Nie wrócimy już do biur? "Pandemia spowodowała, że przemyśleliśmy, ile zużywamy miejsc" [WYWIAD]

Bartłomiej Pawlak
- Pandemia spowodowała, że przemyśleliśmy, ile zużywamy miejsc biurowych i energii, aby się przemieszczać. Wydaje mi się, że większość firm globalnych będzie dążyła do tego, by przemyśleć, w jaki sposób można zorganizować pracę w biurze i w domu, tak by w przyszłości już na zawsze być bardziej efektywnym - z Jackiem Hendigery, członkiem zarządu agencji mediowej PHD Media Direction Poland rozmawiał Bartłomiej Pawlak.

Bartłomiej Pawlak, Next.Gazeta.pl: Ekologia, elektromobilność i zrównoważony rozwój to terminy, o których w ostatnim czasie wyjątkowo często się słyszy. Czy są to aspekty, na które faktycznie zwracają uwagę również klienci domów mediowych?

Jacek Hendigery, PHD Media Direction Poland: Na pewno my zwracamy na to uwagę. Myślę, że długofalowo klienci również na to patrzą, ponieważ w nowoczesnej firmie trudno sobie wyobrazić, by te trendy były nieobecne. Taką rzeczą, która działa się już przed koronawirusem, ale teraz niesamowicie przyspieszyła, jest kwestia podróży służbowych. Ich konieczność była bardzo długo dyskutowana zarówno w naszej firmie, jak i w rozmowach z klientami.

Dziś możemy odbyć spotkanie z pomocą nowoczesnych technologii bez fizycznego podróżowania kilkuset kilometrów. Ma to sens dla wszystkich, bo oszczędza czas i koszty. To samo dotyczy np. papierowych faktur, które również nie są koniecznością w dzisiejszych czasach. Staramy się w naszej firmie w ogóle niczego nie drukować, a jeżeli już jest taka konieczność, to tylko dwustronnie.

Jesteśmy nowoczesną spółką giełdową, myślimy o tym, od bardzo dawna raportujemy też ślad węglowy, ciągle staramy się go redukować. My na to zwracamy uwagę, nasi globalni klienci również, ale lokalni też coraz częściej.

Ekologiczne podejście do biznesu ma dla nich znaczenie przy wyborze domu mediowego?

Nie jest to może główne kryterium, ale jedno z wielu. We współczesnym świecie to konieczność. Jakby pan się dowiedział, że dana firma nie dba o środowisko, nie interesuje się tym, to też by pan pomyślał: "jakaś dziwna firma, ja nie chce z nimi współpracować".

A więc rozmów z partnerami na temat ekologii nie ma?

Mamy oczywiście klientów, którzy dyskutują o tym. Rozmawiają na przykład na temat opakowań. Chcą aby były coraz lżejsze i coraz bardziej biodegradowalne. Istnieją więc obszary, na których z klientami o tym rozmawiamy. Naszym klientem jest np. grupa Volkswagen, czyli lider światowego rynku motoryzacyjnego i tam tych rozmów jest dużo. Szczególnie istotna jest kwestia elektromobilności i tego, jak wszystko się zmienia. Model zakładający, że każdy członek rodziny ma własny samochód, i to na ogół z dużym silnikiem, właściwie odszedł już do przeszłości.

Myślę, że na pewno w transporcie indywidualnym czy samochodowym ten trend jest gigantyczny. Wszystkie koncerny podkreślają, że każda kolejna generacja pojazdów będzie bardziej ekologiczna.

To firmy branży motoryzacyjnej najbardziej chcą zakomunikować potrzebę wchodzenia w elektromobilność?

To jest zapętlone. Współcześni konsumenci są coraz bardziej świadomi problemu, odbywają się też strajki klimatyczne, w których uczestniczą młodzi ludzie. Skoro zdajemy sobie sprawę, że musimy zastopować eksploatację naszej planety, bo nie zostawimy wyboru następnym pokoleniom, to trudno obok tego przejść obojętnie.

Oczywiście, że firmy samochodowe o tym myślą bardzo mocno, ale nie tylko one. Na przykład w przypadku Pepsi lub Lay’s, które produkują ogromne ilości opakowań, innowacja polegająca na stworzeniu bardziej ekologicznych, łatwiej rozkładających się i mniejszych opakowań. To innowacja idąca w miliony, a nawet miliardy sztuk, które zostaną po skonsumowaniu danego produktu.

Tak więc to gigantyczna zmiana dla środowiska i w tych firmach również odbywają się dokładnie tego typu rozmowy. Te przedsiębiorstwa poszukują opakowań, które odpowiadają na oczekiwania konsumentów lub szukają możliwości zbierania odpadów, które pozostają po skonsumowaniu produktu - tak, by spowodować, że będziemy żyli w lepszym świecie. Takie dyskusje mają miejsce na co dzień, ale one są już częścią naszego ekosystemu.

Korek w godzinach szczytu w WarszawieKorek w godzinach szczytu w Warszawie Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Gazeta

Są jeszcze jakieś sposoby na prowadzenie biznesu w zrównoważony sposób?

Zachęcamy pracowników naszej firmy, aby korzystali z tradycyjnych metod przemieszczania się. Aby przejechali do pracy rowerem, przyszli na piechotę lub się przebiegli, gdy jest ciepło. Mamy w naszej firmie miejsca parkingowe dla rowerów, z których można skorzystać. Każda taka podróż to dla środowiska oszczędność.

Dodatkowo - myślę, że to jest skala masowa, ale mogę opowiadać tylko o mojej firmie - pandemia spowodowała, że przemyśleliśmy, ile zużywamy miejsc biurowych i energii, aby się przemieszczać. Wydaje mi się, że większość firm globalnych będzie dążyła do tego, aby przemyśleć, w jaki sposób można zorganizować pracę w biurze i w domu, tak aby w przyszłości już na zawsze być bardziej efektywnym.

Dlatego myślę, że "Teamsy" [Microsoft Teams - program do prowadzenia wideokonferencji - przyp. red.] nam nie znikną. Ta rewolucja, gdy każdy musiał sobie zainstalować jakiś rodzaj komunikatora internetowego będzie trwała. Może nie będzie tak, że wszystkie spotkania będą odbywać się online lub telefonicznie, ale liczba spotkań w salach konferencyjnych, na które ileś osób musi dotrzeć będzie mniejsza niż kiedyś.

Takie stawianie na zrównoważony rozwój to kwestia ostatnich kilku lat, czy te kwestie były w głowach menedżerów już wcześniej?

Myślę, że w głowach menedżerów były one już bardzo dawno temu. Ja pamiętam jeszcze menedżerów czasu komunistycznego, oni też myśleli o tym, aby zbierać makulaturę. Oczywiście nie nazywali się wtedy menedżerami, a ich działania wynikały też z niedoboru różnych rzeczy, ale to przykładowe zbieranie makulatury było bardzo ekologicznym trendem.

A gdyby dziś pracownik wyższego szczebla chciał kupić samochód służbowy z 5-litrowym silnikiem, to by go nie dostał?

Te ogromne maszyny - które stanowią jakąś przyjemność dla prezesa - dziś są niewyobrażalne w korporacji. Bo jak można kupić sobie teraz samochód zostawiający taką ilość śladu węglowego? Nie ma na to miejsca. My jako firma jesteśmy zobowiązani do redukcji co roku śladu, który zostawiamy, i energii, którą konsumujemy.

Następna generacja naszych samochodów służbowych będzie hybrydowa lub elektryczna. Również samych pojazdów będzie mniej, podobnie jak podróży służbowych (samochodowych i samolotowych) jest coraz mniej. Tego typu optymalizacje prowadzą do tego, że ślad węglowy spada. Na pewno co kwartał raportujemy zużycie i to są takie małe rzeczy, które razem są bardzo znaczące.

Zresztą trudno znaleźć dziś ktoś, kto byłby przeciwny. Kogoś, kto chciałby, aby było brudniej i żebyśmy żyli tak, jak kiedyś. Co do zasady każdy się zgadza i w praktyce łatwiej przełożyć to na zastosowania dnia codziennego. Jeśli występujemy do klienta z prośbą o obrót fakturami bez konieczności zużywania papieru, to na ogół jest pełne zrozumienie po drugiej stronie.

Często widzimy w przekazach marketingowych kolejne informacje o coraz bardziej ekologicznych produktach i prowadzeniu biznesu w sposób zrównoważony. Czy przedsiębiorstwa komunikują to, bo właśnie takiego podejścia oczekują od nich klienci?

Tak, na pewno. Współczesny konsument absolutnie oczekuje od firm, że to co kupuje będzie czystsze i będzie wykonane z większą dbałością o środowisko. Jest bardzo wąska, ale cały czas rosnąca grupa konsumentów, która nie kupiłaby żadnego wyjątkowo brudzącego lub nieekologicznego produktu.

Również w Polsce?

Absolutnie. Świadomość ekologiczna konsumentów rośnie bardzo dynamicznie. Oczywiście są ludzie, dla których nie jest to ważne, ale powiedziałbym, że jest to mniejszość. Trend jest dziś oczywisty.