Morawiecki próbuje udobruchać samorządy. "Schowajmy legitymacje partyjne do szuflad"

"To nie kwestia dobrej woli czy wzajemnej sympatii, ale obowiązku - obowiązku władzy publicznej. Wspólnie odpowiadamy za bezpieczeństwo energetyczne każdego obywatela" - pisze premier Mateusz Morawiecki w apelu do samorządów. Zwraca się o pomoc m.in. w dystrybucji węgla. "Schowajmy legitymacje partyjne do szuflady, zamknijmy je i bez względu na to, co nas różni" - dodaje.

Premier Mateusz Morawiecki opublikował w mediach społecznościowych list skierowany do samorządów. Apeluje w nim o pomoc przy rozwiązaniu kryzysu związanego z brakiem węgla i wysokimi cenami energii elektrycznej. Odpowiedzialność za sytuację w kraju zrzuca jednak na pandemie oraz Rosję. Prosi też samorządowców, by "schowali partyjne legitymacje".

Zobacz wideo Brejza: Zadaniem własnym samorządu nie jest tworzenie składów węgla

Morawiecki pisze do samorządów. Brak węgla i wysokie ceny rządu to wina Putina

"Polska, podobnie jak cała Europa, mierzy się dzisiaj z największą kumulacją kryzysów od zakończenia II Wojny Światowej. Wykorzystując osłabienie światowej gospodarki pandemią COVID-19, Rosja z pełną premedytacją doprowadziła do światowego kryzysu energetycznego i inflacyjnego" - pisze premier. 

W wyniku działań reżimu Putina zmieniły się zasady funkcjonowania rynku energetycznego. To z tego powodu musimy się wszyscy mierzyć z wyzwaniami, które nie mają precedensu w historii wolnej Polski. Największe i najważniejsze z nich dotyczą w najbliższych miesiącach cen energii, cen gazu, a także dystrybucji końcowej ceny węgla

- dodaje. 

Premier po raz kolejny zwrócił się do samorządów, apelując o to, by włączyły się do odpowiedzialności za bezpieczeństwo energetyczne Polaków.

Za bezpieczeństwo energetyczne polskich rodzin w czasie najbliższej zimy odpowiedzialność musi wziąć państwo polskie - na każdym poziomie. Na poziomie rządu, jak również na wszystkich szczeblach samorządowych.

Morawiecki chce pomocy samorządów. "To nie kwestia dobrej woli czy sympatii, ale obowiązku"

Szef rządu przekonuje też, że samorządy otrzymały olbrzymie wsparcie z budżetu centralnego. "Tym bardziej właśnie teraz potrzebujemy pełnej współpracy. Teraz gdy wyzwanie jest jeszcze większe" - pisze.

"To nie kwestia dobrej woli czy wzajemnej sympatii, ale obowiązku - obowiązku władzy publicznej. Wspólnie odpowiadamy za bezpieczeństwo energetyczne każdego obywatela - bez względu na to przecież, kto na kogo głosuje i w jakiej miejscowości mieszka"

- czytamy we wpisie premiera. 

Premier: Wychodzę z inicjatywą. Schowajmy legitymacje partyjne

Szef rządu wyraził też przekonanie, że władze centralne i samorządowe powinny zapomnieć o podziałach politycznych. 

Schowajmy legitymacje partyjne do szuflady, zamknijmy je i bez względu na to, co nas różni szukajmy tego, co nas łączy. Wierzę, że jest to przede wszystkim troska o dobro Polaków. Rozumiem różnice zdań, rozumiem też, że interes partyjny i polityka mają swoje prawa, ale to nie jest ten moment, żeby tym prawom ulegać.

- pisze premier. 

Morawiecki chce, by samorządy pomogły w dystrybucji węgla. Obiecuje niską cenę

Premier Mateusz Morawiecki wykorzystał swój list skierowany do samorządów, bo po raz kolejny zachęcić je do współuczestnictwa w dystrybucji węgla. Szef rządu zapewnił, że cena surowca zostanie obliczona do poziomu mniej więcej 2000 zł za tonę. Nie omieszkał jednak wspomnieć, że pomaganie samorządów to ich ustawowy obowiązek.

