Ekonomista FOR: Rząd może po cichu podnieść stawki podatków. Do 26 i 41 proc. "Większość osób nie zauważa"

- Efektywne stawki w rozliczeniach PIT wzrosłyby z 17 proc. do ok. 26 proc. oraz z 32 proc. do ok. 41 proc. Tak o możliwej zmianie w systemie podatkowym mówi dr Sławomir Dudek, główny ekonomista Fundacji FOR. Na czym jeszcze może polegać rewolucja, której oficjalnie rząd wciąż jeszcze nie zaprezentował?

Nowy Ład, program, nad którym pracuje PiS, ma być nie tylko odpowiedzią na koronakryzys, ale i rewolucją w podatkach. Zarówno minister finansów jak i inni politycy obozu władzy wyjaśniają, że ci, którzy zarabiają mniej, będą płacić mniejsze podatki, a ci zarabiający więcej, większe. 

Zobacz wideo PIT 2020. Jak skorzystać z nowych ulg związanych z pandemią?

Rewolucja podatkowa PiS może oznaczać podwyżkę?

Ekonomiści przekonują, że ta narracja może tylko częściowo przedstawiać zmiany, jakie wprowadzić ma Nowy Ład. W mediach pojawiają się bowiem informacje, że rząd będzie chciał też zmienić sposób rozliczania składki zdrowotnej. Dla niektórych może być to dotkliwe.

Dziś składka zdrowotna wynosi bowiem 9 proc., z czego 7,75 proc. zmniejsza nasz podatek. Realnie odprowadzamy więc z tego tytułu 1,25 proc. Po zmianie całość składki zdrowotnej byłaby kosztem. - Efektywne stawki w rozliczeniach PIT wzrosłyby więc z 17 proc. do ok. 26 proc. oraz z 32 proc. do ok. 41 proc. - wyjaśnia w rozmowie z "Rzeczpospolitą" dr Sławomir Dudek, główny ekonomista Fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju. Zastrzega, że zmiana nie jest przesądzona, bo założenia Nowego Ładu nie zostały oficjalnie przedstawione. 

Dług publicznyDług publiczny rośnie na potęgę. Każdy obywatel ma do spłaty 35 tys. zł

Drugi próg podatkowy może pójść w górę. "Jego utrzymanie to forma podnoszenia podatków"

Z nieoficjalnych informacji wynika też, że rząd może podnieść drugi próg podatkowy. Dziś stawkę 31 proc. trzeba odprowadzać już przy dochodach na poziomie ok. 85 tys. zł. Po zmianie miałoby to być 120 tys. zł. 

Aleksander Łaszek z Towarzystwa Ekonomistów Polskich zauważa, że drugi próg został ostatni raz zmieniony 12 lat temu. Jego podniesienie nie byłoby więc rewolucją, a urealnieniem zmian, jakie zaszły w gospodarce. 

"Brak corocznej waloryzacji skali podatkowej to bardzo wygodna metoda podnoszenia podatków. Nie trzeba wprowadzać jakichś ustaw, debatować o wzroście obciążeń. Wszystko dzieje się po cichu, większość osób nawet tego nie zauważa" - wyjaśnia ekonomista. 

Turyści nad Jeziorem Zachodnim w Chinach w mieście Hangzhou, w prowincji Zhejiang, we wschodniej części kraju. To popularna atrakcja turystyczna.Nikt tak nie wychodzi z kryzysu jak Chiny. PKB wzrósł tam rekordowo mocno

Podatki mogą wzrosnąć, bo rosną obietnice

Dr Sławomir Dudek w rozmowie z Gazeta.pl zauważa, że podnoszenie podatków lub wprowadzanie nowych może być konieczne z uwagi na potrzebę znalezienia środków na finansowanie obietnic wyborczych. 

"Obecny rząd nie pokrył jeszcze trwałymi dochodami dotychczasowych obietnic, a już mamy na horyzoncie nowe" - stwierdził. "Pamiętajmy, że 500 Plus jest finansowane podatkami i wyższą inflacją" - dodał. 

Urząd skarbowyPiS chce podatkowej rewolucji. Kto za nią zapłaci? Pojawiają się pierwsze wyliczenia

Więcej o: