Na inwazję Rosji na Ukrainę Zachód odpowiedział sankcjami. Europa nie przestała jednak importować gazu i ropy z Rosji. Do Władimira Putina wciąż trafiają zatem miliardy euro, znacznie więcej niż otrzymała Ukraina.
Wysoki przedstawiciel Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Josep Borell powiedział we wtorek w europarlamencie, że prezydent Wołodymyr Zełenski nie potrzebuje, by stale nazywać go bohaterem, ale by przekazać Ukrainie więcej broni. Borell przyznał, że Ukraina otrzymuje pomoc od UE, jednak jego zdaniem jest ona niewystarczająca.
Przekazaliśmy Ukrainie 1 mld euro. Może się wydawać, że to dużo, ale to tyle ile codziennie płacimy Putinowi za energię, którą nam zapewnia. Od początku wojny przelaliśmy Rosji 35 mld euro, w porównaniu do 1 mld euro na zbrojenie się Ukrainy
- argumentował polityk.
Więcej informacji ze świata na stronie głównej Gazeta.pl
Pojawia się wiele głosów, by całkowicie odciąć Rosję od pieniędzy ze sprzedaży paliw. W ubiegłym roku Rosja otrzymała z tego tytułu 99 mld euro.
Po doniesieniach o masakry w Buczy Komisja Europejska do pakietu sankcji dodała embargo na rosyjski węgiel oraz sankcje w sektorze drogowym i morskim. Zdecydowała też o wpisaniu na czarną listę kolejnych oligarchów, nałożeniu na nich zakazu wjazdu do Unii i zablokowania im dostępu do majątków w Europie.
Jeśli chodzi o wstrzymanie importu węgla z Rosji, to jeszcze nie wiadomo, czy będzie ono wprowadzane stopniowo, czy od razu. Dyskusja w tej sprawie trwa
- powiedział korespondentce Polskiego Radia w Brukseli Beacie Płomeckiej jeden z unijnych dyplomatów.
Na liście sankcji nie ma natomiast embarga na import ropy i gazu z Rosji, o co apelowała Polska wraz z krajami bałtyckimi.
Nie wykluczam, że w tej sprawie będą się jeszcze toczyć trudne negocjacje
- skomentował w rozmowie z korespondentką Polskiego Radia jeden z unijnych dyplomatów. O ostatecznym kształcie kolejnego pakietu sankcyjnego zdecydują państwa członkowskie. Jutro mają go omówić ambasadorowie 27 krajów. Pakiet musi zostać przyjęty jednomyślnie.