Pakiet ustaw konopnych trafił do Sejmu. Matysiak: Czas skończyć ze ściganiem za jointa w kieszeni [WYWIAD]

- Prawo wprowadzone 20 lat temu, zgodnie z którym posiadanie jakiejkolwiek ilości marihuany jest przestępstwem, w oczywisty sposób się nie sprawdziło i tak naprawdę przyniosło więcej szkody niż pożytku. Tysiące ludzi, szczególnie młodych, zostało zupełnie niepotrzebnie uwikłanych w problemy z prawem, państwo zrobiło z nich przestępców za drobne ilości marihuany, z pewnością nie groźniejsze niż butelka wódki (...). Czas skończyć ze ściganiem za jointa w kieszeni - z Pauliną Matysiak, posłanką Lewicy rozmawia Kacper Kolibabski.

Zawiązany pod koniec 2019 roku Parlamentarny Zespół ds. Legalizacji Marihuany opracował trzy ustawy, tzw. pakiet konopny. 20 kwietnia, w nieoficjalne święto marihuany, w Sejmie złożono projekty dot. medycznej i rekreacyjnej marihuany oraz konopi przemysłowych. Na temat proponowanych zmian rozmawiamy z posłanką Pauliną Matysiak, wiceprzewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Legalizacji Marihuany.

MarihuanaLegalizacja dodałaby do budżetu tyle, co fundusz odbudowy UE

KACPER KOLIBABSKI, GAZETA.PL: Ostatnio głośno jest o politykach PiS, którzy dążą do likwidacji automatów z produktami z CBD, czyli z konopiami bez właściwości psychoaktywnych, ale za to z właściwościami terapeutycznymi, np. działaniem uspokajającym. Poseł PiS Artur Szałabawka chce ograniczenia dostępności tych maszyn. "Trudno oprzeć się wrażeniu, że celem firm instalujących takie automaty jest oswojenie społeczeństwa z marihuaną jako taką", powiedział poseł. 

Posłanka Paulina Matysiak: Mogę tylko powiedzieć posłowi Szałabawce, że mocno się spóźnił, bo społeczeństwo, zwłaszcza młodsze pokolenia, jest z marihuaną bardzo oswojone i to nie z powodu rzeczonych automatów. Wierzę, że w końcu dotrze do rządzących, że jest XXI wiek i polskie społeczeństwo jest znacznie bardziej rozsądne w tej kwestii niż jego przedstawiciele w parlamencie. 

Pakiet konopny skupia się na trzech ustawach. Zacznijmy od medycznej marihuany. Czy w projekcie pojawi się refundacja leczenia medyczną marihuaną, które jest teraz bardzo drogie i może kosztować 1-2 tys. zł miesięcznie? 

Tak, refundacja medycznej marihuany jest niezwykle potrzebna. Stosuje się ją przy padaczce lekoopornej, ale też przy nowotworach w czasie chemioterapii, korzystają z niej pacjenci ze stwardnieniem rozsianym. To bardzo poważne choroby, których leczenie wiele kosztuje, a medyczna marihuana przynosi ulgę. Refundacja jest konieczna, bo przy tych kwotach wiele osób z niej nie skorzysta i będzie niepotrzebnie cierpieć. Mówimy oczywiście o bezpiecznych, skutecznych preparatach, których niska dostępność wynika dziś wyłącznie z uprzedzeń i niewiedzy. Najwyższy czas to zmienić.

Czy wysokie ceny nie wynikają też z tego, że medycznej marihuany nie można uprawiać w Polsce?

Refundacja to jedno, potrzebujemy też produkcji preparatów w Polsce. Obecnie medyczna marihuana jest sprowadzana z zagranicy, co znacznie podnosi jej cenę. Pacjenci kupują ją za ok. 65 zł za gram, terapia - tak jak pan mówi - kosztuje w związku z tym ponad 1000 zł miesięcznie. Gdyby zacząć ją produkować w Polsce, te ceny bardzo by spadły. Inaczej refundacja obciąży budżet NFZ, a skorzystają zagraniczni producenci zamiast polskich. 

W Polsce można uprawiać jedynie konopie, w których poziom substancji psychoaktywnej THC nie przekracza 0,2 proc. To ogranicza możliwości producentów, bo w zależności od pacjenta i schorzenia, leczy się go suszem, w którym stężenie CBD i THC jest różne, ale najczęściej wyższe niż te 0,2 proc. Jakie jeszcze zmiany zaproponujecie w kwestiach leczniczych?

Składana ustawa umożliwia uprawę konopi innych niż włókniste na potrzeby przemysłu farmaceutycznego i nasiennictwa oraz nadzoru nad tymi uprawami. Jest to zmiana niezwykle potrzebna - obecnie medyczną marihuanę dla polskich pacjentów sprowadzamy z zagranicy, z Kanady i z Izraela. Pacjenci korzystają z legalnej terapii medycznej, przyjmując preparat zapisywany im przez lekarza-specjalistę w ramach prawa. To absurdalna sytuacja  - marihuanę wolno przechowywać, sprzedawać i posiadać, zakazana jest tylko produkcja. Tak jakby polski rząd celowo pominął polskich rolników i przedsiębiorców. Przyjęcie nowych przepisów będzie korzystne dla wszystkich - pacjenci dostaną tanie i skuteczne preparaty, rolnicy i przedsiębiorcy rozwiną produkcję, skorzysta także budżet państwa. 

Czy polscy lekarze są gotowi na leczenie medyczną marihuaną?

Nie wolno pominąć edukacji - niska dostępność bierze się też z braku wiedzy na ten temat wśród lekarzy. Dotychczas nie dokształcano specjalistów w kwestii zastosowania medycznej marihuany. To też trzeba pilnie poprawić.

Zobacz wideo Zandberg o marihuanie: Pierwszy krok, który powinniśmy zrobić, to depenalizacja

Co z konopiami przemysłowymi? Służą one do produkcji materiałów na koszulki czy do suszu i olejków z CBD, ale nie da się z nich zrobić medycznej marihuany, którą może przepisać lekarz. Hodowcy mają wiele problemów z organami władzy, bo istnieje wspominane ograniczenie do 0,2 proc. zawartości THC w uprawianych konopiach. Unia dopuszcza więcej. To wciąż nie są jednak wartości, które wystarczą, by susz miał właściwości psychoaktywne. Jaką wartość zaproponujecie i czy możecie wyjść poza normy unijne? 

W przygotowanym projekcie, pilotowanym przez posłankę Ulę Zielińską, chcemy podnieść dopuszczalny maksymalny poziom THC, który określony został na poziomie 0,2 proc., do poziomu 0,3 proc. Unia Europejska reguluje normy zawartości THC w konopiach w polityce rolnej (teraz to 0,2 proc. a PE w 2020 r podniósł tę wartość do 0,3 proc. - red.), a poszczególne kraje różnią się między sobą w regulacjach dotyczących tej kwestii, np. w Niemczech, Francji czy Belgii zawartość THC nie może przekraczać 0,2 proc., we Włoszech ten próg ustalono na 0,6 proc., a w Czechach i Austrii na 0,3 proc.

Ostatni filar to depenalizacja marihuany rekreacyjnej na użytek własny. Jakie wartości zaproponujecie i dlaczego akurat takie? 

To bardzo ważna zmiana. Prawo wprowadzone 20 lat temu, zgodnie z którym posiadanie jakiejkolwiek ilości marihuany jest przestępstwem, w oczywisty sposób się nie sprawdziło i tak naprawdę przyniosło więcej szkody niż pożytku. Tysiące ludzi, szczególnie młodych, zostało zupełnie niepotrzebnie uwikłanych w problemy z prawem, państwo zrobiło z nich przestępców za drobne ilości marihuany, z pewnością nie groźniejsze niż butelka wódki. Polityka "zero tolerancji" nie prowadzi do tego, że ludzie przestają palić - to już wiemy zarówno z naszego doświadczenia, jak i wszystkich krajów, które przeszły przez etap "wojny z narkotykami". Jedyne, co można w ten sposób osiągnąć, to więcej ludzi w więzieniach, złamane życiorysy, miliony złotych wydawane na kompletnie niepotrzebną pracę policji i wymiaru sprawiedliwości. Czas skończyć ze ściganiem za jointa w kieszeni.

Linia produkcyjna medycznej marihuany CanPolandW 11 minut zebrali 4,4 mln zł na medyczną marihuanę. Rozmawiamy z prezesem CanPoland [WYWIAD]

Dlatego uznaliśmy, że należy zdepenalizować posiadanie do 5 gramów suszu i własną hodowlę do czterech krzaczków. To ilości, przy których nie można mieć wątpliwości, że mówimy o osobie, która czasami po prostu pali marihuanę.

Stowarzyszenie Wolne Konopie chce zaproponować tę wartość na poziomie 200 gramów. 

200 gramów marihuany to spora ilość, którą trudno nazwać posiadaniem na własny użytek. Ta propozycja oznacza praktycznie depenalizację nie tylko korzystania z tej używki, ale też drobnego handlu, jednak nie nazywa tego wprost. Na chwilę obecną walczymy o uporządkowanie najpilniejszych spraw. Niewykluczone, że w przyszłości zechcemy jako społeczeństwo w pełni zalegalizować marihuanę, a osoby, które nią handlują staną się przedsiębiorcami, którzy będą płacić podatki, zatrudniać pracowników na umowy o pracę, brać normalny udział w gospodarce, na równi z innymi podmiotami, jak np. z firmami produkującymi czy dystrybuującymi alkohol. Na ten moment nie mamy takiej propozycji jako Lewica, ale ten temat jest cały czas otwarty. W chwili obecnej chcemy realnej zmiany prawa w tych ważnych aspektach i musimy liczyć się z przeciwnikami tych przepisów, dlatego proponujemy rozsądny i kompromisowy projekt, mam nadzieję, że akceptowalny przez wszystkie siły polityczne.

Jakie będą kary za przekroczenie dopuszczalnej ilości 5 gramów przy sobie?

Zgodnie z propozycją przedstawioną w projekcie, który prowadzi posłanka Beata Maciejewska, przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Legalizacji Marihuany, posiadanie niewielkich ilości marihuany i haszyszu na własne potrzeby nie będzie karane (do 5 gramów) lub będzie karane grzywną (od 5 do 10 gramów). Wysokość tej grzywny to od 500 zł do 2000 zł. W przypadku posiadania marihuany czy haszyszu powyżej 10 gramów obowiązują dalej przepisy art. 62 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, czyli możliwa jest kara ograniczenia wolności czy pozbawienia wolności.

Jak oceniacie szanse projektu w parlamencie?

Ja oceniam pozytywnie. Gdyby było inaczej, nie angażowałabym się w prace Zespołu ds. Legalizacji Marihuany i w prace nad ustawą. Wiadomo, że trzeba pewne sprawy unormować, umożliwić polskim rolnikom uprawy marihuany na potrzeby przemysłu farmaceutycznego, przestać karać ludzi za posiadanie niewielkich ilości marihuany, ułatwić życie pacjentom i zrobić porządek z wystawianymi zaświadczeniami lekarskimi, w tym umożliwić wystawienie takiego zaświadczenia także w formie elektronicznej. Te problemy rozwiązują przygotowane projekty ustaw i jestem przekonana, że odbędzie się nad nimi rzetelna, pogłębiona debata w tej kadencji Sejmu.

Nowy Jork zalegalizował rekreacyjne użycie marihuanyW Nowym Jorku marihuana już legalna. Przestępstwa zw. z "ziołem" będą wymazane

Co jeśli będzie zgoda tylko na część punktów projektu?

Pamiętajmy, że w "Pakiecie Konopnym" złożyliśmy trzy ustawy, które skupiają się na różnych kwestiach, a mianowicie  marihuany medycznej, rekreacyjnej oraz konopiach siewnych. Proces legislacyjny jest tak skonstruowany, że do poszczególnych zaproponowanych przez nas rozwiązań mogą pojawić się uwagi zgłoszone w poprawkach. Trudno teraz wyrokować, jaki będzie ostateczny kształt ustaw, bo tu wiele może się wydarzyć w toku prac parlamentarnych - na sejmowych komisjach i na samym posiedzeniu plenarnym. Będziemy walczyć o każdą z tych ustaw i przekonywać do nich parlament, ale koniec końców to głosowanie pokaże, które ustawy i poprawki zostaną uchwalone. 

Jak planujecie nadać mu rozpędu i rozgłosu, jeśli ustawa nie przejdzie w takiej formie? Czy Polska nie potrzebuje jakiejś debaty w tej materii? 

Debata dotycząca marihuany toczy się w naszym kraju od wielu lat, ona była po prostu przez lata ignorowana i ucinana snuciem wizji jak z seriali o kartelach narkotykowych. Z pewnością dużą zmianą było zalegalizowanie medycznej marihuany, która pomaga wielu polskich pacjentom i otwiera oczy ludziom, że jest to lek przynoszący realną ulgę w chorobie. Oczywiście debata publiczna jest potrzebna,  konieczne są dyskusje i wymiany argumentów, ale także rozbijanie funkcjonujących wciąż stereotypów - mamy tego świadomość i jesteśmy w gotowości.

Więcej o: