Ekspert o tym, czy trzeba ratować złotówkę. Glapiński sięgnie po złoto? "To byłby bezsensowny ruch"

Robert Kędzierski
- W tej sytuacji interwencja NBP na rynku walutowym wydaje się nie mieć większego sensu. Jeśli euro nadal będzie do dolara traciło, to taka interwencja zahamuje wzrost kursów na naszym rynku na dzień lub dwa - mówi w rozmowie z Gazeta.pl Piotr Kuczyński, analityk finansowy z Domu Inwestycyjnego Xelion. I dodaje: - Jedynym ratunkiem dla złotego jest zmiana kierunku kursu EUR/USD na wzrostowy.

W ciągu ostatnich dni kurs złotego wobec dolara mocno się osłabił. We wtorek około południa wartość amerykańskiej waluty wynosiła 4,84 zł. Był to historyczny rekord - dolar w Polsce nigdy jeszcze nie kosztował tak wiele. Po południu polska waluta nieco się umocniła, jednak we wtorek kurs znów jest blisko szczytu. W momencie pisania tego tekstu za jednego dolara trzeba płacić 4,82 zł. 

Relacja dolara do złotegoRelacja dolara do złotego Źródło: Stooq.pl

Zobacz wideo Turbiny mogą być wiatrem w plecy polskiej energetyki. Najpierw jednak trzeba znieść zasadę 10H

Co dalej z dolarem? Ekspert: Złoty stracił do dolara ok. 25 proc. od początku roku

Co dalej z kursem dolara? Redakcja next.gazeta.pl spytała o to eksperta - Piotra Kuczyńskiego, analityka finansowego z Domu Inwestycyjnego Xelion. - W jednej z audycji radiowych doktor Jakub Borowski, cytując profesora Andrzeja Sławińskiego, byłego członka Rady Polityki Pieniężnej, powiedział, że złoty to takie "turbo euro". I to jest prawda. Zawsze było i będzie tak, że jeśli euro na globalnych rynkach traci, to jeszcze bardziej traci złoty, który jest uważany za pewnego rodzaju "zastępnika" euro w krajach Europy Środkowej. A że jest to waluta, której jest dużo więcej niż na przykład czeskiej korony, to choćby z tego powodu (ale nie wyłącznie) to turbodoładowania jest bardziej widoczne - podkreśla Kuczyński.

Jak dodaje, złoty traci do dolara więcej niż euro. - Wystarczy spojrzeć na wykresy, żeby stwierdzić, że od początku 2021 roku euro do dolara straciło około 20 proc., a złoty około 25 proc. Jeszcze dokładniej można było to zjawisko obserwować we wtorek 12 lipca, kiedy to kurs EUR/USD przetestował poziom parytetu (1:1) i od tego, psychologicznego, poziomu się odbił. Kursy złotego natychmiast za tym ruchem podążyły i zabarwiły się na czerwono (wcześniej USD/PLN bił rekordy) - wskazuje.

Ekspert o ewentualnej interwencji NBP. Jedynym ratunkiem dla złotego "jest co innego"

Kuczyński twierdzi także, że ewentualne interwencje NBP mogą być niewystarczające, by pomóc polskiej walucie.

W tej sytuacji interwencja NBP na rynku walutowym wydaje się nie mieć większego sensu. Jeśli bowiem euro nadal będzie do dolara traciło, to taka interwencja zahamuje wzrost kursów na naszym rynku na dzień lub dwa. Jedynym ratunkiem dla złotego jest zmiana kierunku kursu EUR/USD na wzrostowy

- podkreśla.

Dodaje także, że dotychczasowe umocnienie dolara było zdecydowanie za duże. - Czekam teraz na impuls, który wyzwoli korektę. Mogłyby nim być dane publikowane w USA 13 lipca. Jeśli inflacja CPI dla czerwca będzie mniejsza od oczekiwań (8,8 proc.), a jeszcze lepiej mniejsza od majowej (8,6 proc.) to wtedy euro zacznie się umacniać, a za nim pójdzie złoty - mówi.

Kursy walut (zdjęcie ilustracyjne)Kursy walut 13.07. Złoty powoli rośnie [Kurs dolara, funta, euro, franka]

Czy NBP sięgnie po rezerwy złota? "Kompletnie bezsensowny ruch"

Spytaliśmy też eksperta o to, czy w środę szanse na interwencję Narodowego Banku Polskiego są mniejsze, czy większe niż we wtorek.

- Pytanie o strategię NBP w odniesieniu do zachowania rynku walutowego (osłabienia dolara) należy kierować do NBP. Najpewniej jednak bank nie odpowie, bo nie jest w zwyczaju banków centralnych uprzedzanie graczy na rynku walutowym, co do ich intencji. Zdarza się to rzadko i zawsze prowokuje graczy na tych rynkach do testowania siły banku centralnego. Kończy się to często tak jak w 1992 roku, kiedy George Soros wywrócił funta - stwierdza Piotr Kuczyński. - Mogę powiedzieć, że ja bym poczekał na zmianę kierunku kursu EUR/USD na wzrostowy (w końcu musi się wydarzyć) i wtedy bym pomógł złotemu, bo zwiększyłoby to siłę spekulantów zamykających pozycje, którymi wcześniej grali na zwyżkę kursów, a to znacznie zwiększyłoby umocnienie naszej waluty - dodaje.

Odnosząc się do innych działań, które potencjalnie mógłby podjąć bank centralny, dodaje:

Pojawiają się pytania o to, czy -  interweniując - NBP może użyć do tego celu sprzedaży części swoich rezerw złota. Według mnie to byłby kompletnie bezsensowny ruch. Posiadanie części rezerw w złocie jest rozsądnym działaniem, które podejmują wszystkie banki centralne. NBP ma rezerwy walutowe na poziomie około 140 mld euro (blisko 700 mld złotych). Przy ewentualnej interwencji użyłby (niewielkiej części) tych właśnie rezerw

Kurs euro wobec dolaraEuro i dolar zrównały się po raz pierwszy od 20 lat. "Obawy o recesję"

Więcej informacji gospodarczych na stronie głównej Gazeta.pl

Więcej o: