Konflikt w Radzie Polityki Pieniężnej się zaostrza. Na tyle mocno, że dostrzegły go nawet zagraniczne media. Reuters zaczyna od informacji na temat wtorkowego pisma Adama Glapińskiego oraz czterech innych członków RPP. W dokumencie zagrozili oni podjęciem kroków prawnych wobec niektórych członków RPP w związku z ich publicznymi wypowiedziami na temat polityki pieniężnej.
Jak pisze Reuters, pod listem podpisali się Adam Glapiński, Cezary Kochalski, Wiesław Janczyk, Ireneusz Dąbrowski oraz Henryk Wnorowski. Oprócz nich obecnie RPP tworzą prof. Joanna Tyrowicz, Przemysław Litwiniuk oraz Ludwik Kotecki, którzy zostali powołani przez Senat. Agencja zwraca uwagę, że choć w liście nie podano, o kogo chodzi jego autorom, to oświadczenie jest wynikiem ostatnich słów krytyki Litwiniuka i Tyrowicz. Również Kotecki nie szczędził w przeszłości słów krytyki m.in. wobec Adama Glapińskiego.
Litwiniuk w poniedziałek powiedział, że swoboda działania członków RPP jest ograniczona. Uwadze Reutersa nie umknęło też alternatywne oświadczenie po posiedzeniu Rady opublikowane przez Tyrowicz. Przypomniano również słowa Glapińskiego, który mówił, że członkowie RPP zarabiają 37 tys. zł, za jedno posiedzenie miesięcznie, a krytykują działanie całej instytucji.
Więcej informacji z kraju na stronie głównej Gazeta.pl
Reuters przywołuje też słowa Litwiniuka, który w Radiu Zet, powiedział, że nie czuje, iż list Glapińskiego i czterech członków RPP był skierowany do niego. Ponadto Litwiniuk porównał użyty język do pisma z czasów PRL, "Trybunu Ludu".
Agencja pisze też, że Tyrowicz kontynuowała krytykę RPP w wywiadzie dla Gazety.pl. Członkini RPP była gościnią wtorkowej "Porannej Rozmowy" na naszym portalu, która ukazała się jeszcze przed oświadczeniem RPP. Cały wywiad można obejrzeć poniżej:
Reuters pisze również o tym, że Sejm zaakceptował dwie kolejne członkinie RPP - Iwonę Dudę i Gabrielę Masłowską. Agencja nie wspomniała jednak o tym, że stanowiska te były wolne przez ostatnie siedem miesięcy, mimo że powinny być obsadzone zaraz po wygaśnięciu kadencji poprzednich członków, czyli na przełomie lutego oraz marca.
O konflikcie w RPP napisał również Bloomberg.
Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała w ubiegłym tygodniu o utrzymaniu głównej stopy NBP na poziomie 6,75 proc. Było to przerwanie trwającego rok cyklu podwyżek. To oznacza, że kredytobiorcy złotowi mogą odetchnąć, choć i tak przez ostatni rok dostali potężny cios - niektórym raty wzrosły nawet o ok. 100 proc.