W czasach rekordowej inflacji oraz wysokich stóp procentowych Polacy szukają wszelkich sposobów, by zabezpieczyć swoje pieniądze przed stratą. Inwestycje mogą jednak wkrótce okazać się dla sporej części Polaków bardziej opłacalne. Z nieoficjalnych informacji, do których dotarł serwis PAP Biznes, wynika bowiem, że podatek Belki może wzrosnąć, ale jednocześnie pojawi się kwota wolna, która objąć może nawet 90 proc. inwestujących.
Jak ustalił serwis, danina może wynieść nawet 20 proc. Ma przy tym obowiązywać kwota wolna w wysokości 10 tys. zł rocznie. Podatek Belki jest dziś niewiele niższy - wynosi 19 proc. Po co więc wprowadzać zmianę? Po to, by ci, którzy uzyskują mniejsze dochody, nie płacili podatku wcale. Zmniejszenie dochodu mieliby zrównoważyć ci, którzy uzyskują dochody wyższe niż 10 tys. zł.
Potwierdza to źródło PAP Biznes. "Dzięki zmianom podatek od zysków kapitałowych będzie miał bardziej progresywny charakter. Reforma ma ulżyć w zobowiązaniach podatkowych drobnym oszczędzającym i inwestorom, którym udaje się dużym wysiłkiem oszczędzać niewielkie kwoty" - zdradza informator serwisu.
Resort finansów otwarcie przyznaje jedynie, że faktycznie przy daninie "majstruje". - Na pewno nie można się spodziewać zniesienia podatku od zysków kapitałowych, który można powiedzieć, jest dzisiaj standardem, natomiast rzeczywiście myślimy nad nim (...) Pracujemy nad rozwiązaniem kwoty wolnej, analogicznej do podatku dochodowego, dla podatku od zysków kapitałowych - przyznaje Artur Soboń, wiceminister finansów, cytowany przez Polską Agencję Prasową.
Nie wiadomo więc jeszcze, czy faktycznie podatek od Belki będzie miał wkrótce bardziej progresywny.
Podatek Belki to podatek nakładany na osoby fizyczne. Płaci się go od zysków kapitałowych. Obejmuje osoby fizyczne.
Od czego płacimy podatek Belki? Od zysków: z lokat i depozytów bankowych, z obligacji, od papierów wartościowych, z funduszy kapitałowych, z pracowniczych funduszy emerytalnych, z dywidend.
Więcej informacji gospodarczych na stronie głównej Gazeta.pl