"Rząd chce, by niedziela 6 grudnia była handlowa. Projekt zmiany przepisów w tym zakresie znalazł się już na stronach Rządowego Centrum Legislacji. Zapowiedź spotkała się jednak z krytyką - najpierw sprzeciw wyrazili związkowcy, a teraz dołączają do nich handlowcy zrzeszeni w Polskiej Izbie Handlu.
Polska Izba Handlu, zrzeszająca m.in. polskie sieci handlowe, poinformowała, że z zaskoczeniem przyjmuje skierowanie do Sejmu projektu ustawy znoszącego zakaz handlu w niedzielę w stanie epidemii oraz w okresie 90 dni po jego zakończeniu. "Z niepokojem obserwujemy, że z inspiracji sieci wielkopowierzchniowych i dyskontów podejmowane są próby liberalizacji przepisów, wykorzystując trudną sytuację, w której wszyscy się znaleźliśmy" - czytamy w komunikacie. PIH twierdzi, że zmiana "uderzy w małe polskie sklepy".
"Naszym zadaniem jest nieustanne przypominanie, że uwolnienie niedziel zaszkodzi małym polskim sklepom, które często walczą o przetrwanie" - komentuje Maciej Ptaszyński, wiceprezes Polskiej Izby Handlu.
PIH twierdzi, że ograniczenie handlu w niedziele służy mniejszym placówkom handlowym, zwłaszcza tym do 100 m2. Mogą one prowadzić działalność w niedziele, korzystając z wyłączenia polegającego na prowadzeniu w tym dni działalności przez właściciela, który staje za ladą. To, zdaniem Izby, ma zmniejszać przewagę dużych, często zagranicznych sieci handlowych.
"Zwróćmy uwagę, że nasi sąsiedzi - Czesi - w związku z epidemią zamykają sklepy w niedzielę z wyjątkiem tych znajdujących się na dworcach lub lotniskach. Odwrotny kierunek proponowany w Polsce nie tylko zachęci klientów do wychodzenia z domów, co nieuchronnie przełoży się na pogorszenie i tak trudnej sytuacji epidemicznej" - stwierdza Ptaszyński.
Nie ma jednak pewności, czy o liberalizację przepisów jest sens kruszyć kopię - wejście nowelizacji zależy od postawy Senatu. Czasu na przyjęcie regulacji zostało niewiele, bo izba wyższa będzie debatowała nad nimi w piątek 27 listopada.
Radio RMF FM ustaliło, że współpracownicy Tomasza Grodzkiego, marszałka Senatu, czekają na ruch rządu. "Zobaczymy, jakie przepisy i kiedy trafią do Senatu" - stwierdzają przedstawiciele izby w rozmowach z radiem.
Sprzeciw wobec planów rządu wyraziła wcześniej "Solidarność". Alfred Bujara, szef sekcji handlowej związku, twierdzi, że działacze są oburzeni. Przede wszystkim dlatego, że została podjęta bez konsultacji ze związkami.
- Rząd bardzo się troszczy o wszystkie grupy zawodowe, ale okazuje się, że nie o pracowników handlu. Widać, że zwycięża lobby korporacji zachodnich, bo to one parły do takich rozwiązań - uważa.
Brak konsultacji ze związkiem zawodowym jest szczególnie zaskakujący w kontekście informacji ujawnionych przez Macieja Wituckiego, prezydenta Konfederacji Lewiatan. Wyjaśnił on, że szef rządu był obecny w zeszłym tygodniu na obradach Rady Dialogu Społecznego. Miał tam złożyć ważną deklarację. "Premier Mateusz Morawiecki postawił sprawę jasno: dopóki nie będzie zgody "Solidarności", dopóty rząd nie podejmie decyzji o wprowadzeniu dodatkowych niedziel handlowych w grudniu" - relacjonuje Witucki.
Czytaj też: Kwarantanna narodowa mogła zostać wprowadzona. "Uratowały" nas błędy w raportowaniu wyników