Od listopada 2020 roku zwiększył się popyt na kredyty mieszkaniowe. Większa jest również kwota, na którą kredytobiorcy się zadłużają, ponieważ ceny mieszkań wciąż rosną.
Wyższy limit kosztów pozaodsetkowych wszedł w życie 1 lipca 2021 r. Nie jest to nic nadzwyczajnego, ponieważ obowiązywał on już przed pandemią i jest na dokładnie na takim samym poziomie, jak wcześniej. Wyliczany jest na podstawie wzoru: (kwota kredytu * 25 proc.) + (kwota kredytu * 30 proc. * okres spłaty w dniach / 365).
Jak podaje Expander - firma pośrednictwa finansowego, przy pożyczce na 3 000 zł na 23 miesiące maksymalna wysokość kosztów pozaodsetkowych wzrośnie z 780 zł do 2 400 zł. Co ciekawe, maksymalne oprocentowanie na razie pozostanie na poziomie 7,2 proc. Gdyby jednak stopy procentowe powróciły do poziomu sprzed pandemii, to wzrośnie ono do 10 proc. - podaje Money.pl.
Zdaniem Jarosława Sadowskiego, głównego analityka Expander Advisors, niższy limit spełnił swoje zadanie i nie jest już potrzebny, ponieważ sytuacja gospodarcza w kraju "wydaje się być stabilna" - tak stwierdził w rozmowie w "Dzień dobry TVN".
- Dzięki szczepieniom, nawet jeśli pojawią się kolejne fale zachorowań na koronawirusa, to ograniczenia w działalności gospodarczej zapewne nie będą już tak drastyczne. W takiej sytuacji pozostawienie tak niskiego limitu kosztów na dłużej mogłoby przynieść więcej szkody niż pożytku. Koszt kredytu przekłada się bowiem na jego dostępność. Zbyt niski limit sprawia, że wiele osób o niezbyt stabilnej sytuacji finansowej nie ma szans uzyskać finansowania w bankach i legalnie działających firmach pożyczkowych - uważa Sadowski.