Ropa naftowa po 80 dol. pierwszy raz od trzech lat. W Europie skok cen gazu, w Chinach brakuje węgla

Maria Mazurek
Problem z energią jest już globalny. W Europie wciąż drożeje gaz, rosną też notowania europejskiej ropy typu Brent, w Chinach kryzys energetyczny zaszedł tak daleko, że wielkie instytucje finansowe tną prognozy wzrostu PKB. A energia to tylko dokładka do innych globalnych kłopotów, w tym przede wszystkim poważnych zakłóceń logistycznych.
Zobacz wideo Czy przejście na OZE jest dla nas opłacalne?

Ropa naftowa typu Brent, czyli ta, której cena stanowi międzynarodowy punkt odniesienia, zdrożała na rynkach do ponad 80 dolarów za baryłkę. Sama dynamika wzrostu nie była we wtorek rano bardzo duża (ponad 1 proc.), niemniej to kontynuacja sześciodniowego już trendu, a poziom notowań jest najwyższy od trzech lat. 

Notowania ropy typu Brent.Notowania ropy typu Brent. źródło: investing.com

Ropa naftowa najdroższa od trzech lat. Obawy o niedobór paliw 

Goldman Sachs już w niedzielę podniósł swoją prognozę dotyczącą surowca o 10 dolarów. Według analityków banku, na koniec tego roku zobaczymy 90 dolarów w przypadku ropy Brent. 

Wzrost cen ropy to efekt połączenia kilku czynników. Mamy popandemiczne odbicie gospodarcze i ogromny wzrost popytu, z którym niekoniecznie radzą sobie producenci, a do tego dochodzi logistyka - zatory w handlu od kilkunastu miesięcy nie odpuszczają. To wszystko napędza wzrost cen - surowców i w konsekwencji energii.

Ropę w górę pcha między innymi drożejący od kilku tygodni gaz ziemny. Na początku tego tygodnia jego ceny znów sięgnęły rekordów. Dwa popularne europejskie kontrakty na gaz - brytyjski i przede wszystkim holenderski - zakończyły poniedziałek wzrostami w okolicach 11 proc. (to rekordy właśnie), amerykański kontrakt zamknął się wzrostem o 10 proc., na najwyższym poziomie od siedmiu lat. 

Problem z cenami gazu też ma kilka źródeł. Przede wszystkim, popyt na surowiec napędza wspomniane ożywienie, przy swego rodzaju konkurencji między Europą a Chinami, która podbija ceny. Do tego na naszym kontynencie dochodzi ograniczona podaż gazu ze Wschodu - od Gazpromu. Gazu ziemnego potrzebują wszyscy szczególnie przed zimą, kiedy zapełniane są magazynowe rezerwy. Kolejne państwa wprowadzają podwyżki dla konsumentów - ostatnio Francja (w Polsce, przypomnijmy, nowy cennik PGNiG wchodzi w życie od października), jednocześnie wysokie ceny uderzają w przemysł. Niedawno pisaliśmy o kłopotach w Wielkiej Brytanii, gdzie wstrzymano produkcję nawozów sztucznych w dużych fabrykach, co nieco paradoksalnie wywołało obawy dotyczące bezpieczeństwa dostaw żywności: 

Wielka Brytania. Ceny gazu problemem nie tylko dla konsumentów, ale i branży spożywczej.Kryzys gazowy w Wielkiej Brytanii. Żywność na celowniku

Na podobny krok zdecydował się właśnie niemiecki gigant. BASF w poniedziałkowym komunikacie poinformował, że ograniczył produkcję amoniaku w swoich zakładach produkcyjnych w Antwerpii i Ludwigshafen, właśnie z powodu wzrostu cen gazu ziemnego w Europie. 

Węgiel w Chinach potrzebny na już 

Energetyczne wyzwania nie omijają Azji. W Chinach pojawiły się ograniczenia w produkcji energii elektrycznej, które dotknęły najpierw przemysł - niektóre fabryki ograniczyły lub wstrzymały produkcję - a teraz także mniejszych odbiorców, w tym gospodarstwa domowe. Pisaliśmy na ten temat więcej w poniższym tekście: 

Chiny mają problem z energią.Chiny też mają problem z energią. Stoją fabryki, nie działa sygnalizacja

Przyczyn jest kilka, a kluczowa to węgiel. Jego ceny, między innymi w efekcie rosnącego zapotrzebowania ze strony przemysłu, zmniejszonych dostaw surowca, a także działań mających na celu zmniejszenie  emisji i zanieczyszczenia powietrza, wzrosły w tym roku już o 96 proc. - podaje "Financial Times".

Agencja Reutera cytuje gubernatora prowincji Jilin, jednej z najmocniej dotkniętych kryzysem energetycznym, który powiedział, że Chiny powinny pracować nad importem większej ilości węgla z Rosji, Indonezji i Mongolii, aby rozwiązać niedobory dostaw. 

Niektórzy w Europie muszą mierzyć się z dodatkowym problemem. Nawet kiedy towarów i produktów nie brakuje, nie ma ich komu rozwieźć. Niedobór kierowców samochodów ciężarowych, zauważalny w różnych europejskich państwach (w tym w Polsce), szczególnie mocno w ostatnim czasie dotyka Wielką Brytanię, gdzie do paroletniego już trendu doszły utrudnienia związane z pandemią (szkolenia i egzaminy były przekładane), a wcześniej polityka migracyjna, wdrożona po brexicie. Efekt to wybuch zakupowej paniki, długie kolejki do stacji benzynowych i puste dystrybutory paliw. 

"Mamy przed sobą nie tylko [problem] w Wielkiej Brytanii i Europie, ale także potencjalny globalny kryzys energetyczny zimą" - powiedział "Financial Times" jeden z ekspertów, Robert Rennie, zajmujący się strategią rynkową w Westpac, firmie z branży finansowej. 

Problemy z energią nakładają się na narastające od wielu miesięcy zakłócenia w globalnych łańcuchach dostaw, a do rosnących cen dochodzą drożejące usługi w logistyce. To wszystko sprawia, że zima może być dla gospodarek, a przynajmniej niektórych ich sektorów i branż, sporym wyzwaniem, a konsumenci zobaczą dalsze przyspieszenie inflacji. 

Port w RotterdamieGwiazdki nie będzie? W USA rekordowe korki w portach, w Europie rekordowe ceny

Więcej o: