19 mln 46 tys. - tyle osób w Polsce, według rządowych danych, przyjęło w Polsce przynajmniej jedną dawkę szczepionki przeciw COVID-19. Tym samym jesteśmy w okolicach symbolicznej granicy 50 proc. mieszkańców kraju, którym została podana szczepionka.
"W okolicach", bo oczywiście wszystko zależy od mianownika, czyli przyjętej do wyliczeń liczby mieszkańców kraju. Według portalu ourworldindata.org, granicę 50 proc. właśnie minęliśmy. Będąc zegarmistrzowsko precyzyjnym, należało zapewne przyznać, że miniemy ją dopiero w najbliższych dniach, bo według danych GUS na koniec czerwca mieszkało nas nad Wisłą niespełna 38,2 mln osób (więc odsetek zaszczepionych przynajmniej jedną dawką to ok. 49,9 proc.). W każdym razie - po ośmiu miesiącach akcji szczepień, w końcu doczłapaliśmy do połowy osób, które przyjęły choć jedną dawkę.
Jesteśmy 21. z 27 krajów UE, który w szczepionkowym wyścigu z COVID-19 dotarł do tej "premii lotnej". Cztery ludniejsze od Polski kraje UE (Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania) osiągnęły ją już w drugiej połowie czerwca. Również Unia Europejska jako całość poziom 50 proc. mieszkańców zaszczepionych mieszkańców osiągnęła już dwa miesiące temu.
Aktualnie przynajmniej jedną dawkę szczepionki przeciw COVID-19 przyjęło ok. 63 proc. mieszkańców UE. Najwięcej na Malcie (ok. 84 proc.) oraz w Portugalii, Hiszpanii, Francji, Belgii, Irlandii, Danii i Finlandii (po ok. 70-77 proc.).
W pełni zaszczepionych w UE jest ponad 54 proc. osób. W Polsce - nieco ponad 48 proc., co według danych Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób daje nam 19. miejsce spośród krajów wspólnoty. Na czele jest Malta (82 proc.) oraz Belgia, Portugalia, Dania, Irlandia, Hiszpania i Holandia (po ok. 61-67 proc.).
Tempo szczepień w Polsce (jak zresztą w całej UE) spada od mniej więcej połowy czerwca. Wówczas wykonywano nad Wisłą nawet ponad 400 tys. szczepień dziennie. Dziś? Średnia z raportów Ministerstwa Zdrowia z ostatnich siedmiu dni to już niespełna 53 tys. szczepień, z czego około połowa to drugie dawki.
Na podobnie niskim poziomie liczba szczepień była ostatnio... pod koniec stycznia - gdy problemem był niedobór szczepionek, a miliony osób w Polsce niecierpliwie przebierały nogami w oczekiwaniu na swoją kolej w Narodowym Programie Szczepień.
Dziś niewiele wskazuje na to, żeby liczby te miały odbić. Część ekspertów przewiduje, że nieco większe zainteresowanie szczepieniami może pojawić się w momencie wyraźnego wzrostu liczby zakażeń.
Może tak się stać z dwóch powodów. Po pierwsze, zagrożenie COVID-19 ponownie stanie się bardziej ewidentne. Po drugie - zgodnie z zapowiedziami ministra Zdrowia Adama Niedzielskiego, najsłabiej "wyszczepione" regiony będą obejmowane dodatkowymi restrykcjami w pierwszej kolejności (choć - według niedawnych zapewnień Niedzielskiego - nie dotykałyby one np. sklepów czy punktów usługowych w danym regionie, w których personel byłby zaszczepiony).
Obecnie sytuacja epidemiczna w Polsce - mierzona liczbą wykrywanych przypadków - jest najlepsza w UE.