Karczewski o 50 tys. zł dla anestezjologa. Jeden z nich pokazał nam przelew. 2600 zł za pół etatu

Od kilku dni czołowi politycy obozu władzy atakują środowisko medyczne. Stanisław Karczewski stwierdził, że niektórzy anestezjolodzy zarabiają nawet 50 tys. zł. Jedna z lekarek, która na co dzień wykonuje tę profesję, przesłała nam potwierdzenie przelewu ze szpitala. "Smutno słuchać o swoim bogactwie i braku zaangażowania" - napisała.

Senator PiS Stanisław Karczewski odniósł się do kwestii zarobków lekarzy w kontekście epidemii koronawirusa. Były marszałek Senatu stwierdził, że medycy "zarabiają w tej chwili bardzo dobrze". Podał przykład jednego ze szpitali "covidowych" twierdząc, że oferuje się w nim pensje dla anestezjologów w wysokości nawet 50 tys. zł netto. Polityk nie chciał jednak powiedzieć, w którym mieście znajduje się ta placówka, uniemożliwił więc weryfikację swoich twierdzeń.

Karczewski: Anestezjolodzy zarabiają nawet 50 tys. zł. Lekarka pokazuje potwierdzenie przelewu. "Dziesięciokrotna różnica"

Gazeta.pl postanowiła oddać swoje łamy pracownikom ochrony zdrowia, co spotkało się z olbrzymim odzewem ze strony środowiska. Do redakcji zgłosiła się też lekarka anestezjolożka zatrudniona w jednym z warszawskich szpitali klinicznych. Słowa o zarobkach 50 tys. zł bardzo ją poruszyły.

- Jestem specjalistą anestezjologii i intensywnej terapii. Pracuję w szpitalu klinicznym w Warszawie. Mam 1/2 etatu, a moje przelewy to ok. 2500 zł miesięcznie - pisze poruszona czytelniczka. - To dziesięciokrotna różnica pomiędzy tym, co o nas mówią, a jak jest naprawdę - dodała. Na dowód swoich słów udostępniła potwierdzenie przelewu.

embed
Zobacz wideo Druga fala zakażeń a kolejny lockdown. „Zamknięcie szkół i przejście na pracę zdalną to scenariusz coraz bardziej prawdopodobny”

Lekarka odniosła się też do zarzutów, które wcześniej wysuwali pod adresem środowiska lekarskiego politycy PiS. Jacek Sasin, minister aktywów państwowych, stwierdził, że część lekarzy nie chce zaangażować się w pomoc w zwalczaniu koronawirusa. Podobne stanowisko wyraził wojewoda mazowiecki Konstanty Radziwiłł, były minister zdrowia.

Anestezjolożka zarabia 2,6 tys. zł na pół etatu. "Smutno słuchać o swoim bogactwie i braku zaangażowania"

W rozmowie z Gazeta.pl lekarka wyjaśniła też, co należy do jej obowiązków. - Smutno słuchać o swoim lenistwie, braku zaangażowania, bogactwie, byciu zwyrodnionym. Za 2600 zł trzeba pracować na bloku operacyjnym, w intensywnej terapii, na SOR-ze. Trzeba konsultować pacjentów z różnych oddziałów szpitalnych, przeprowadzać znieczulenia najbardziej obciążonych pacjentów, nadzorować szkolących się rezydentów i stażystów. I przeprowadzać resuscytację na podłodze - wyjaśnia pragnąca zachować anonimowość anestezjolożka.

Lekarzu, pielęgniarko, ratowniku medyczny, diagnosto, pracowniku sanepidu, pracowniku ochrony zdrowia - napisz do nas na adres: redakcjagazetapl@agora.pl. Pokaż nam, jak wygląda Wasza codzienna praca, podziel się z nami swoją perspektywą. Oddajemy Wam nasze łamy, bo to jest dziś nasza misja. Nie jesteśmy w stanie pojechać na front wojny z wirusem i relacjonować, jak wygląda walka z pandemią. Byłoby to nieodpowiedzialne i niebezpieczne. Wysyłajcie do nas nagrania, zdjęcia, informacje, raporty z codziennej walki z COVID-19. Tylko Wy możecie pokazać, jak podstępny jest koronawirus. Tylko Wy możecie nam wskazać, jak możemy Was teraz wesprzeć.