Szef delegatury UE w Białorusi Dirk Schübel został w poniedziałek wezwany do Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Mińsku. Białoruski MSZ w oświadczeniu przekazał, że w trakcie spotkania ambasador Unii Europejskiej został poinformowany o stanowisku Białorusi w sprawie niedopuszczalności stosowania sankcji jako "instrumentu nacisku na suwerenne państwo". Dyplomata został poinformowany o krokach odwetowych podjętych przez Mińsk.
Białoruś postanowiła zawiesić swój udział w unijnej inicjatywie Partnerstwa Wschodniego oraz rozpoczyna procedurę zawieszenia umowy o readmisji z UE. Jednocześnie Mińsk odwołał swojego ambasadora przy Unii Europejskiej i zaproponował szefowi przedstawicielstwa UE na Białorusi wyjazd do Brukseli na konsultacje. Decyzję białoruskich władz skrytykował na Twitterze szef Rady Europejskiej Charles Michel.
Białoruś zrobiła dziś kolejny krok wstecz, zawieszając swój udział w Partnerstwie Wschodnim. Doprowadzi to do dalszej eskalacji napięć i wywrze wyraźnie negatywny wpływ na naród białoruski, pozbawiając go możliwości, jakie daje nasza współpraca
- napisał przewodniczący Rady.
Reżim w Mińsku podjął taką decyzję w reakcji na unijne sankcje gospodarcze, które weszły w życie w ubiegłym tygodniu. Wspólnota zdecydowała się je nałożyć w związku z porwaniem pod koniec maja samolotu lecącego z Aten do Wilna i aresztowaniem w Mińsku Romana Protasiewicza oraz dalsze, brutalne represje wobec obywateli.
Partnerstwo Wschodnie, w którym udział zawiesiła dziś Białoruś, powstało w 2009 roku z inicjatywy Polski, wspieranej przez Szwecję. Inicjatywa miała zbliżać do Unii kraje zza wschodniej granicy i objęła Ukrainę, Gruzję, Mołdawię, Armenię, Azerbejdżan i właśnie Białoruś.