Zwały węgla w Polsce sięgają już 20 mln ton. Rząd chce utrzymać wydobycie jeszcze przez lata

Zapasy węgla kamiennego przy kopalniach przekroczyły już 7,9 mln ton i są najwyższe od 5 lat, chociaż już dawno kopalnie miały się nimi "zatkać". Tymczasem to nawet nie połowa wszystkich zwałów węgla w Polsce. Rząd chce jednak utrzymać wydobycie jeszcze przez lata. Jeżeli ma się to udać, musiałoby się znaleźć miejsce na zwałowanie. kolejnych 100 mln ton i 25 mld zł na ich skup w ciągu 6 lat. Wydobycie będzie więc ograniczane, razem z nim zatrudnienie a kopalnie "zamkną się same".

W połowie 2020 roku, choć kopalnie w całym kraju wydobywały ok. 4 mln ton węgla miesięcznie, to na przykopalnianych zwałach zalegało już 7,2 mln ton tego surowca. Kolejne 8,3 mln ton zapasów czekało w tym czasie na placach przy elektrowniach i elektrociepłowniach zawodowych (produkujących prąd na sprzedaż). Do tego w pozostałych firmach (m.in. przy ciepłowniach komunalnych, u handlarzy i w przemyśle) zalegały kolejne 3,4 mln ton tego paliwa.

Zapasy węgla rosną 

W sumie we wszystkich firmach w kraju, jak wynika z danych Agencji Rynku Energii, zbieranych dla rządu, na koniec czerwca zaległo 19 mln ton węgla kamiennego, z tego 17,1 mln ton węgla energetycznego (wykorzystywanego do produkcji prądu i ciepła) oraz 1,9 mln t węgla koksowego (wykorzystywanego w przemyśle metalurgicznym). Do tego należałoby doliczyć jeszcze zapasy zalegające u odbiorców prywatnych (może to być nawet 1 mln t) oraz - najprawdopodobniej - zwały zgromadzone jako rezerwa strategiczna rządowej Agencji Rezerw Materiałowych w Centralnym Magazynie Węgla (także ok. 1 mln t).

Łączne zapasy węgla przekraczały więc już w połowie roku 20 mln ton, co odpowiada czteromiesięcznemu zapotrzebowaniu całego kraju. Jeżeli jednak przyjrzymy się samym miałom energetycznym dla energetyki, to ich zapas odpowiada już półrocznemu zapotrzebowaniu wszystkich elektrowni i elektrociepłowni.

Zwały przy kopalniach najwyższe od prawie pięciu lat

Tymczasem zapasy cały czas rosną. Na początku września zwały przy kopalniach przekraczały już 7,9 mln ton i były tym samym najwyższe od kwietnia 2015 roku. Zapasy przy elektrowniach i elektrociepłowniach wciąż utrzymują się z kolei powyżej poziomu 8 mln ton. A to wszystko pomimo, że z powodu epidemii w maju kopalnie wydobyły niespełna 3,2 mln ton. To mniej niż śląskie górnictwo dostarczało na rynek średniomiesięcznie… przed I wojną światową (w 1913 roku). Pocieszać może tylko fakt, że obecnie zatrudnienie jest już o połowę mniejsze niż było te 107 lat temu. Trwożyć może jednak to, że już wtedy najlepsze kopalnie potrafiły osiągać efektywność na zatrudnionego na poziomie wyższym, niż osiągają obecnie najgorsze z kopalń PGG.

Czytaj też: Zamknięcie kopalń. Unijna komisarz chwali porozumienie polskiego rządu z górnikami

Dlaczego kopalnie kopią, choć wg rządu powinny się "zatkać"? Czy rządowy skup interwencyjny pomógł? Dlaczego ograniczenie wydobycia jest nieuniknione? Co na to górnicze związki zawodowe? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl.

Artykuł pochodzi z serwisu WysokieNapiecie.pl.

Zobacz wideo Emilewicz: Spędziłam dużo czasu ze związkowcami, prowadząc trudne rozmowy