Godziny dla seniorów znikają od 1 lutego. Przedsiębiorcy tylko na nich tracili

Godziny dla seniorów od 1 lutego zostaną zniesione, zapowiedział rząd. To jedna z niewielu zmian w obostrzeniach. Przedsiębiorcy i organizacje handlowe od dawna apelowały o uchylenie godzin dla seniorów. Rozwiązanie to przynosiło spore straty właścicielom sklepów, którzy cieszą się ze zmian.

Obowiązujące obostrzenia wygasają z końcem stycznia. Na czwartkowej konferencji rząd przedstawił nowy plan restrykcji. Zmian jest niewiele, najważniejsza z nich dotyczy otwarcia galerii handlowych. Zniesiono także przepisy, na które utyskiwali przez długi czas niemal wszyscy - od klientów poczynając, przez przedsiębiorców, na organizacjach handlowych kończąc - czyli godziny dla seniorów. 

.Restrykcje zostają. Niedzielski o planie luzowania: 'był orientacyjny'

Godziny dla seniorów przestaną obowiązywać 1 lutego

Nowe obostrzenia wchodzą w życie z początkiem lutego, czyli od początku przyszłego tygodnia. Rząd zdecydował się w rozporządzeniu znieść przepisy o godzinach dla seniorów. Tym samym pomiędzy 10:00 a 12:00 do sklepów będą mogli wejść wszyscy, a nie tylko osoby powyżej 60. roku życia. 

O zniesienie przepisów niemal od początku apelowały organizacje handlowe, jak Polska Izba Handlu czy Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji. Zamiast tego proponowano wprowadzenie pierwszeństwa przy kasach i w kolejce do sklepu dla osób powyżej 60. roku życia. Argumentowano, że godziny dla seniorów nie spełniają swojej funkcji, a sklepy w tym czasie świecą pustkami. PIH podawała w październiku, że w zależności od wielkości sklepu obroty w tym czasie spadały o 32-40 proc. względem następnej godziny, gdy zakupy mogli robić już wszyscy.

Zobacz wideo Rzeczniczka Porozumienia o harmonogramie obostrzeń

Właściciele sklepów cieszą się z odejścia od godzin dla seniorów 

Decyzja niewątpliwie została podjęta z korzyścią dla przedsiębiorców, którzy prowadzą sklepy. Informacje PIH i POHiD dotyczące absurdu godzin dla seniorów potwierdziły się w wypowiedziach warszawskich sklepikarzy, z którymi rozmawiało money.pl.

Szczerze? Gdybym ja przestrzegał godzin dla seniora, to miałbym dwie godziny wolnego w środku dnia. I nie mówię o tym, że obroty by mi spadły o 30 czy 50 proc. One spadłyby o 99 procent. Jak przychodził ktoś młodszy, to znaczy, że czegoś potrzebował na szybko i właśnie teraz miał czas

- mówi w rozmowie z money.pl pan Jarosław, właściciel warzywniaka na warszawskim Żoliborzu. Inni sklepikarze, zauważają z kolei, że seniorzy nie korzystali z przeznaczonych dla nich godzin i często pojawiali się tuż po 12:00.

Więcej o: