Glapiński w dwóch osobach. Z PAP rozmawiała tylko jedna. NBP tłumaczy się z zaskakującego wywiadu

Prezes Narodowego Banku Polskiego i przewodniczący Rady Polityki Pieniężnej Adam Glapiński udzielił wywiadu Polskiej Agencji Prasowej. Nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby nie to, że w środę odbędzie się posiedzenie RPP - a zgodnie z kodeksem dobrych praktyk obowiązującym w NBP, członkowie tego organu nie wypowiadają się publicznie na siedem dni przed tym wydarzeniem. NBP tłumaczy jednak, że z PAP rozmawiał Adam Glapiński - prezes NBP, a nie Adam Glapiński - członek (przewodniczący) Rady Polityki Pieniężnej.
Zobacz wideo Stopy procentowe w górę? Iwuć: Wyższa inflacja jest korzystna dla rządu

Opublikowana w poniedziałek 7 września rozmowa prezesa NBP Adama Glapińskiego z PAP Biznes wzbudziła zainteresowanie opinii publicznej z dwóch powodów.

Po pierwsze - oczywiście z racji tego, co Glapiński w nim mówił. A mówił m.in., że " NBP nie ignoruje podwyższonej inflacji i nie dopuści do jej utrwalenia". Dodawał, że na razie inflacja jest podwyższona "przejściowo". Wskazywał też, że "tempo obniżania inflacji musi uwzględniać sytuację gospodarczą i pandemiczną, a także naturę szoków powodujących wzrost cen".

Choćby nie wiem jak NBP próbował obniżać te ceny, to nie ma do tego żadnych narzędzi

- mówił Glapiński tłumacząc, że obecna, najwyższa od 20 lat inflacja, jest "w bardzo dużym stopniu" niezależna od polityki pieniężnej NBP, bo napędzana jest ona m.in. przez drożejące surowce (m.in. ropę, gaz, metale, surowce rolne) prąd czy wywóz śmieci. Do tego dochodzą ceny części towarów podbijane przez zakłócenia globalnych łańcuchów dostaw. "To wszystko są czynniki, na które NBP nie ma wpływu i nie jest w stanie ograniczyć ich oddziaływania" - wyjaśniał Glapiński.

Prezes NBP i przewodniczący Rady Polityki Pieniężnej dość wyraźnie sugerował także, że nie nadszedł jeszcze w jego opinii czas na zacieśnianie polityki pieniężnej (a odbywa się to m.in. poprzez podwyżki stóp przez RPP). 

Biorąc pod uwagę naturę szoków podbijających inflację, a jednocześnie bardzo wysoką niepewność dotyczącą dalszych losów pandemii i koniunktury, zacieśnienie polityki pieniężnej byłoby bardzo ryzykowne

- mówił Glapiński.

Kurs złotego spada po słowach Adama GlapińskiegoZłoty mocno oberwał rykoszetem. Po "gołębim" wywiadzie prezesa Glapińskiego

Glapiński w dwóch osobach. Mówił tylko jako prezes NBP

Zainteresowanie, czy zaskoczenie wśród części ekonomistów czy dziennikarzy wzbudził jednak także moment publikacji wywiadu z Glapińskim. Stało się to raptem dwa dni przed decyzyjnym posiedzeniem Rady Polityki Pieniężnej (zaplanowanym na 8 września), na którym ważyć będą się losy poziomu stóp procentowych w kraju.

Glapińskiemu wytknięto, że zgodnie z przyjętymi przez NBP dobrymi praktykami, członkowie RPP (a prezes NBP jest przewodniczącym tego gremium) nie powinni wypowiadać się publicznie w tzw. blackout period, tj. na siedem dni przed terminem decyzyjnego posiedzenia Rady. 

Do tych wątpliwości ustosunkował się już Narodowy Bank Polski, który w swoim komunikacie dał do zrozumienia, że wypowiedzi Glapińskiego dla PAP należy traktować jako słowa prezesa Narodowego Banku Polskiego, a nie przewodniczącego Rady Polityki Pieniężnej. Tłumaczy, że rzeczywiście podczas blackout period członkowie RPP obowiązuje zasada niewypowiadania się członków RPP "na tematy dotyczące bieżącej polityki pieniężnej oraz oceny zjawisk gospodarczych związanych bezpośrednio z realizacją polityki pieniężnej", ale nie obowiązuje ona członków zarządu NBP, w tym oczywiście prezesa. 

Co ciekawe, część obserwatorów zauważyła, że w poniedziałek 6 września miała miejsce jeszcze jedna publikacja medialna członka Rady Polityki Pieniężnej. W serwisie wgospodarce.pl ukazał się artykuł Eryka Łona, traktujący m.in. o inflacji, nastrojach konsumenckich, wzroście gospodarczym oraz - co ważne - możliwych scenariuszach i konsekwencjach działań RPP. W tekście pojawiają się jasne opinie typu "nie należy podwyższać jeszcze stóp procentowych we wrześniu i w październiku" czy "szybkie zaostrzenie polityki pieniężnej mogłoby pogorszyć nastroje polskich konsumentów".

.Inflacja najwyższa od 2001 r. Dojdzie do 6 proc.? 'Jest na to szansa'

Więcej o: