PGE chce, żeby rząd odciął jej węglowy ogon

Polska Grupa Energetyczna przez 5 ostatnich lat wydała na inwestycje związane z węglem ok. 20 mld zł. Tylko na dwa bloki w Opolu poszło prawie 10 mld, budowany jeszcze blok w Turowie będzie kosztował ok. 6 mld. Ten kapitał dla grupy jest już w zasadzie stracony, nie przyniesie jej zwrotu. Ogłoszona 19 października strategia Polskiej Grupy Energetycznej jest smutnym świadectwem braku wyobraźni kolejnych decydentów. Od 2012 r., niezależnie od tego kto akurat sprawował władzę, nie tylko w Polsce, wiadomo było, że polityka energetyczna UE oznaczała zmierzch węgla, ale w Polsce nie przyjmowano tego do wiadomości.
Zobacz wideo 30 procent powierzchni kraju poddane ochronie do 2030 roku. Czy unijny cel jest realny?

Obecny prezes PGE Wojciech Dąbrowski na konferencji nie ukrywał trudnej sytuacji, w której znalazła się spółka. Firma potrzebuje pieniędzy na nowe inwestycje, a bardzo silne powiązanie z węglem powoduje, że instytucje finansowe niechętnie rozmawiają o nowych kredytach. - Aktywów węglowych prawie nikt nie chce ubezpieczać, a jeśli już, to po wysokich kosztach - mówił Dąbrowski na konferencji prasowej. Tymczasem PGE potrzebuje nowych kredytów na planowane inwestycje, przede wszystkim na morskie elektrownie wiatrowe.

Czarna przegrywa, zielona wygrywa

Co zawiera strategia PGE? Zacznijmy od tego, że składa się z 40 slajdów, ale "warstwa tekstowa" nie jest zbyt rozbudowana - "odcedzony" komunikat giełdowy mieści się na jednej stronie. Niewątpliwie, jak pisał Goethe, zwięzłość czyni mistrza, ale w tym wypadku chyba poszła zbyt daleko. Nie tyle obciąża to spółkę, co właściciela czyli skarb państwa, który ciągle milczy w kluczowej kwestii - wydzielenia aktywów węglowych.

>>>PGE do 2050 r. chce osiągnąć neutralność klimatyczną. Sasin: To wpisuje się w oczekiwania społeczne

Prezes Dąbrowski mówił, że chciałby aby nowy podmiot skarbu państwa (robocza nazwa to Narodowa Agencja Bezpieczeństwa Energetycznego) przejął wszystkie elektrownie PGE pracujące na węglu brunatnym i kamiennym do końca przyszłego roku. To oznacza, że do PGE chciałaby aby do NABE trafiły elektrownie skupione w spółce PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna (zwanej popularnie "Gieksą") w Bełchatowie, Turowie, Opolu, Rybniku i Dolnej Odrze.

>>>Decyzja sądu, jakiej jeszcze nie było i kryzys klimatyczny jako argument. PGE ma dogadać się z ekologami

PGE chce rozwijać odnawialne źródła energii, dystrybucję, inwestować w elektrociepłownie i nowe technologie. W 2030 r. moc jej farm wiatrowych na Bałtyku ma wynieść 2,55 GW, a dzięki przygotowaniu kolejnych projektów na nowych obszarach, do 2040 r. powinna przekroczyć 6,5 GW. Spółka chce też wybudować w ciągu najbliższych 10 lat farmy fotowoltaiczne o łącznej mocy 3 GW i nowe farmy wiatrowe na lądzie o łącznej mocy 1 GW. Kontynuowana ma być budowa pierwszej w Polsce wielkiej elektrowni gazowej w Dolnej Odrze (1400 MW). Planowana jest też kolejna, o połowę mniejsza, w Rybniku. PGE ma też plany zastąpienia swoich elektrociepłowni węglowych gazowymi. Chodzi m.in. o Gdańsk, Gdynię i Kraków.

Jaka będzie strategia największej spółki energetycznej w Polsce? Co zrobić górnikami i długiem? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl.

Artykuł pochodzi z portalu WysokieNapiecie.pl.