Morawiecki: 100 proc. samorządów ma dotacje z Polskiego Ładu. Samorządowiec: Rząd nie przekazał pieniędzy

- 98 proc. samorządów złożyło wnioski. I wszystkie z nich dostały dofinansowanie - zapewnił premier Mateusz Morawiecki, mówiąc o Rządowym Programie Inwestycji Strategicznych. Jednym z elementów Polskiego Ładu. Samorządowcy nie dostali jednak przelewów.

Rządowy Program Inwestycji Strategicznych to jeden z kilku rządowych zmian, którą wprowadził Polski Ład. Premier Mateusz Morawiecki zapewnił, że do samorządów trafiło już 100 proc. środków przeznaczonych w ramach programu. Chodzi o 30 mld zł. 

Mateusz Morawiecki: "Samorządy dostały pieniądze"

- Tak duży strumień środków krajowych trafi do 97 proc. polskich samorządów - mówił pod koniec zeszłego roku ówczesny wiceminister funduszy i polityki regionalnej Waldemar Buda, przed startem pierwszej tury programu. Szef rządu kilka dni temu, po zakończeniu naboru w ramach drugiej tury, zapewnił, że ta obietnica została spełniona.

- 98 proc. samorządów złożyło wnioski - stwierdził premier Mateusz Morawiecki. - I wszystkie z nich dostały dofinansowanie - zapewnił. 

Wyjaśnił też, że pieniądze już są pożytkowane. - Cieszę się, że w całej Polsce widać coraz więcej tablic z biało-czerwoną flagą i naszym godłem. Tam, gdzie remontujemy szpitale, gdzie modernizujemy szkoły, gdzie tworzymy nowe instytucje kultury, gdzie inwestujemy w Ochotnicze Straże Pożarne, gdzie budujemy, modernizujemy i remontujemy drogi - wyjaśnił.

Zobacz wideo To było wyjątkowe "Studio Biznes". Zmiana prowadzącego

Samorządowiec: Rząd nie przekazał pieniędzy. To promesy

Czy samorządy dostały wszystkie pieniądze? Burmistrz Niepołomic Roman Ptak w rozmowie z Money.pl wyjaśnia, że sytuacja nie jest tak różowa. - Program inwestycji strategicznych w ramach Polskiego Ładu finansowany jest przez BGK. W przypadku przedsięwzięć, które mają być zrealizowane w ciągu roku, obowiązuje jedna płatność po zrealizowaniu inwestycji.

Samorządy nie dostają więc pieniędzy, a promesy, że je otrzymają. Poza tym, jak wylicza portal, przez pół roku funkcjonowania programu "zaledwie 25 proc. gmin podpisało umowy na dotacje, i to w ramach pierwszej, pilotażowej edycji programu".

Skąd ta niechęć? Przez twarde zasady działania programu. Jeśli jakaś inwestycja kosztuje 10 mln zł, to samorząd musi z własnej kieszeni zapłacić wykonawcy 10 proc. Co z resztą? To już problem wykonawcy. Ma sfinansować prace ze środków własnych albo z kredytu. Bank Gospodarstwa Krajowego za prace zapłaci dopiero już o ich wykonaniu. Taka konstrukcja dofinansowania sprawia, że inwestycje są droższe - co najmniej o koszt kredytu. Banki nie sfinansują przecież inwestycji za darmo.

Ursula von der Leyen i premier Mateusz MorawieckiZielone światło dla KPO. Nie oznacza odmrożenia wypłat, "kamienie milowe" to nie TSUE

Rząd pożyczył pieniądze, a teraz mówi: Daliśmy

Premier Mateusz Morawiecki mówi samorządowcom "daliśmy wam pieniądze", nie chwali się jednak, co jest ich źródłem. Tymczasem na oficjalnej stronie Banku Gospodarstwa Krajowego widnieje klarowny komunikat: "Program realizowany jest poprzez promesy inwestycyjne udzielane przez BGK". 

Skąd Bank ma środki na te promesy? Z emitowanych obligacji, a więc z zaciąganego długu. To prawda, że rządowy program ma szanse na zwiększenie skali inwestycji publicznych przez bezzwrotne dofinansowanie inwestycji realizowanych przez jednostki samorządu terytorialnego. Tyle tylko, że koszt tych bezzwrotnych pieniędzy to odsetki, jakie wykonawcy inwestycji muszą płacić bankom za finansowanie. I kolejne odsetki, jakie rząd zapłaci tym, którzy kupili obligacje BGK. 

Więcej o gospodarce przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Posłuchaj podcastu Odc. 23: Dlaczego nie lubimy Zuckerberga? Jakich zmian potrzebuje iPhone? [Q&A]
Więcej o: