Szpitale mają ograniczać zabiegi. Lekarz: Nie do wybaczenia. Widać w gabinetach, że nadchodzi Armageddon

- Przed planowaną wizytą w szpitalu warto potwierdzić termin zabiegu - radzi w rozmowie z Gazeta.pl Monika Kowalska z Porozumienia Zielonogórskiego. NFZ zalecił bowiem szpitalom, by w związku z epidemią COVID-19 ograniczyły planowane zabiegi. Dr Piotr Watoła, wiceprzewodniczący Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy odcięcie pacjentów od pomocy ocenia krytycznie. - Widać w gabinetach, że nadchodzi Armageddon. Polacy nigdy nie przychodzili do gabinetów w tak złym stanie, jak dzisiaj - ocenia.
Zobacz wideo Borys Budka był gościem Porannej rozmowy Gazeta.pl (9.03)

Narodowy Fundusz Zdrowia poinformował, że "na polecenie Adama Niedzielskiego", ministra zdrowia, zaleca "ograniczenie do niezbędnego minimum lub czasowe zawieszenie udzielania świadczeń wykonywanych planowo". Powodem jest epidemia COVID-19

Czechy. Medycy dostaną kilka tysięcy nagrody za walkę z pandemiąCzechy nagrodzą pracowników służby zdrowia za walkę z pandemią

Zalecenie dotyczy przede wszystkim planowanych pobytów w szpitalach w celu przeprowadzenia diagnostyki oraz zabiegów diagnostycznych, leczniczych i operacyjnych, takich jak endoprotezoplastyka dużych stawów, duże zabiegi korekcyjne kręgosłupa, zabiegi naczyniowe na aorcie brzusznej i piersiowej, czy pomostowania naczyń wieńcowych.

Pacjenci odcięci od zabiegów? Ekspertka: Zmiany zależne od sytuacji w konkretnym regionie

Monika Kowalska z Porozumienia Zielonogórskiego w rozmowie z Gazeta.pl wyjaśnia, że NFZ jedynie zaleca, by zabiegi ograniczać. Dostęp do usług zmieni się więc w zależności od sytuacji w danej jednostce czy regionie. - Szpitale najlepiej wiedzą, w jakiej sytuacji jest dany pacjent, czy wymaga zabiegu pilnego, czy też nie. Część placówek może mieć problem z obsadą, bo personel został przerzucony do walki ze skutkami COVID. Inne szpitale, w szczególności specjalistyczne, będą sobie doskonale radzić i realizować zabiegi. 

Zdaniem Moniki Kowalskiej przed planowaną wizytą w szpitalu warto potwierdzić termin zabiegu. Sytuacja związana z epidemią sprawiła, że 10-15 proc. osób rezygnuje z planowanego zabiegu z uwagi na obecny stan zdrowia lub z obawy przed wizytą w szpitalu. Wtedy na zabieg zapraszana jest kolejna osoba z listy - stwierdziła przedstawicielka PZ. 

Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy o odcięciu pacjentów od zabiegów: Widać w gabinetach, nadchodzi Armageddon

Dr Piotr Watoła, wiceprzewodniczący Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL) w rozmowie z Gazeta.pl jest o wiele bardziej krytyczny. 

- Główne schorzenia w Polsce to nie COVID-19. On jest dla rządu przede wszystkim problemem medialnym. I by uniknąć w mediach obrazków karetek pod szpitalami, śmierci "w blasku fleszy" rząd pozwala umierać ludziom na zawały, udary i nowotwory - stwierdza.

- To jest po prostu haniebne. I dowodzi tego, że rząd nas nie przygotował na pandemię. Zwykli pacjenci nie mają się gdzie leczyć - dodaje. Jego zdaniem skutki epidemii będą widoczne przez długie miesiące. - Potrzebujący pomocy zostali w domu. To jednak wcześniej czy później wyjdzie na jaw. Miesiące zaniedbań kardiologicznych, onkologicznych czy neurologicznych są po prostu nie do wybaczenia - ocenił ekspert.  

Zdaniem doktora Watoła konsekwencje epidemii COVID-19 będą długotrwałe. - Widać w gabinetach, że nadchodzi Armageddon. Polacy nigdy nie przychodzili w tak złym stanie, jak dzisiaj. To jest przerażające, że rząd kładąc nacisk na pandemię, pozostawił tak naprawdę resztę bez opieki. Pacjenci nigdy nie pojawiali się z takimi guzami, z takimi zmianami. Często jedyne, co możemy zaproponować, to leczenie paliatywne - stwierdził. 

Przybywa chorych na COVID-19. Cierpią też inni pacjenci

Zdaniem przedstawiciela OZZL wzrost liczby osób z objawami COVID-19, którzy trafiają do szpitali, jest wyraźny. Jest ich 2-3 więcej. - Problem jest to, że wcale nie ubyło innych pacjentów. A na inne schorzenia można umrzeć tak samo, jak na COVID-19 - ocenił. 

Zdaniem dr. Piotra Watoła lekarze zdalni egzamin podczas pandemii. - Ci, którzy przygotowali nas do egzaminu nie zdali - podsumowanie wiceszef OZZL. 

Skorygowana luka płacowa pokazuje, że mężczyźni w Polsce zarabiają niemal 31 proc. więcej od kobietKobiety zależne od państwa. Dlaczego Polki zarabiają mniej od Polaków?