Jedną z kluczowych zmian, jaką wprowadzić ma Polski Ład, jest wyższa składka zdrowotna. Wynieść ma bowiem 9 proc. - dla pracujących, emerytów, rencistów i przedsiębiorców. Dzisiaj wysokość składki jest taka sama, ale realnie odprowadzamy jedynie 1,25 proc. - resztę odliczamy bowiem od podatku. Po zmianach odliczenia już nie będzie.
Zmiany najbardziej uderzyć mają w przedsiębiorców. Dziś mogą oni bowiem płacić składkę na niskim poziomie wynoszącym niecałe 400 zł. Polski Ład spowoduje jednak wzrost daniny do 9 proc. dochodów, co może podnieść koszty prowadzenia działalności o kilkaset, a nawet kilka tysięcy złotych. Składkę mieliby płacić nawet księża.
Olga Semeniuk, która pozostała w resorcie rozwoju po odejściu Jarosława Gowina z rządu, potwierdziła krążące w mediach nieoficjalne doniesienia. Stwierdziła bowiem, że składka może wzrosnąć nie do 9, ale do 3 proc. - Nie wykluczam - stwierdziła goszcząc w programie "To się liczy" WP.
Może być to efekt powszechnej krytyki - zarówno ze strony przedsiębiorców, jak i Episkopatu. Według informacji "Rzeczpospolitej" i Business Insider Polska, rząd może zrezygnować z podniesienia składki do 9 proc... tylko na jakiś czas. W kolejnych latach miałaby być jednak podnoszona.
Możliwe też, że składka zdrowotna wzrośnie na skutek zmniejszenia skali odliczenia. Dziś od podatku odpisać możemy 7,75 proc. (dlatego realna składka to 1,25 proc.), po zmianach odpisywać mielibyśmy 4,75 proc.
Zmiany, które zainicjować ma Polski Ład, są na tyle głębokie, że eksperci chcą, by rząd poczekał z wprowadzeniem przepisów. "Apelujemy o wstrzymanie procedowania proponowanych zmian podatkowych i jednocześnie o rozpoczęcie prac nad reformą podatkową w trybie gwarantującym przygotowanie dobrej reformy oraz uczciwą dyskusję" - pisze w swoim komunikacie Towarzystwo Ekonomistów Polskich.
"Proponowane przez rząd w dokumencie pt. Polski Ład rozwiązania komplikują i tak już skomplikowany system podatkowy oraz obciążają podatkami ludzi pracujących i zmniejszają dochody własne samorządów" - czytamy w komunikacie. TEP twierdzi też, że kluczowe zmiany w polityce gospodarczej powinny być szeroko skonsultowane, dobrze i rzetelnie przygotowane. "Nie można wprowadzać zmian w systemie podatkowym w trybie, który narusza zaufanie obywateli do państwa i tworzonego przez nie prawa, a to ma teraz miejsce" - podsumowują ekonomiści.