Rząd już nie może chwalić się na slajdach najniższym bezrobociem w UE. Wszystko przez Unię [WYKRES DNIA]

Przez wiele miesięcy polski rząd regularnie chwalił się, że Polska ma najniższą lub drugą najniższą w Unii Europejskiej stopę bezrobocia. Dane Eurostatu pokazały jednak, że spadliśmy na piątą lokatę, a w dodatku, że także w poprzednich miesiącach nie przodowaliśmy w UE. Unijny urząd statystyczny wprowadził zmianę metodologiczną, która wytrąciła z rąk ekipie Morawieckiego bardzo chwytliwą "przechwałkę".
Zobacz wideo Pandemia uderzyła w młodych. „Ich wejście na rynek pracy jest fatalne"

Żeby nie było wątpliwości - Polska wciąż ma jedną z najniższych stóp bezrobocia w Unii Europejskiej. Jak pokazują dane Eurostatu, czyli unijnego urzędu statystycznego, wyniosła ona w maju 3,8 proc. Niższą miały tylko Czechy, Holandia (po 3,3 proc.) oraz Malta i Niemcy (po 3,7 proc.). Średnie bezrobocie dla całej Unii to 7,3 proc., czyli niemal dwa razy więcej niż wynosi ono w Polsce. Dlatego najnowsze liczby to nadal powód do zadowolenia, nie wstydu.

Wciąż też rząd swobodnie może chwalić się, że mamy jedną z najniższych stóp bezrobocia w UE. Ba, ledwie 0,1 pp. zabrakło nam w maju do podium i w kolejnych miesiącach możemy na nie wskoczyć.

embed

Ale mimo wszystko piąte miejsce w UE pod względem bezrobocia to nie to samo co pierwsze czy drugie. Nie będzie wyglądało na slajdach podczas konferencji prasowych premiera tak widowiskowo. A to pierwsze miejsce - które Polska zajmowała co miesiąc od początku roku do kwietnia włącznie - rząd wziął sobie mocno na sztandary. Premier Morawiecki powtarza o nim na każdym kroku, zwykle w kontekście odporności polskiej gospodarki na koronakryzys i skuteczności tarcz antykryzysowych.

Ba, zdarzyło się wręcz - oby tylko w ramach przejęzyczenia - że minister rodziny i polityki społecznej Marlena Maląg chwaliła się danymi o bardzo niskim bezrobociu w Polsce na tle UE w kontrze do dramatycznych danych o liczbie zgonów w Polsce.

Być może to tylko przypadek, ale - choć piąta lokata w UE pod względem najniższego bezrobocia (i to z minimalną stratą do trzeciego) to nadal powód do dumy - Centrum Informacyjne Rządu po raz pierwszy od pół roku nie pochwaliło się na razie na twitterowym profilu najnowszymi danymi Eurostatu. 

Bezrobocie. Urząd pracy - zdjęcie ilustracyjneBezrobocie w dół. "Wygaszenie trzeciej fali i luzowanie obostrzeń"

Wszystko przez... Unię

Co kluczowe, Polska nie spadła z pierwszego na piąte miejsce pod względem stopy bezrobocia w Unii Europejskiej z powodów dramatycznych zawirowań na naszym rynku pracy (czy wielkiej poprawie za granicą). Przyczyną spadku były zmiany w metodologii badań.

Co więcej, Eurostat wprowadził je nie tylko dla najnowszych danych, ale także tych z ostatnich miesięcy wstecz. Okazało się nagle, że w takim ujęciu Polska wcale nie miała w czterech pierwszych miesiącach 2021 r. najniższego bezrobocia w Unii, ale kolejno drugie, trzecie, szóste i piąte.

Słowem - jakkolwiek bolesne czy niesprawiedliwe może się to wydawać, rząd będzie musiał na razie (oby na jak najkrótszy czas) wykasować spośród swoich naczelnych slajdów ten z Polską na pierwszym miejscu jeśli chodzi o stopę bezrobocia.

Co takiego stało się w metodologii badań Eurostatu, że nagle nasza stopa bezrobocia powędrowała z okolic 3 proc. blisko 4 proc.? Chodzi o zmianę klasyfikacji osób zatrudnionych lub samozatrudnionych w rolnictwie. Eurostat bezrobocie mierzy na podstawie badań ankietowych. Za osobę bezrobotną uznaje taką, która wprawdzie nie ma pracy, ale aktywnie jej poszukuje i może ją szybko podjąć.

Jak tłumaczy w rozmowie z Gazeta.pl Jakub Rybacki, analityk w Polskim Instytucie Ekonomicznym, dotychczas Eurostat uznawał osoby pracujące w rolnictwie - ale zaspokajające tylko własne potrzeby, a nie produkujące "na zewnątrz" - jako pracujących. Już od kilku lat proponowano jednak zmiany, które w końcu weszły w życie, i uznano jednak, że tych osób nie można klasyfikować jako pracujące - ale, że jest to "ukryte bezrobocie".

Zmiana metodologiczna była niekorzystna szczególnie dla Polski, bo u nas to zjawisko jest bardzo rozpowszechnione na tle Unii. Nagle więc pojawiło się więc w badaniach Eurostatu ok. 150 tys. nowych bezrobotnych nad Wisłą. O ile w kwietniu Eurostat podawał, że mamy w Polsce 524 tys. osób bezrobotnych, o tyle miesiąc później zrewidował kwietniowe dane do... 676 tys. W maju według takiej metodologii bezrobotnych mieliśmy 650 tys. Nagle okazało się, że nie mieliśmy w Polsce w ostatnich miesiącach stopy bezrobocia 3,1 proc. (i ok. 520-540 tys. bezrobotnych w lutym, marcu i kwietniu br.), ale 3,9-4 proc. (i ok. 670-690 tys. bezrobotnych). 

Jak zauważa Nikodem Szewczyk, ekonomista z Instytutu Badań Strukturalnych, w czasie epidemii mieliśmy do czynienia z dużym wzrostem zatrudnienia w rolnictwie.

Powiatowy Urząd Pracy (zdjęcie ilustracyjne)Gowin przyznał, co z bezrobociem. Magiczna wartość "prześladuje" rynek pracy

Bezrobocie według Eurostatu niższe niż według GUS

Jak wynika z opublikowanych w poniedziałek 5 lipca przez Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii wstępnych danych, liczba zarejestrowanych bezrobotnych w urzędach pracy w czerwcu br. wyniosła niespełna 995 tys. osób. W porównaniu z końcem maja spadła ona o blisko 32 tys. Stopa bezrobocia wyniosła 6 proc.

Dane MRPiT, a także Głównego Urzędu Statystycznego, stopę bezrobocia w Polsce określają na podstawie liczby osób zarejestrowanych w urzędach pracy. Są tam jednak także osoby, które potrzebują ubezpieczenia zdrowotnego, a w zasadzie pracy nawet nie szukają. Dlaczego "eurostatowa" stopa bezrobocia jest wyraźnie niższa, bo uwzględnia tylko tych, którzy są gotowi podjąć zatrudnienie.

Więcej o: