Jadwiga Emilewicz przeszła na czerwonym świetle. Nie zapłaci mandatu

W grudniu 2020 roku była wicepremier Jadwiga Emilewicz przeszła na pasach na czerwonym świetle. Sprawę ujawniła gazeta "Fakt". Choć polityczka przyznała się do winy, to nie poniesie kary. Policja twierdzi, że postępowanie przeciwko Emilewicz zostało umorzone z powodu braku wystarczających dowodów.
Zobacz wideo Jak Emilewicz zareagowała, gdy spytaliśmy ją o obchodzących obostrzenia związane z hotelami i stokami narciarskimi? (Wypowiedż z 17.12)

Jadwiga Emilewicz, była wicepremier a obecnie wiceprezes Rady Ministrów, rozmawiając przez telefon przeszła na pasach na czerwonym świetle. "Fakt" wskazuje, że Emilewicz weszła na przejście dla pieszych już po zapaleniu się czerwonego światła. Gazeta opublikowała zdjęcia z tego zdarzenia.

Jadwiga Emilewicz w odpowiedzi na publikację przyznała się do błędu. - Musiałam być skoncentrowana na czymś, być może na rozmowie. Prawdopodobnie nieuważnie i machinalnie zaczęłam przechodzić przez jezdnię. Ubolewam nad tym faktem, tym bardziej że jako osoba rozpoznawalna mogłam dawać zły przykład innym - powiedziała polityczka gazecie.

Nagrody w ministerstwach. Łącznie aż 20 milionów dla pracowników resortów20 milionów zł nagród dla pracowników ministerstw. Najwięcej od Emilewicz

Jadwiga Emilewicz przeszła na czerwonym. Sprawa została umorzona 

Po publikacji, policja wszczęła postępowanie, lecz sprawa została ostatecznie umorzona. Jak podaje "Fakt", policjanci uznali, że nie zebrali wystarczających dowodów, aby wysłać do sądu wniosek o ukaranie. Zdaniem policji, dziennikarze nie przekazali oryginałów zdjęć i danych osoby, która była świadkiem zdarzenia. W związku z powyższym była wicepremier Jadwiga Emilewicz uniknie mandatu za przejście na czerwonym świetle.

Była minister rozwoju wspiera branżę fitnessJadwiga Emilewicz o branży fitness: Restrykcje w tym obszarze są niepotrzebne

Jadwiga Emilewicz nie odpowiedziała za wyjazd na narty

Jadwiga Emilewicz również w styczniu 2021 roku znalazła się na czołówkach polskich gazet, gdy dziennikarz portalu tvn24.pl ujawnił, że była wicepremier wyjechała z synami na narty do Suchej. Rodzina Emilewicz korzystała ze stoków narciarskich, które zgodnie z obowiązującymi wówczas przepisami były dostępne tylko dla sportowców zarejestrowanych w klubach. Jadwiga Emilewicz przyznała się do błędu, lecz nie poniosła konsekwencji.