych zakładów produkcyjnych w kraju, którzy przemaszerowali do centrum stolicy Białorusi, Mińska. Funkcjonariusze OMON nie pacyfikują już protestujących, którzy podchodzą do nich, wręczają kwiaty i się przytulają. Według relacji białoruskich opozycyjnych dziennikarzy, w Mińsku i innych miastach, w tym w Grodnie, jest spokojnie i "panuje atmosfera święta", choć co jakiś czas pojawiają się też zaniepokojone głosy o możliwych prowokacjach. 

To, co dzieje się na Białorusi w piątek relacjonujemy na żywo tutaj: Protesty na Białorusi. Akcje strajkowe w zakładach pracy [NA ŻYWO]

UE o Białorusi. Będą sankcje dla odpowiedzialnych za przemoc 

W piątek też odbyła się wideokonferencja szefów spraw zagranicznych wszystkich państw UE. Zgodzili się oni na przygotowanie listy obywateli Białorusi, którzy zostaną objęci sankcjami. Ma to być odpowiedź na przemoc i brutalne represje wobec protestujących po wyborach prezydenckich w tym kraju, a także fałszerstwa związane z wyborami. Jak podaje Informacyjna Agencja Radiowa, według dyplomatów unijnych, żadne z państw należących do Wspólnoty nie sprzeciwiło się restrykcjom. To istotne o tyle, że by można było nałożyć sankcje, potrzeba jest jednomyślność wszystkich krajów UE. 

Zobacz wideo Mińsk. Białorusinki ustawiają się w żywe łańcuchy

Jak podaje portal Deutsche Welle, za ich wprowadzeniem mocno opowiadały się w ostatnich dniach Niemcy, a także Polska, kraje bałtyckie, Szwecja i Austria, z kolei sceptyczne miały być Węgry. Wśród obostrzeń miałby znaleźć się zakaz wjazdu i zamrożenie wszystkich aktywów osób z "czarnej listy" na terenie Unii. DW pisze też, że "żaden z krajów UE nie opowiadał się za szerszymi sankcjami gospodarczymi wobec Białorusi, które groziłyby kosztami społecznymi dla zwykłych ludzi". 

Polski minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz powiedział po obradach, że Unia Europejska musi wypracować ofertę współpracy dla Białorusi. Dodał, że Polska popiera sankcje "wobec tych, którzy dopuszczali się fałszowania wyborów i nieuzasadnionego użycia siły. Uważamy, że restrykcje wobec państwa, funkcjonariuszy państwowych nie mogą przynosić szkody społeczeństwu białoruskiemu. Powinien towarzyszyć tym działaniom pakiet pozytywnych propozycji" - mówi szef MSZ.

Czytaj także: Dawne "500 dolarów dla każdego" to dziś temat memów. Manewr podatkowy Rosji uderza w Białoruś