Szwajcaria podniosła właśnie główną stopę procentową. Nadal jest ona ujemna, ale ten minus zmniejszył się z -0,75 do -0,25 proc. To pierwsza podwyżka stóp w tym kraju od 15 lat. Szwajcarski Bank Centralny (SNB) dołączył tym samym do innych takich instytucji z całego świata, które w ostatnich miesiącach podnoszą stopy (i podejmują inne działania z zakresu polityki monetarnej), by walczyć z zagrożeniem dla gospodarki, jakie niesie wysoka inflacja. Wczoraj - w środę 15 czerwca - stopy podniósł Fed.
O ile w przypadku Amerykanów decyzja była spodziewana (szef Fed zresztą bardzo jasno sygnalizuje swoje ruchy), o tyle to, co zrobił w czwartek rano SNB, zaskoczyło. Eksperci liczyli raczej na to, że Szwajcarzy nie zmienią poziomu stóp procentowych, wypuszczając jednocześnie pewne sygnały dotyczące terminów przyszłych podwyżek. Stopy na poziomie -0,75 były najniższymi na świecie.
Niespodzianka z SNB wpłynęła na kursy walut. Frank szwajcarski zaczął się umacniać. Na przykład do złotego zyskał około 10 groszy. Po 10:00 rano w czwartek jeden frank w notowaniach rynkowych wyceniany był na 4,60 złotego.
Ostatni raz SNB podnosił stopy we wrześniu 2007 roku. Ale też takiego wzrostu cen, jaki notowany jest obecnie, Szwajcaria nie widziała niemal tak samo długo. Inflacja w maju przyspieszyła do 2,9 proc. rok do roku z 2,5 proc. w kwietniu. Mocniej od oczekiwań i do poziomu najwyższego od 14 lat.
"Ostrzejsza polityka monetarna ma na celu zapobieganie rozlewaniu się inflacji szerzej na towary i usługi w Szwajcarii. Nie można wykluczyć, że dalsze podwyżki stóp SNB będą konieczne w dającej się przewidzieć przyszłości, by ustabilizować inflację w średnim okresie" - napisał bank w komunikacie po swojej decyzji. Cel inflacyjny szwajcarskiego banku centralnego znajduje się między 0 a 2 proc. (w ujęciu rocznym).
SNB dodał, że jest gotowy "do aktywności na rynku walutowym" w razie potrzeby - prezes banku powiedział, że będzie gotowy zarówno sprzedawać, jaki i kupować franka szwajcarskiego, w zależności od potrzeb. To pewna nowość, bo do tej pory SNB martwił się głównie o to, że szwajcarska waluta jest za droga. Dla tego banku notowania franka są kluczowe i dotąd wcale nie zależało mu mu na istotnym umocnieniu waluty. Zbyt silny frank nie jest korzystny dla gospodarki Szwajcarii, nastawionej na eksport. A jest to waluta, do której w czasach niepewności i zwiększonego ryzyka uciekają inwestorzy - tzw. bezpieczna przystań.
SNB podniósł swoje prognozy inflacyjne na ten rok z 2,8 proc. z 2,1 proc. spodziewanych w marcu. PKB ma urosnąć o około 2,5 proc.