Lockdown totalny, czy łagodny. Rząd się spiera, ekspert wyjaśnia, kiedy powinniśmy "zamknąć Polskę"

oprac. Robert Kędzierski
Epidemia koronawirusa może zmusić rząd do ogłoszenia całkowitego lockdownu Polski. Wciąż nie wiadomo, czy będzie on polegał na drastycznym ograniczeniu działalności firm i możliwości przemieszczania się. Na szali jest bowiem los wielu firm. Główny doradca premiera ds. Covid-19 prof. Andrzej Horban wyjaśnił, kiedy "zamknięcie Polski" na miesiąc będzie nieodzowne.

Przedstawiciele rządu jak ognia unikają słowa "lockdown" wprowadzając w zamian pojęcie "narodowa kwarantanna". Na czym polegać ma wprowadzenie nowych restrykcji? Czy możliwe jest znaczące ograniczenie przemieszczania się i zamknięcie jeszcze większej liczby firm?

Kiedy możliwy jest lockdown Polski?Kiedy lockdown Polski? Przekładamy słowa premiera na kalendarz

W rządzie ścierają się dwie wizje zamrożenia - informuje "Rzeczpospolita". Eksperci od spraw zdrowotnych zalecają restrykcyjny lockdown, który zakłada, że Polacy zostaną w domach i ograniczą aktywność do absolutnego minimum, takiego jak zrobienie niezbędnych zakupów. Salony fryzjerskie, kosmetyczny czy warsztaty samochodowe, miałyby zostać w tym wariancie zamknięte.

Czytaj też: Morawiecki zapowiada ostatni etap przed narodową kwarantanną. Lockdown jest bardzo blisko [WYKRES DNIA]

Zobacz wideo Wybory w USA i epidemia koronawirusa. Eksperci programu "Studio Biznes" oceniają wpływ politycznej rozgrywki i epidemii na gospodarkę. Czy coś grozi Polsce?

Ta wizja przeraża jednak przedsiębiorców i ich orędowników w rządzie. Pracodawcy i eksperci obawiają się bowiem, że zamrożenie działalności całej gospodarki doprowadzi do masowych upadków firm, wzrostu bezrobocia, bankructw.

Joe Biden.Wybory w USA. Biden prowadzi - i mamy mocne odbicie na rynkach

Rządowy ekspert od epidemii mówi, czy już czas zamknąć Polskę na miesiąc. "Trzeba zamknąć kościoły"

Główny doradca premiera ds. Covid-19 prof. Andrzej Horban twierdzi, że "zamknąć Polskę" trzeba w momencie, gdy liczba nowych przypadków zacznie przekraczać poziom 30 tys. przypadków dziennie. - Musimy zakazać ludziom wychodzenia z domu bez powodu, jedynie do pracy w zawodach, które są niezbędne do funkcjonowania kraju. Wszystko inne należy zamknąć na miesiąc - stwierdza w rozmowie z "Rzeczpospolitą".

Ekspert twierdzi też, że Polska za 3-4 miesiące ma szansę uzyskać tzw. odporność stadną. - Jeśli mamy 30 tys. zakażeń dziennie i przyjmując, że pięć razy tyle jest chorych bezobjawowych, to w ciągu miesiąca przechoruje prawie 6 mln osób - wyjaśnia.

Twierdzi jednocześnie, że decyzja o zamknięciu centrów handlowych była słuszna, bo były one oblegane. Dodaje, że z uwagi na wzrost epidemii niezbędne jest też zamknięcie kościołów.

Jak blisko do narodowej kwarantanny?

Narodowa kwarantanna - czyli lockdown - ma zostać wprowadzona, zgodnie z deklaracjami premiera Mateusza Morawieckiego, gdy średnia liczba nowych zakażeń z ostatnich siedmiu dni przekroczy 70-75 w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców. By spełnić ten warunek, przez tydzień musielibyśmy notować  ok. 27 - 29 tys. nowych przypadków dziennie.

Do tej pory kryteria lockdownu spełnialiśmy przez trzy kolejne dni - od 6 do 8 listopada liczba nowych chorych przekroczyła poziom 27 tys., a także w poniedziałek, 9 listopada.

Więcej o: