W maju br. banki i SKOK-i udzieliły o 1,5 proc. więcej kredytów gotówkowych niż w maju 2021 r. To jednak w zasadzie jedyna liczba na plus w najnowszych statystyk Biura Informacji Kredytowej dotyczących sprzedaży kredytów.
Rok do roku spadła sprzedaż kredytów mieszkaniowych (aż o 43,3 proc.), limitów na kartach kredytowych (o 29,3 proc.) oraz kredytów ratalnych (o 4,7 proc.).
Ba, gdyby spojrzeć na dane o wartości udzielonych kredytów, a nie ich liczbie, to nawet w przypadku kredytów gotówkowych jest spadek rok do roku (o 0,8 proc.). Spadek wartości udzielonych kredytów mieszkaniowych wyniósł 38,6 proc., limitów na kartach 16,3 proc., a kredytów ratalnych 3,9 proc.
Z drugiej strony, łączne dane za pierwszych pięć miesięcy br. w porównaniu do analogicznego okresu rok temu nie są tak słabe ("słabe" oczywiście z punktu widzenia banków i SKOK-ów). Wskazują, że wprawdzie wyraźnie spada liczba nowych kart kredytowych i kredytów mieszkaniowych, ale za to rośnie sprzedaż kredytów ratalnych i gotówkowych.
Oczywiście najbardziej spektakularne spadki widać w segmencie sprzedaży kredytów mieszkaniowych. To efekt agresywnych podwyżek stóp procentowych oraz zaostrzania reguł udzielania kredytów (zarówno jako decyzje banków, jak i wskutek rekomendacji Komisji Nadzoru Finansowego m.in. co do wyliczania zdolności kredytowej).
Dla kredytów mieszkaniowych maj był bardzo zły. A w ujęciu liczbowym nawet katastrofalny, bowiem w maju banki udzieliły tylko 13 642 kredytów. Jest to najmniej od lutego 2015 r. czyli od 87 miesięcy. W ujęciu wartościowym banki udzieliły w maju kredytów mieszkaniowych na wartość 4,727 mld zł. Jest to najmniej od sierpnia 2020 r.
- komentuje prof. Waldemar Rogowski, główny analityk BIK. Jak dodaje "jeżeli dodamy do tego zapowiedzi niektórych banków, że będą udzielać kredytów mieszkaniowych tylko swoim klientom lub na finansowanie 'zielone', to kolejne miesiące będą ekstremalnie trudne na rynku kredytów mieszkaniowych".
Jeśli chodzi o sprzedaż kredytów gotówkowych, pożyczek i ratalnych, to rynek tak się nie psuje - a wręcz w ciągu pierwszych pięciu miesięcy 2022 r. w porównaniu do analogicznego okresu rok temu rośnie zarówno pod względem wartościowych, jak i liczbowym.
Poza danymi z banków i SKOK-ów potwierdzają to także dane z firm pożyczkowych współpracujących z BIK. W maju br., w porównaniu do maja 2021 r., przyznały one o ponad 34 proc. więcej pożyczek (na kwotę o blisko 42 proc. wyższą).
Jeśli chodzi o kredyty i pożyczki gotówkowe, to zdaniem prof. Rogowskiego część Polaków może ich potrzebować w związku z najwyższą w tym wieku inflacją.
Rozwija się akcja kredytowa głównie w segmencie kredytów gotówkowych zaciąganych na niższe kwoty. Jeżeli połączymy to z wysoką dodatnią dynamiką w sektorze pożyczek pozabankowych, to rysuje się nam znane już wcześniej zjawisko. Zarówno kredyty gotówkowe niskokwotowe, jak i pożyczki pozabankowe zaciągane są bowiem najczęściej w celu sfinansowania bieżących potrzeb gospodarstwa domowego. W obecnej sytuacji mogą więc one stanowić źródło finansowania nagłych potrzeb, na które nie wystarcza bieżących dochodów z uwagi na wysoką inflację na poziomie niewidzianym już od 25 lat
- mówi głównych analityk BIK.
Rośnie także sprzedaż kredytów ratalnych na niższe kwoty. Jak przypomina prof. Rogowski, nadal mamy możliwość skorzystania z ofert 0 proc. - głównie artykułów RTV i AGD - "co przy tak wysokiej inflacji czyni zakupy na raty jeszcze bardziej atrakcyjne".
Z drugiej strony, widać spadki w segmencie pożyczek ratalnych na ponad 10 tys. zł widać wręcz spadki.
Może to wynikać ze zmniejszenia atrakcyjności zakupu droższych rzeczy np. samochodów używanych na raty
- uważa główny analityk Biura Informacji Kredytowej.