Przedziwna historia z niklem. 18 minut grozy i wstrzymany handel. W tle chiński "Big Shot"

W tej historii są gigantyczne wzrosty giełdowe, potencjalne ogromne straty inwestorów, skutki wojny w Ukrainie, można dołożyć nawet Elona Muska z jego Teslą. A główny bohater to nikiel: metal ważny dla całej gospodarki.
Zobacz wideo Rosji grozi bankructwo? Prof. Belka: Ekonomiści twierdzą, że stanie się to w kwietniu

Nikiel stosowany jest w produkcji stali nierdzewnej, powszechnie wykorzystywanej w różnych branżach i dziedzinach życia - czyli kluczowy dla całej gospodarki. Bez niego niemożliwy jest też rozwój elektromobilności, bo to metal niezbędny do produkcji baterii umieszczanych w samochodach elektrycznych. Dlatego to, co dzieje się z cenami niklu, wpływa na firmy z różnych sektorów. Na przykład na wspomnianą przed chwilą motoryzację. 

Elon Musk w niedzielę 13 marca na swoim twitterowym profilu zadał internautom takie pytanie: Jakie są wasze przemyślenia na temat prawdopodobnej stopy inflacji w najbliższych kilku latach? Dzień później sam na nie odpowiedział. "Tesla i SpaceX widzą ostatnio znaczącą presję inflacyjną w zakresie surowców i logistyki" - napisał. 

Chwilę później Tesla podniosła ceny swoich samochodów w Chinach i Stanach Zjednoczonych drugi raz w ciągu kilku zaledwie dni. Drożeją: aluminium, wykorzystywane do produkcji karoserii, pallad potrzebny do katalizatorów oraz lit i właśnie nikiel - do baterii. O przyczynach rosnących cen więcej za chwilę, teraz zajmijmy się samymi notowaniami. 

Tankowce z rosyjską ropą płyną do EuropyKrwawe surowce z Rosji. Bałtyk pełen tajemniczych tankowców od Putina

Tydzień temu notowania na Londyńskiej Giełdzie Metali (LME) wystrzeliły tak bardzo, że handel nim został wstrzymany i była to pierwsza tego typu sytuacja od ponad 30 lat. Według najnowszych informacji, giełda ma wznowić notowania niklu dopiero w środę, 16 marca. Co się tam stało? 

Wielki short Big Shota

W poniedziałek 7 marca notowania niklu - a dokładnie kontraktów terminowych na ten metal - w Londynie wzrosły o aż 66 proc., do poziomu 48 tys. dolarów za tonę. Mimo wszystko LME zdecydowała się kontynuować normalną sesję kolejnego dnia. Ale we wtorek kurs wystrzelił jeszcze mocniej.

Bloomberg podaje, że rynek niklu załamał się 8 marca o 5:42 czasu londyńskiego, a już o 6:00 kurs przebił poziom 100 tys. dolarów za tonę (to około pięć razy więcej niż średnio w ostatnim roku). "Tych 18 minut będzie mnie prześladować" - powiedział portalowi jeden z szefów firmy brokerskiej, zastrzegając sobie anonimowość. W nieco ponad dobę notowania niklu wzrosły o 250 proc. 

Londyńska Giełda Metali (LME), chcąc powstrzymać rynkowy chaos, zdecydowała się zawiesić handel niklem. To pierwsza taka sytuacja od 1988 roku. Zrobiono to przy cenie niższej od maksymalnej tego dnia - na poziomie 80 tys. dolarów za tonę. Doszło do tego o 8:15 lokalnego czasu, zanim w budynku giełdy pojawili się brokerzy (na LME handel odbywa się jeszcze również w tradycyjny sposób, na giełdowym parkiecie są więc obecni przekrzykujący się brokerzy, jednak sama giełda "otwierana" jest wcześniej, by móc obsłużyć zlecenia z Azji). Co więcej, giełda anulowała wszystkie transakcje z tego dnia, tym samym przywróciła cenę z poprzedniego dnia, czyli 48 tys. dolarów.

Więcej wiadomości z gospodarki na stronie głównej Gazeta.pl>>>

Dlaczego zdecydowano się to zrobić? I tutaj dochodzimy do inwestora, który dorobił się na rynku pseudonimu "Big Shot", co można przetłumaczyć jako "Gruba Ryba". Inwestor ten - Xiang Guangda, a dokładnie jego firma Tsingshan Holding Group - "zagrał grubo na krótko". Czyli: miał duże ilości tzw. krótkich pozycji, instrumentów za pomocą których obstawia się spadek cen, w tym przypadku niklu (tzw. shortów, z ang. short - krótki). 

No i pojawił się poważny problem, związany ze specyfiką rynku terminowego. "Inwestorzy na każdym rynku kontraktów terminowych muszą regularnie deponować u swoich brokerów środki pieniężne, zwane 'depozytem zabezpieczającym', aby pokryć potencjalne straty na swoich pozycjach. Brokerzy z kolei muszą przechowywać depozyt zabezpieczający w izbie rozrachunkowej. Kiedy rynek porusza się w kierunku przeciwnym do tych pozycji, otrzymują oni 'wezwanie do uzupełnienia depozytu zabezpieczającego' [ang. margin call - red.] z żądaniem dalszych środków, a w przypadku, gdy nie zapłacą, mogą zostać zmuszeni do zamknięcia swoich pozycji" - wyjaśnia Ole Hansen, dyrektor ds. strategii rynków surowców Saxo Banku.

Tshingshan i inni próbowali więc szybko zmniejszyć te krótkie pozycje. To zjawisko, tzw. short squeeze, powoduje wzrost popytu na instrument bazowy - czyli podbija dodatkowo ceny, w tym przypadku niklu.

Pozycje "Big Shota" były ogromne, wielkie też stały się kwoty, które musiał zdeponować. I zaczął mieć z tym kłopoty. Według szacunków Bloomberga mogło chodzić o nawet 3 mld dolarów (wezwania do zapłaty ogromnych sum depozytów, nawet 1 mld dolarów, dostali także inni). To zaniepokoiło obsługujące go wielkie banki i, jak pisze Bloomberg, mogło zagrozić upadłością działających na LME firm brokerskich. Giełdę więc zamknięto, by dać czas chińskiemu gigantowi na porozumienie się z bankami. Jedni odetchnęli z ulgą, ale ruch ten wywołał frustrację niektórych innych uczestników rynku. 

Jak podaje Reuters, "Big Shot" może stracić na swoich "krótkich" pozycjach nawet 8 mld dolarów. 

Wojna w Ukrainie podbiła ceny

Po co Xiang Guangda grał na krótko? Jego firma działa realnie na rynku metali - produkuje nikiel. Tego typu przedsiębiorstwa często zabezpieczają się przed wpływem spadków cen, inwestując w krótkie pozycje dla "zrównoważenia" ewentualnej przeceny. Najwyraźniej "Big Shot" założył, że nikiel będzie tanieć. Zresztą, portal Bloomberg donosi, że chiński gigant miał planować silne zwiększenie własnej produkcji niklu w tym roku. Wrzucenie ogromnych ilości towaru na rynek mogłoby obniżyć jego ceny. 

Tyle że wydarzyła się wojna w Ukrainie. Rosja jest trzecim największym na świecie producentem niklu. Wprawdzie przetwórstwo niklu nie zostało objęte sankcjami, ale niepokój istnieje i niektórzy zachodni klienci zaczynają szukać innych opcji zakupu metalu (podobnie jest w przypadku ropy naftowej), a sam towar drożał już kilka dni przed rynkowym chaosem w Londynie. 

Rosyjskim niklowym gigantem jest Norilsk Nickel, firma, której głównym udziałowcem jest najbogatszy Rosjanin, oligarcha Władimir Potanin. Co ciekawe, Potanin kilka dni temu apelował do władz Rosji, by nie cofały kraju o 100 lat, do czasów rewolucji bolszewickiej z 1917 roku. Argumentował, że tym właśnie byłaby realizacja zapowiedzi nacjonalizacji aktywów zachodnich firm, które w związku z wojną zawiesiły działalność w kraju. Taki krok, zdaniem Potanina zniszczyłby zaufanie inwestorów. Miliarder sam nie jest objęty sankcjami Zachodu. 

JDrugi dzien 8 posiedzenia Sejmu IX kadencji w czasie epidemii koronawirusaPolska chce dostać się do G20 w miejsce Rosji. "Mamy sytuację bez precedensu"

Więcej o: