Jack Ma, założyciel koncernu Alibaba, do którego należy m.in. serwis sprzedażowy AliExpress, pojawił się publicznie pierwszy raz od dwóch miesięcy. Miliarder, który sam jest pedagogiem, wziął udział w środę w konferencji prasowej związanej z wręczeniem nagród dla nauczycieli.
Nagle zniknięcie Jacka Ma z mediów i działalności publicznej jest wiązane - przez komentatorów zachodniej prasy - z interwencją władz Państwa Środka. W grudniu twórca jednej z największej firm handlowych na świecie odważył się bowiem skrytykować chiński system bankowy. Krytyka nie była przypadkowa, bo poprzedzała debiut giełdowy spółki jego spółki Ant, specjalizującej się w usługach finansowych.
Publiczna oferta akcji została jednak wstrzymana, a giełdowa wartość Alibaby spadła w ekspresowym tempie o 76 mld dol. Sam Ma został też wezwany przez chińskiego regulatora do złożenia wyjaśnień. "Partia komunistyczna pokazała, kto tu rządzi. Jack Ma mógłby być najbogatszym człowiekiem na świecie, ale to nic nie znaczy. To zmieniło się z transakcji stulecia w szok stulecia" - ocenił w rozmowie z agencją Francis Lun, dyrektor generalny GEO Securities.
Ma spotkały inne konsekwencje - został nawet usunięty z programu telewizyjnego, w którym był jurorem i który sam finansował.
Jack Ma, nazywany "chińskim Billem Gatesem", jeszcze w zeszłym roku mógł cieszyć się tytułem najbogatszego Chińczyka z majątkiem szacowanym na ponad 35 mld z dol. Gniew chińskich władz może jednak doprowadzić do przetasowań w rankingu, bo za Ma znajdują się inni niemal tak samo bogaci Chińczycy - Hui Ka Yan, gigant rynku nieruchomości i Ma Huateng, prezes internetowej firmy Tencent.
Alibaba Group powstała w 1999 roku. Ma założył ją razem z 17 wspólnikami. Dziś firma zatrudnia 66 tysięcy osób i działa na całym świecie.