Narodowa kwarantanna. Granicę dla lockdownu możemy przekroczyć już 12 listopada

Ministerstwo Zdrowia poinformowało w poniedziałek 9 listopada o 21 713 nowych potwierdzonych zakażeniach koronawirusem w Polsce. Średnia za ostatnie siedem dni to ponad 24,6 tys. nowych przypadków dziennie. Gdy ta liczba wzrośnie do ok. 27-29 tys., czeka nas twardy lockdown. Jeśli tendencja się utrzyma, tę granicę przekroczymy w czwartek 12 listopada.

Kilka dni temu Polacy zyskali nową motywację, aby śledzić liczbę dziennie potwierdzanych nowych przypadków koronawirusa w kraju. Otóż zgodnie ze strategią przedstawioną przez rząd, jeśli w ciągu siedmiu kolejnych dni średnia liczba zakażeń przekroczy ok. 27-29 tys. dziennie, zostanie wprowadzony twardy lockdown, tzw. narodowa kwarantanna. 

W poniedziałek 9 listopada Ministerstwo Zdrowia poinformowało o ponad 21,7 tys. nowych zakażeń. Średnia dla ostatnich siedmiu dni to ponad 24,6 tys. nowych przypadków dziennie.

Z każdą kolejną dobą zbliżamy się do granicy, za którą jest narodowa kwarantanna. Jeszcze gdy w środę 4 listopada premier Mateusz Morawiecki przedstawiał schemat tego, przy jakim poziomie zakażeń grozi nam twardy lockdown (a przy jakim luzowanie obostrzeń), siedmiodniowa średnia liczba nowych przypadków wynosiła ok. 20 tys. dziennie. 

Przekładając liczby zakażeń na nieco inny przelicznik - rząd poinformował, że narodowa kwarantanna zostanie ogłoszona, gdy siedmiodniowa średnia liczba nowych zakażeń przekroczy poziom 70-75 w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców. Jeszcze w środę 4 listopada - gdy premier ogłaszał tę strategię - wspomniany wskaźnik wynosił ok. 52. Dziś to już 64,3. 

Lockdown 12 listopada?

Rzecz jasna prognozy dotyczące tego, kiedy przekroczymy wspomniane bariery i rząd ogłosi narodową kwarantannę, należy traktować z dużą dozą dystansu - tym bardziej że na liczby nowych zakażeń wpływ ma nie tylko natężenie epidemii, lecz także liczba wykonywanych testów (a tych w ciągu ostatniej doby wykonano najmniej od trzech tygodni). Niemniej pewne wyliczenia można próbować robić.

Pobieranie wymazu do testu na obecność koronawirusa50 proc. testów dało wynik pozytywny. Najwięcej od początku epidemii

W ostatnim tygodniu liczba nowych przypadków danego dnia była wyższa średnio o ok. 6 tys. niż tydzień wcześniej tego samego dnia tygodnia. Choć oczywiście to "tylko" średnia - raz taka różnica wynosiła 3 tys., a innym razem nawet 7,5 tys. Gdyby jednak założyć roboczo, że w tym tygodniu także potwierdzane liczby nowych przypadków będą o ok/ 6 tys. wyższe niż tydzień wcześniej, alarmowy poziom 27 tys. zakażeń średnio w ostatnich siedmiu dniach (i 70 w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców) przekroczylibyśmy 12 listopada.

Co więcej, przy takim założeniu do poziomu średnio ok. 29 tys. zakażeń dziennie (i 75 w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców) doszlibyśmy dwa dni później - 14 listopada. To w sytuacji, gdyby rząd uznał, że z lockdownem poczeka, aż analizowane przez niego wskaźniki będą w tych górnych ustalonych poziomach dla narodowej kwarantanny. 

Cała nadzieja w tym, że przyrosty zakażeń będą niższe. Gdyby - teoretycznie - było ich dziennie o 5 tys. więcej niż tydzień wcześniej, w "lockdownowe" poziomy weszlibyśmy 13-15 listopada (dla kolejno dolnej i górnej granicy ustalonej przez rząd dla ogłoszenia narodowej kwarantanny). Przyrosty o 4 tys. to lockdown w okolicach 13-17 listopada.

Licząc inaczej - w ostatnim tygodniu liczba nowych przypadków danego dnia była mniej więcej o 30 proc. wyższa niż tydzień wcześniej tego samego dnia tygodnia. Gdyby przyjąć założenie, że liczby będą rosnąć w takim tempie, próg dla narodowej kwarantanny osiągniemy 12-13 listopada. Gdyby tempo to było jednak niższe - np. codziennie odnotowywano by o 20 proc. więcej nowych zakażeń niż tydzień wcześniej - próg dla lockdownu osiągnęlibyśmy 13-15 listopada. 

Z drugiej strony, gdyby - teoretycznie - w ciągu najbliższych dwóch dniach Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 30 tys. nowych przypadków dziennie, to granicę dla lockdownu przekroczylibyśmy już 11 listopada.

W każdym razie aktualne tempo przyrostu przypadków nie napawa optymizmem i wskazuje, że od twardego lockdownu dzieli nas dosłownie kilka dni. Musiałoby ono naprawdę mocno spowolnić, aby po narodowej kwarantanny nie doszło. 

Oczywiście można przyjąć, że lockdown nie zostanie wprowadzony z dnia na dzień i pomiędzy oficjalną decyzją rządu (po przekroczeniu alarmowej granicy) a formalnym rozpoczęciem lockdownu będzie kilka dni "okresu przejściowego". Przykładowo, jeśli granicę dla narodowej kwarantanny przekroczymy w czwartek 12 listopada, to lockdown mógłby ruszyć np. 14 listopada.

Jarosław GowinGowin: Możliwe ograniczenia w przemieszczaniu się. Wolelibyśmy tego uniknąć

Lockdown, czyli co?

Cały czas otwarte pozostaje też pytanie, jak miałaby wyglądać narodowa kwarantanna. Już dziś wiele biznesów jest zamkniętych - m.in. duża część handlu, placówki kultury, gastronomia, targi, kluby fitness itd.

Kilka dni temu premier Morawiecki mówił m.in. o "całkowitym zamknięciu handlu, usług, również części zakładów" oraz o "bardzo zasadniczych zakazach przemieszczania się". Z kolei wicepremier i minister rozwoju, pracy i technologii Jarosław Gowin liczy, że ograniczenia dla gospodarki będą jak najmniejsze. 

Jeżeli do wyboru będzie zamkniecie gospodarki bądź ograniczenie kontaktów towarzyskich, to chyba dla każdego jest rzeczą jasną, że z punktu widzenia kosztów społecznych lepiej na jakiś czas narzucić sobie ograniczenia w relacjach międzyludzkich, niż doprowadzać do ciężkiego kryzysu ekonomicznego, z którego będziemy wychodzić przez długie lata

- mówił Gowin w rozmowie z Business Insider Polska.

Zobacz wideo Dziemianowicz-Bąk o nowych obostrzeniach wprowadzonych przez rząd