Jako rząd przygotowaliśmy pakiet rozwiązań, które ułatwią wszystkim samorządom wywiązywanie się z ich obowiązków ustawowych oraz umożliwią bezpośrednią pomoc mieszkańcom w zaopatrzeniu w opał na zimę. Stworzymy możliwości prawne i będziemy wspierać Państwa operacyjnie w realizacji dystrybucji węgla. Tak, by opału nie zabrakło w żadnym polskim domu. Zapłacimy również z budżetu państwa kolejne miliardy złotych, by cena węgla oscylowała wokół 2000 zł, a nie powyżej 3000 zł

- pisze premier.

Szef rządu zapowiada dalszą pomoc. Niższe ceny prądu dla "odbiorców wrażliwych"

 Premier odpowiedział też na wątpliwości części samorządowców i zapewnił, że energia elektryczna będzie tańsza również dla podmiotów nadzorowanych przez jednostki samorządu terytorialnego. 

"Wiemy doskonale, że wzrost cen energii uderza nie tylko w gospodarstwa domowe, ale również we wspólnoty lokalne. Dlatego od 1 stycznia 2023 wprowadzimy taryfę dla "odbiorców wrażliwych" - czyli takich jak przychodnie i szpitale, instytucje pomocy społecznej, szkoły, przedszkola, żłobki, uczelnie, instytucje kultury, organizacje pożytku publicznego, spółdzielnie socjalne czy Ochotnicze Straże Pożarne, a także inne instytucje, które można zaliczyć do odbiorców wrażliwych" - zapewnia premier.

Rozwiązania mają pojawić się wkrótce. "Kończymy przygotowywać mechanizmy ograniczające ceny na całym rynku hurtowym, we wszystkich segmentach - dla wszystkich, bez wyjątku. Nasz cel to obniżenie cen w średnim i dłuższym horyzoncie czasowym i zagwarantowanie stabilnego zaopatrzenia w energię" - czytamy w oświadczeniu. 

Mateusz MorawieckiMorawiecki wychwalał rząd, a nagle za jego plecami pojawił się transparent

Premier o wyjątkowym wsparciu dla samorządów. Ale nie mówi, ile pieniędzy straciły przez PIT

Szef rządu odniósł się też do niedawnej decyzji Ministerstwa Finansów, które uruchomiło transfer środków do samorządów. "Nasze propozycje poprzemy konkretem: wypłatą pierwszej transzy dodatkowych środków, które mają pomóc Państwu w realizacji zadań własnych i inwestycji w czasie kryzysu. To 13,7 mld złotych w tym roku" - pisze premier. 

O tych samych środkach dla samorządów mówiła kilka dni temu ministerka finansów. - Dodatkowe środki w kwocie 13,7 mld zł to solidny bufor finansowy w okresie wzmożonych turbulencji -  powiedziała Magdalena Rzeczkowska.

Zdaniem opozycji i części władz lokalnych nie są to "dodatkowe pieniądze". Rząd zwraca część tego, co wcześniej zabrał, zmniejszając PIT. Przykład to Bydgoszcz - na zmianie stawki podatku z 17 na 12 proc. straciła 70 mln zł. Rząd "da" jej 15. Powodem jest reforma Polskiego Ładu. Zmieniła ona stawkę  PIT, która została zmniejszona z 17 do 12 proc. Samorządy tę zmianę odczuły bardziej, bo wpływy z PIT dzielone są pomiędzy budżet lokalny mniej więcej po połowie. Rząd zapewnił sobie jednak dodatkowe źródło dochodów. Od stycznia Polacy płacą bowiem składkę zdrowotną w wysokości 9 proc. - te pieniądze w całości trafiają pod kontrolę resortu finansów, samorządy nie otrzymują z niej ani grosza.  

Premier Mateusz Morawiecki podczas wydarzenia GovTech - Aktywuj Pomysly! w 2019 r.Rząd chce wciągnąć samorządy w dystrybucję węgla. Kusi dopłatami

Więcej o: