Rząd rzuca miliony dla sanepidu. Szef GIS alarmował: Brak komputerów, panie przepisują przez kalkę

Działalność stacji epidemiologiczno-sanitarnych będzie, wedle założeń budżetu na rok 2021, kosztować 1,67 mld zł. Jan Bondar, rzecznik GIS, informuje, że to największy wzrost finansowania w historii. Poziom niedoinwestowanie stacji jest bowiem alarmujący.
Medycy w laboratorium - badają próbki na obecność koronawirusa. Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Lublinie, 22 maja 2020
Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

W projekcie budżetu na przyszły rok znalazły się większe środki na funkcjonowanie stacji epidemiologiczno-sanitarnych. W 2021 r. działalność sanepidu ma kosztować 1,67 mld zł. Powodem jest epidemia koronawirusa, przez którą jednostki terenowe mają zdecydowanie większe wydatki.

- Rzeczywisty wzrost wynosi ponad 337 mln zł i jest bezwzględnie największym odnotowanym wzrostem, jaki dotychczas się pojawił - poinformował PAP rzecznik prasowy głównej inspekcji sanitarnej Jan Bondar.

Sytuacja niektórych stacji jest ciężka. Szef GIS: Skrajne niedoinwestowanie sanepidu

Zwiększenie finansowania działalności stacji wydaje się koniecznością. O tym, że w wielu sanepidach panuje ciężka sytuacja, mówił przed kilkoma tygodniami Jarosław Pinkas, główny inspektor sanitarny. W wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" opisywał, z jakimi problemami musi czasami zmagać się personel.

- Skrajne niedoinwestowanie sanepidu sprawiło, że w niektórych jednostkach - sam to niedawno widziałem - wciąż w użyciu jest kalka. Nie ma komputerów, skanerów, panie przepisują dokumenty przez kalkę! Teraz okazało się, że ta zapomniana inspekcja jest niezbędna - wyjaśniał szef GIS.

Zobacz wideo Epidemia koronawirusa. 'Kluczowy będzie drugi i trzeci kwartał przyszłego roku'

Płace w sanepidach często ledwie przekraczają minimalną

Zwiększenie finansowania stacji epidemiologiczno-sanitarnych jest konieczne m.in. przez niskie zarobki. Jeden z pracowników stacji sanitarno-epidemiologicznej w rozmowie z Gazeta.pl przyznał, że sytuacja w wielu jednostkach jest napięta. - Ludzie są przemęczeni, a do tego nerwowi. Niektórzy wciąż nie otrzymują bowiem wymaganej prawem minimalnej stawki - stwierdził.

Niskie zarobki w sanepidach były swego czasu nawet powodem interpelacji poselskiej. Anna Sobecka w 2019 roku opublikowała dane dotyczące wynagrodzenia w Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Toruniu na stanowisku młodszego asystenta. Sześcioletni staż pracy pozwalał wówczas otrzymać wynagrodzenie minimalne wynoszące "na rękę" 1700 zł. Pracownik ze stażem wynoszącym 36 lat zarabiał 2316 zł, inny, po 42 latach pracy, mógł liczyć na 1738 zł "na rękę". Ta kwota dotyczyła kierowcy - informował "Dziennik Gazeta Prawna".

Czytaj też: Karczewski o 50 tys. zł dla anestezjologa. Jeden z nich pokazał nam przelew. 2600 zł za pół etatu

Więcej o: