Ceny paliw. Niemiecki reporter przyjechał do Polski zatankować, zrobić zakupy. Zaoszczędził

Niemiecki reporter Johannes Malinowski spędził dzień w Słubicach (woj. lubuskie), aby porównać ceny podstawowych dóbr i produktów w Polsce i Niemczech. Dziennikarz skorzystał z usług fryzjerskich, zjadł obiad w restauracji, zrobił zakupy i zatankował samochód. Zaoszczędził 50 euro.
Stacja paliw Orlen w Warszawie
Fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Ze względu na rosnące ceny w Berlinie wiele Niemców decyduje się na ekonomiczną wycieczkę do Polski, aby zaopatrzyć się w podstawowe dobra czy nawet skorzystać z usług oferowanych w przygranicznych miasteczkach. Czy naprawdę taka podróż się opłaca i ile można zaoszczędzić sprawdził reporter portalu "B.Z Berlin". 

Zobacz wideo Świat ma teraz problem nie tylko z cenami energii. Drożeje niemal wszystko

Ceny paliw tańsze w Polsce niż w Niemczech?

Podróż z Berlina do Słubic to około półtorej godziny drogi w jedną stronę. Malinowski w Polsce pojawił się około godziny 16 i swój eksperymentalny dzień rozpoczął od fryzjera. Strzeżenie wyniosło go około 8 euro. W Berlinie za podobną usługę trzeba zapłacić około 20 euro. Zaskoczony dziennikarz zostawił więc napiwek w wysokości 2 euro. 

Dalej dziennikarz udał się na stację paliw, gdzie postanowił skorzystać z obniżonego VAT-u i zatankować swój pojazd do pełna. Litr benzyny w Polsce kosztował go, w przeliczeniu, 1,14 euro. W Niemczech za litr na stacji benzynowej Total cena wynosiła 1,87 euro. Reporter zatankował prawie 33 litry, płacąc około 37 euro i zaoszczędzając aż ok. 24 euro.  

Więcej wiadomości z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl>>>

Ile kosztuje żywność w Polsce i w Niemczech?

Gdy dziennikarz napełnił samochód, do napełnienia pozostał jeszcze jego brzuch. Reporter skorzystał z usług jednej ze słubickich restauracji i zamówił: pizzę z kurczakiem, burgera z frytkami, 0,5l Pepsi oraz napoje alkoholowe. Za wszystko zapłacił 17 euro. W Berlinie podobny dwuosobowy posiłek kosztowałby 25 euro, dzięki czemu udało się zaoszczędzić 8 euro. 

Na koniec wycieczki po Słubicach Malinowski udał się na zakupy spożywcze do supermarketu. To można było znaleźć w jego koszyku: 

  • Jeden kilogram ziemniaków: 1,70 zł (0,37 euro) 
  • Jeden litr mleka: 3,13 zł (0,69 Euro) 
  • Dziesięć jaj: 7,61 zł (1,67 Euro) 
  • Jeden bochenek chleba mieszanego: 5,42 zł (1,19 Euro) 
  • 600 gramów mięsa mielonego: 12,27 zł (2,69 euro) 
  • 500 gramów Jacobs Krönung: 15,49 zł (3,39 euro) 
  • 200 gramów Haribo Goldbären: 5,99 zł (1,31 euro) 
  • 0,5 litra piwa Tyskie: 2,49 zł (0,55 euro) 

To w sumie 51,10 zł, czyli około 11 euro. Ten sam zakup w berlińskim supermarkecie kosztowałby niecałe 18 euro. Znów w kieszeni dziennikarza zostało około 6-7 euro. 

Niemcy przyjeżdżają na zakupy do Polski 

Cały dzień w Polsce kosztował Malinowskiego niecałe 50 euro mniej niż w Berlinie. Największe różnice w cenie można zauważyć przy cenie paliw. Jak donosi niemiecki portal, to właśnie benzyna najbardziej przyciąga Niemców do przekroczenia granicy w celach zarobkowych. Eksperyment reportera dowiódł, że weekendowy wypad po paliwo można również połączyć z tygodniowymi zakupami spożywczymi, które również mogą wyjść taniej.  

Według informacji portalu "B.Z Berlin" we Frankfurcie nad Odrą graniczącym ze Słubicami, odkąd obniżono VAT na paliwo, tworzą się ogromne kolejki na stacjach. Berlińczycy przyjeżdżają tam tankować i napełniać kanistry. Podobną sytuację obserwuje się na granicy ze Słowacją. Więcej o tym przeczytasz w poniższym artykule.  

Więcej o: